Archiwa kategorii: Korespondencje

Mariola Landowska: Korespondencja z Lisbony.

unnamed 2 Rzeka Tag w niedzielne popołudnie z pomnikiem „Cristo Rei” (Chrystusa Króla) którego autorem jest architekt Paul Landowski. Fot. M. Landowska

unnamed 3 Po drugiej stronie Tagu w Trafaria. Fot. M. Landowska

unnamed Pomnik Żeglarzy w Lisbonie. Fot. M. Landowska

Małgorzata Krautschneider: Korespondencja z Nowego Jorku.

Małgorzata Krautschneider28 sierpnia 2019, środa, 17:46

Wreszcie wydarzenie żeglarskie!
Greta Thunberg dopłynęła do NY na jachcie Malizia II.
Czekamy na nią w marinie North Cove nad rzeka Hudson.
Atmosfera oczekiwania jak za czasów powitania naszych żeglarzy na Wałach Chrobrego w Szczecinie.
Ta 16-letnia dziewczyna z  syndromem Aspergera (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Aspergera – przyp. red) wlazła wszystkim za skórę. Ma wielbicieli i wrogów, ale ona to bierze serio, tak jak tylko Aspergerzy potrafią.
Stała się w tej chwili celebrytką  z którą utożsamia się nie tylko młodzież, ale i wielu dorosłych. Jest nominowana do Nagrody Nobla.
Siedzę na ławce w marinie i pomału szpaler telewizyjnych kamer zaczyna zasłaniać widok na Hudson i na Statuę Liberty. W lewo góruje nad mariną nowa wieża WTC (World Trade Center – przyp. red.).
Żeglarze z miejscowego klubu szykują żagle. Na pewno wypłyną ją powitać na wodzie.
Szykuje się wielka pompa! Dziś wielki meeting z Gretą na Battery Park i cały miesiąc przed konferencją klimatyczną w NY 23. września (Climate Acction Summit, ONZ – przyp. red.); będzie dużo się działo.
Zapowiedziany jest strajk szkolny: 20-23.09, przed konferencją. Greta jest twarzą tego strajku. Wzięła wolne ze szkoły na rok żeby ratować planetę!
Chciałabym więcej o niej napisać.
Na razie
P.S. dla krytyków: rewolucje w 1989 w Czechach, tzw. aksamitną, zrobili studenci bo nikt nie wierzył, że można.
Gosia

IMG_7826

DSC04242

DSC04268

DSC04287

31.08.2019, 00:46

Przypłynęła około 3:30 po południu. Później niż było zaplanowane. Dłużej trwała kontrola celna i immigration. Wcześniej już stanęli za cyplem Coney Island w zatoce Nowojorskiej na noc. Wpłynęli do przystani Nord Cove Marina na Manhattanie na placu Brookfield nad rzeką Hudson na wysokości budynku „1 World Trade Center”; na żaglach, aż do wejścia do mariny. Halsowali. Do basenu wpłynęli na holu bocznym z pontonu i inercji własnej. Silnik byłby krytykowany, zapewne.                                                                                                                                                            Zaraz po zacumowaniu Greta z załogą udała się na konferencję prasową zorganizowaną w parku na nabrzeżu: Kapitan Boris (Boris Hermann – przyp. red), Svante – tata Grety, który płynął z nią przez cały rejs.

Jacht jest bardzo nowoczesny, zbudowany na regaty dookoła świata (wg klasy IMOCA 60 – przyp. red.). Głównym sponsorem jest Księstwo Monako. Wnuk księżnej Grace Kelly był drugim kapitanem – Pierre Casiraghi.

Gosia

IMG_7823

IMG_7827

DSC04203

DSC04200

31.08.2019, 03:49

W każdym razie, w poniedziałek byli jeszcze pod Nową Szkocją i mieli 740 mil do NY, a na drugi dzień już byli w pobliżu NY, na końcu Long Island czyli przepłynęli 540 mil przez 24 godziny! Widziałam na „liczniku”: 27-25 węzłów. Mieli dobry, ale silny wiatr.                                                       Na jacht weszła natychmiast druga ekipa, która będzie wracać do Europy. Załoga składała się z pięciu osób. Wyposażenie jachtu było skromne, przystosowane do regat. Jedzenie liofilizowane i konserwy. Silnik był zapieczętowany, aczkolwiek gotowy do użycia w razie potrzeby.

Team Malizia zajmuje się edukacją ekologiczną i badaniami klimatu. Rejs odbyli w ramach poparcia dla idei Grety.

Greta nie chorowała na morzu!

01.09.2019, 03:21

… jeszcze dodam tylko że jacht Malizia II będzie startował z tym samym kapitanem który przywiózł Gretę – Borisem Herrmannem w 2020 roku w regatach Vendee Globe, a ten rejs z Gretą pomógł mu zaliczyć odpowiedni, wymagany do regat staż żeglarski.                                                    Gosia

02.09.2019, 03:49

Frequently Asked Questions on the transat with Greta Thunberg – News | Boris Herrmann Racing –

https://www.borisherrmannracing.com/news/frequently-asked-questions-on-the-transat-with-greta-thunberg/

Małgorzata Krautschneider                                                                                                                            ___________________________________________________________________________________________________ Małgorzata Krautschneiderw połowie lat siedemdziesiątych XX w.  ukończyła Wydział Rybactwa Morskiego  w Akademii Rolniczej w Szczecinie. Pracowała jako hydrobiolog, prowadziła biuro turystyczne Czech Service. W latach 1978-2002 związana z czeskim żeglarzem Rudą Krautschneiderem przebywała w Czechach i w Polsce; później od 2007r. w USA i tam napisała i wydała książkę „The Vela” – opis i wrażenia z rejsu zaledwie 23 stopowym jachtem sklejkowym z Polski na Islandię i z powrotem, a także organizowała regaty Liberty Single Handel Race. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Więcej o jachcie Malizia II (klasa IMOCA 60) na stronie https://www.borisherrmannracing.com/

Głównym sponsorem jachtu Malizia II jest Yacht Club de Monaco.

Inne głosy o całej sprawie, np. https://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/swiat,27/bild-podroz-grety-thunberg-obciaza-klimat,297383,1,0.html
(red.)

Tomek Głowacki: Korespondencja z Auckland

Amfibie SEALEGS

https://www.slg-technology.com

Tomasz M. GłowackiW Auckland (New Zealand) w dniach 16–19 maja br. odbyła się wystawa łodzi motorowych (pod dachem). Oprócz łodzi motorowych był również rekreacyjny sprzęt wodny, modele dla modelarzy, sprzęt wędkarski i mnóstwo elektroniki. Moją uwagę zwróciły nowe modele łodzi na kółkach. Firma „Sealegs”, która zapoczątkowała te rozwiązanie i tę technologię, istnieje już ponad 15 lat i nie byłoby w tym nic nowego, gdyby nie to, że oprócz dotychczasowych pontonów zaczęli produkować całkiem spore łodzie aluminiowe, a przede wszystkim to, że zaczęli udostępniać tę technologię innym producentom łodzi.

clip_image002

Ponton firmy „Sealegs”.

Amfibie “Sealegs” zostały wymyślone jako rozwiązanie problemów związanych z wodowaniem i wyciąganiem łodzi. Używając opatentowanej technologii, łodź „Sealegs” może jeździć po lądzie i jednym naciśnięciem przycisku przekształca się w szybką łódź motorową na wodzie. A więc, nigdy więcej czekania w kolejkach na rampach, slipach; nie ma potrzeby używania przyczepy, nie ma też już czekania na odpowiedni pływ. Amfibie „Sealegs” poruszają się po lądzie bez uszczerbku dla osiągów na wodzie (może za wyjątkiem większej wagi – uwaga autora). Zastosowanie jest olbrzymie: transport, rekreacja, obrona terytorialna – by wymienić kilka. Cechy konstrukcyjne jakie posiada „Sealegs” mogą być zastosowane do ogromnej liczby konstrukcji łodzi, które już istnieją dla różnych celów i wymagań. Firma „Sealegs” opracowała system: Amphibious Enablement System (AES), aby inni konstruktorzy mogli przekształcić swoje łodzie w amfibie. Przykładem tutaj może być firma „McLay”.

clip_image003

       Łódź aluminiowa firmy McLay. https://www.mclayboats.co.nz/

Firma „Sealegs” opracowala Amphibious Enablement System (AES), aby inni konstruktorzy łodzi mogli przekształcić swoje łodzie w amfibie. Ich łodzie znajdują się w ponad pięćdziesięciu pięciu krajach, wybudowali ich ponad tysiąc. Polskie firmy mogą dołączyć do tej rewolucji tworząc nowy produkt, przenosząc w ten sposób swój biznes na kolejny poziom i kolejne rynki zbytu. „Sealegs” produkuje amfibie pomagając ludziom zrozumieć korzyści płynące z takich pojazdów-łodzi na całym świecie.

IMG_6551  IMG_6552 IMG_6553

                                                                                           Tomek Głowacki (Auckland, NZ)

___________________________________________________________________________________________________Tomek M. Głowackiurodzony i wychowany w Polsce. Jachtowy kpt.ż.w, inż. mechanik, konstruktor jachtów, certyfikowany project manager, specjalista w zakresie jakości i ciągłego usprawniania produkcji (Lean Six Sigma Black Belt), wykładowca budowy jachtów na uniwersytecie w Auckland. Pracował przy znaczących projektach w takich krajach jak Polska (m.in. jacht „Spaniel”), Nowa Zelandia, Australia, United Arab Emirates i American Samoa. Prowadzi firmę konsultingową – projektowanie statków oraz usprawnianie stoczniowych procesów produkcyjnych. Mieszka w Nowej Zelandii.

Mariola Landowska: Korespondencja z Lizbony

Mariola Landowska 2003Farol do Esteiro czyli latarnię do Esteiro wybudowano i uruchomiono w 1914 roku. Położona w lesie na małym wzgórzu w Cruz Quebrada, dzielnicy należącej do dystryktu Lizbony w kierunku na Oeiras, wskazuje drogę żeglującym po akwenie ujścia Tagu do Oceanu Atlantyckiego.

 

 

20190310_164838

Spacerując ścieżkami prowadzącymi pod latarnię, już z daleka, co rus20190310_164553z pojawiają się na widoku charakterystyczne białe mury czworokątnej wieży z czerwoną szczytową kolumną z ukrytymi wewnątrz niej światłami, soczewkami i innymi elementami, mechanizmami ważnymi dla działania latarni. Widać, że ktoś o to dba: o latarnię i jej podstawową funkcję, ale także o całe otoczenie; nawet są firanki w oknach na parterze wieży, obok stoi jakiś rower, jest taczka ogrodowa. Cały teren, z dominującym obiektem nawigacyjnym, robi bardzo sympatyczne wrażenie i choć nie można wejść do środka – bo jest obudowany siatką – to można podejrzeć to co widać z zewnątrz, wokół.

 

Latarnia służy, w20190310_164916raz z innymi rozlokowanymi na tym wybrzeżu, latarniami jednostkom morskim, które wpływają do Lizbony. Nie łatwo ją zobaczyć z lądu, bo jest schowana w gęstej zieleni parkowej drzew, krzewów. Tylko trochę czerwonej kopuły wychyla się zza wysokich świerków. Właśnie to miejsce ma dość dużo roślinności podobnej do naszej, polskiej. Wiele dróżek do zdobycia. Są szlaki oznaczone wiec nie ma jak zgubić się. Trzeba tylko dojechać  do stadionu Jamor (Estádio Nacional, Estádio do Jamor), a wszędzie będzie blisko i ciekawie.

 

Com os melhores cumprimentos      Mariola Landowska

_____________________________________________________________________________________________________   Mariola Landowska – żeglowała w Jacht Klubie AZS w Szczecinie w latach osiemdziesiątych XX w. Z pasją oddaje się malowaniu i podróżom. Wystawy malarskie w Szczecinie, we Włoszech, w Portugalii, w Hiszpanii. Od kilku lat mieszka w Oeiras koło Lizbony.            (zs)

Mariola Landowska: Paryska wystawa

50714506_1161572024009563_2993443371810291712_n

Mariola Landowska:

1. Tell me, 68x48cm, acrilico  Tell me; acrillico,68x48cm, 2019

                                                  I’m wait; arcillico,68x48cm, 2017   2. Im wait, 68x48cm,acrilico_tela

3. IMG_1539 copy  Perfumy ziemi, akryl na płótnie, 2018

                                           Tristes Tropicos, mista,70x60cm, 2018    4. Tristes Tropicos, 70x60cm, mista

 

49898476_1147240835442682_793466461719887872_n

Com os melhores cumprimentos                           Mariola Landowska

Mariola Landowska: Farol znaczy latarnia.

Mariola Landowska 2003Szesnastowieczny Forte de Santo António da Barra w portugalskim Cascais nad brzegiem oceanu na zdjęciach Marioli Landowskiej.

Fort jest pięknie położony. Kolor ochry fortu kontrastuje z turkusem wody, ze skałami w dole pośród których wyrastają duże, ciemnozielone agawy. Ponieważ inżynier – projektant fortu był Włochem, mam wrażenie, że zakamarki fortu, prawie romantyczne, zostały celowo tak zaprojektowane, by prócz funkcji obronnych czuć było pewną atmosferę miejsca; choćby pomieszczenia z balkonami wychodzącymi na Ocean.

Jest w forcie wiele pięknych starych kafli (azulejos), ułożonych, pozostałych? w różnych, czasami odległych od siebie miejscach; zapewne są to pozostałości posadzek, ścian ocalałe z trzęsienia ziemi i bitew. Atmosfera pustki panuje wokół .. bo nie ma mebli, jest tylko jedna szafa typu biblioteka, ale pusta.

2. Forte de Santo António da Barra    3. Forte de Santo António da Barra

IMG_1125    IMG_1134

A po drugiej stronie Atlantyku, w brazylijskim stanie Bahia w mieście Salvador strzegąc wejścia na Bahia de Todos os Santos Portugalczycy zbudowali w XVI wieku Forte de Santo Antônio da Barra. W połowie XIX w. na jego szczycie dobudowano latarnię morską (Farol da Barra). (…)ten farol czyli latarnia da Barra albo inaczej – św. Antoniego, w Salvadorze – to druga, najstarsza latarnia morska po latarni w Recife, która to latarnia była starym pałacem Fryburga, czyli Farol da Barra, w Salvador. Sam Forte de Santo Antonio da Barra to jedna z najstarszych (XVI w.) budowli europejskich na kontynencie południowoamerykańskim.

Farol da Barra i fort to jedno z emblematycznych miejsc w Salvadorze dzięki swojemu położeniu – prawie w centrum miasta, na atlantyckim brzegu. Wzgórze posiane  zieloną trawą wypełnia się popołudniem tłumami ludzi podziwiających zachód słońca. Wspaniałe miejsce na spotkania dla zakochanych i poszukujących refleksji po całym dniu. W dobrym tonie jest bywać tam. Powietrze rozgrzane po całym dniu ochładza około godziny siedemnastej bryza morska.

Dopełniając dzień patrzymy na słońce, słuchając  rytmów bębnów na których grają i młodzi i starsi, ale zawsze następne pokolenia niewolników przywiezionych z Afryki w czasach kolonialnych.

Dzisiaj Salvador to miasto najbardziej afrykańskie. Mają swoje bóstwa – Orixá, mają swoją muzykę, tańce condomblé. To już kultura, a nie tylko religia.

Ogólnie bardzo dobrze wspominam trzy i pół miesięczny pobyt w Salvadorze, gdzie powstały moje obrazy do cyklu ORIXAS. Wysyłam fotki. Malowałam także życie rybaków na brzegu plaży Boca do Rio, gdzie mieszkałam.

Bahia3,33x33 Bahia5-33x33 Bahia 2, 33x33 Bahia 7,33x33Bahia 33x33

Com os melhores cumprimentos.                        

Mariola Landowska, Lizbona, listopad 2018

________________________________________________________________________________________________________

Mariola Landowska – żeglowała w Jacht Klubie AZS w Szczecinie w latach osiemdziesiątych XX w. Z pasją oddaje się malowaniu i podróżom. Wystawy malarskie w Szczecinie, we Włoszech, w Portugalii, w Hiszpanii. Od kilku lat mieszka w Oeiras koło Lizbony.                                                                                                                                    (zs)

 

Mariola Landowska: Żeglarskie azulejos nad Tagiem.

Przesyłam malarstwo portugalskie, ale na… kafelkach ceramicznych, tzw. azulejos czyli dekoracyjne płytki ceramiczne, których technikę wykonania wprowadzili na Półwysep Iberyjski Maurowie. Cały ten „panel” jest wbudowany w osiemnastowieczną fontannę miejską Paço de Arcos, między rzeką Tag i Oceanem Atlantyckim. Na dość dużej powierzchni przedstawiono ważne momenty z dziejów żeglugi portugalskiej, budowę karawel, postać Henryka Żeglarza.

                                                                        Com os melhores cumprimentos         Mariola

12346789IMG_0770

 

Mariola Landowska: Korespondencja z Brazylii

Oto żeglarze z Fortaleza, miejsca, które posiada dwie mariny. Jedna z tych, którą odwiedziłam, to Iate Clube.  Poznałam  dwóch wspaniałych  mistrzów żeglarskich o światowej sławie: Robert Gil i Daniel Notthingam.

Zasiadłam do stołu z przyjaciółmi z Fortalezy. Opowiadając im o mojej marinie w Szczecinie, wspomniałam o naszym  jachcie Stary, jak dla mnie legendarnym jachcie. Tutaj  królowały tylko plastikowe łodzie, a najbardziej plażowe katamarany Hobie Cat.

Obserwowałam wyciągających łodzie z turkusowej wody, w ciepłym wietrze. Pomimo to mieli pianki. Jako, że byłam z bywalcami klubu, przyszli do nas do stolika. Uśmiechnięci sportowcy. Właśnie skończyli trening.

Mówiłam im o Zeszytach, w których żeglarze opisują swoje podróże, osiągnięcia etc. Był to ostatni  dzień mojego pobytu w Fortaleza. Zapraszali na pływanie na Hobie Cat 16. Ominęła mnie okazja  … ulecenia na fali.

Okazja bycia wśród ludzi wody, niezależnie od szerokości geograficznej ma w sobie coś wspólnego. No właśnie, radość z żagla niosącego nas daleko do horyzontu. A tam znów nowy horyzont. ….Dobrze jest znać to uczucie.

Com os melhores cumprimentos

Mariola, 22 XI 2017, Fortaleza

1        2  3  4

_____________________________________________________________________________________________________

Mariola Landowska – żeglowała w Jacht Klubie AZS w Szczecinie w latach osiemdziesiątych XX w. Z pasją oddaje się malowaniu i podróżom. Wystawy malarskie w Szczecinie, we Włoszech, w Portugalii, w Hiszpanii. Od kilku lat mieszka w Oeiras koło Lizbony.            (zs)

Mariola Landowska: Wśród Indian Kayapó

Mariola Landowska, polska malarka zamieszkała w Portugalii, odważnie wychodzi na spotkanie drugiego człowieka; obcego, o innej kulturze, innym wychowaniu, o innych uznawanych wartościach. Nie ma oporów przed wyciągnięciem ręki, przed nawiązaniem rozmowy, uśmiechem do innych. Okazuje zainteresowanie drugim człowiekiem, jego życiem, zabawą. Bierze na ręce małe dzieci, choćby były nieziemsko umorusane, czasami zaniedbane. Czerpie radość i natchnienie do swojej malarskiej twórczości z takich spotkań. W listopadzie ubiegłego roku, po długich staraniach o pozwolenie kontaktu z Indianami Kayapó, dotarła na ich tereny położone nad Rio Pau d’Arco, w dorzeczu rzeki Xingu, prawym dopływie Amazonki.                                                                                                                                                                                   (zs)

___________________________________________________________________________________________________

Mariola Landowska 2003Wyjazd do Brazylii: spotkało mnie tam wiele nowych zdarzeń. Odczułam emocje, wzruszenia jak chyba nigdy przedtem; każdego dnia nowe. Najlepiej było zapomnieć o sobie i żyć jak Indianie Kayapó. Oni siebie nazywają „Mebêngôkre”, co w tłumaczeniu znaczy „people of the wellspring” czyli „ludzie o oczach koloru wody” albo „ludzie źródła”.

Przyleciałam samolotem do Belem, potem poleciałam do Marabá (ok. 450km na S od Belem – przyp.red.), a stamtąd czekała mnie długa droga z nowymi trzema osobami i Lane, która była moim przewodnikiem. Lane zabrała ze sobą trzech młodych 30-latków; dwóch Brazylijczyków i Portugalczyka. Poznaliśmy się w aucie, które wynajęliśmy; jechaliśmy sześć godzin do umówionego miejsca, gdzie czekał Indianin z plemienia Kayapó, mający dla nas pozwolenia na wejście do wioski. Uzyskanie pozwolenia było ważnym, niełatwym działaniem, trwającym około roku.

          Map of the Amazon Basin with the Xingu River highlighted      https://en.wikipedia.org/wiki/Xingu_River

12

Gdy znaleźliśmy się w wiosce, zamieszkaliśmy razem na pięciu metrach kwadratowych:  cztery hamaki plus mata na podłodze. Spaliśmy w jednym pomieszczeniu, przy  słabym ogarku świeczki. Wszyscy byliśmy w minutę zintegrowani. Okazało się to cudownym początkiem przyjaźni z nimi. Byli wrażliwi i chętni poznania nowego – nawet Brazylijczycy, bo dla nich też jest trudno wjechać na teren Indian Kayapó.

Kobiety, mężczyźni, dzieci przyszli do naszej chaty przyglądać się jak rozkładamy biwak. Mieliśmy małą kuchenkę z butlą gazową i nasze jedzenie, na tydzień. Nie mogliśmy im zabierać jedzenia, bo oni sami nie mają jego za dużo. Byliśmy o tym wcześniej poinformowani.

Starałam się jeść nasze produkty, takie jak: ryż, makaron, jajka, owoce. Codziennie rano dzieliłam się jajkiem sadzonym, albo chlebem, albo papają z jakąś rodziną. Wcześnie, bo około siódmej rano już krążyli koło nas aby coś zjeść, a potem zabierali nas na swoje codzienne czynności.

11Wioska, patrząc na nią, wydaje się jakby uśpiona, spokojna, ale tak nie jest. W chatach mieszkają rodziny, które bywa, że zakładane są w bardzo młodym wieku; czasami już 14. – 15-to letnie dzieci zostają rodzicami.

 

15   3 6

Indianie żywią si8ę tym co upolują w dżungli, co zbiorą dziko rosnące, a co nierzadko ma właściwości lecznicze. Największym dobrodziejstwem dla życia w wiosce są, wg mnie, drzewa mangowe, które wydają ogromne ilości owoców mango. Można jeść je do woli, do przejedzenia.

 

Inną osobliwością jest to, że nie mówią w moim języku, a ja w ich. Akceptujemy się i chcemy sobie wzajemnie pokazać nasze dobre strony. Używają wobec mnie miłych słów, uczą mnie, a ja powtarzam te dźwięki – słowa i gdy jestem w nowej grupce i mówię “meikme” to zaraz wita mnie uśmiech od ucha do ucha. Czyli warto uczyć się języków. Nawet tych trudnych i raczej na krótko przydatnych. Zapisuję sobie słowa. Będę je mogła użyć na obrazach – słowa  z energią. Kobiety dużo mówią, przygarnęły mnie szybko, od razu zaplanowały sobie namalować mnie i nadały mi imię „Patù”.

Czasami było polowanie na pancernika, zbieranie roślin leczniczych z nacinaniem drzew, z których wyciekał biały płyn (nie latex), takie jakby mleko różane; dobre na choroby wrzodowe żołądka.

5Najważniejszym jednak było, na następny dzień pod przybyciu, malowanie ciała. Indianki wzięły mnie za rękę i wyciągnęły z chaty.  Szłam, bo nie mogłam tłumaczyć, że nie teraz, że może później. Stanęłyśmy pod wielkim drzewem pequi. Nawoływały się wysokimi tonami jak ptaki leśne. Śmiały się i były radosne. Ja byłam zdenerwowana w tej nowej sytuacji. Kazały mi zdjąć górę od bikini; no dobrze, ostatecznie one też były gołe, wiec… co mi tam; zdjęłam.17

Kobiety miały mały garnuszek czarnej mazi; była to mieszanka oleju babaçu, owocu jenipapo i węgla roślinnego, który rośnie na drzewach. Zaczęło się malowanie; powolnym ruchem prowadziły kreski z liścia palmy niczym z jakiejś giętkiej listewki. Wzory pojawiały się – piękna kaligrafia. Pomyślałam sobie, że zawsze ja malowałam, a teraz sama jestem obrazem.

Rytuał trwał trzy godziny. Potem było malowanie czerwonym kolorem twarzy i nóg. Czerwone urucum ma cudny kolor i do tego chroni przed insektami. Miałam nowe imię i nowy ubiór. Byłam Indianką tylko na pozór, bo jasne włosy i niebieskie oczy  kłóciły się z resztą „pejzażu”. Było to dla mnie to w czym czułam się, że mogę z nimi przebywać godzinami i nie nudzić się.

1 4 IMG_20161113_124059

Następnego dnia były tańce.

162

 

 

 

 

Malowane ciało służyło do końca pobytu, dlatego ubrałam na siebie jakieś szare wdzianko, aby nie było tak “goło”. Zresztą najważniejsza golizna jest podczas tańców, potem ubierają się i mają sukienki specjalnie szyte dla ich plemienia. Można ich po tych sukienkach rozróżnić od innych plemion z okolicy.

IMG_20170222_084629a          IMG_20170222_085129_604a

Czasami wybierałam się z nimi nad rzekę. Wioska położona jest daleko od rzeki i aby wykąpać się, trzeba iść w upale na otwartym terenie ok. 40 minut. Jedyną radością i ulgą jest wskoczenie do wody w ubraniu po uciążliwej drodze w upale i w powietrzu o dużej wilgotności – wydaje się, że prawie sto procent.

Co rzeka ma ciekawego? Kolor jest rdzawy, dookoła palmy i drzewa mi nieznane. Pytałam jak nazywają się, ale nie zawsze mogłam i potrafiłam zapisać. Indianie mieli nawet pięć różnych słów na jeden przedmiot; już spotkałam się z tym w innych plemionach. Rzeka nazywa się Pau d’Arco i jest dopływem rzeki Araguaia, znanej ze swojej malowniczej krętości, a nawet plaż w niektórych miejscach. W rezerwacie rzeka jest wąska z bystrym nurtem. Porywa gałęzie i nas też mogła porwać. Indianki pływały, ale nie odpływały daleko, a ja trzymałam się ich. Czułam, że muszę mieć kamienie pod nogami, aby utrzymać się w razie czego. Na śIMG-20161123-WA0021rodku rzeki prąd był porywający. Niektórzy z Indian płynęli na drugą stronę i skakali z wiszących lian, ale to mężczyźni i czasami  silniejsze Indianki. Dzięki pomalowanemu ciału na czarno i czerwonym urucum, podobno nic mi nie zagrażało w wodzie. Wręcz odwrotnie byliśmy chronieni przed piraniami i wężami i innymi niebezpiecznymi stworzeniami; spokojnie kąpałam się. Chciałoby się tam być cały dzień, ale trzeba było wracać do wioski znów przez otwarte przestrzenie rejonu Cerrado. Z wykładu antropologa Rosangela Corea z Uniwersytetu w stolicy Brazylii dowiedziałam się, że obszar ten jest największym w Ameryce Południowej biome; zawiera w sobie ok 30%  i 5% różnorodności fauny i flory światowej. Mówią o tym obszarze, że to najbardziej bogata przyrodniczo na świecie savanna . Indianie są jedynymi strażnikami tej bioróżnorodności, a to dzięki temu, że zajmują się rolnictwem tylko i wyłącznie dla swojego użytku.

Wróciłam szczęśliwie do Portugalii; zostały wspomnienia, zdjęcia i inspiracje do malowania.

Com os melhores cumprimentos

                      Mariola Landowska

_____________________________________________________________________________________________________

Mariola Landowska – żeglowała w Jacht Klubie AZS w Szczecinie w latach osiemdziesiątych; z pasją oddaje się malowaniu i  podróżom; miała wystawy w Szczecinie, we Włoszech, w Portugalii, w Hiszpanii; od kilku lat mieszka w Oeiras, koło Lizbony.    (zs)

 

Bogdan Sobiło: e-mail

kptbogdansobilo@wp.pl

14.12.2016

Ahoj!

Przygotowuję drugie wydanie MPZZM. Zależy mi na opiniach środowiska w/s zmian w książce. W załączniku ankieta. Uprzejmie proszę o wypełnienie i przesłanie na mój adres.

pozdrawiam
Bogdan Sobiło

kom. 503635921

a

ANKIETA W SPRAWIE NOWEGO WYDANIA KSIĄŻKI MIĘDZYNARODOWE PRZEPISY O ZAPOGIEGANIU ZDERZENIOM NA MORZU – PORADNIK DLA ŻEGLARZY I MOTOROWODNIAKÓW

 W związku z przygotowywaniem nowego, zmienionego wydania MPZZM chciałbym uzyskać Państwa opinie w sprawie zmian jakie należy wprowadzić, by książka jeszcze lepiej służyła żeglarzom i motorowodniakom.

  1. Format:

a) bez zmian  b) większy  c) mniejszy

2. Szata graficzna: a) bez zmian  b) pełen kolor  c) więcej rysunków i schematów

3.Okładka: a) laminowana  b) twarda  c) zwykła

4. W treści: a) zwiększyć liczbę opisywanych wypadków  b) pominąć anegdoty  c) szczegółowo przeanalizować wypadki zderzeń jachtów

5. Cena rynkowa nie powinna przekraczać: a) 35  b) 40  c) 50 pln

Uwagi własne:

…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………

DZIĘKUJE ZA WYPEŁNIENIE ANKIETY!

WSZYSCY, KTÓRZY PRZEŚLĄ WYPEŁNIONY KWESTIONARIUSZ OTRZYMAJĄ GRATIS EGZEMPLARZ DRUGIEGO WYDANIA WRAZ Z DEDYKACJĄ AUTORA.