Archiwa kategorii: Wspomnienia

Marek Słodownik: „Praca na Morzu” 1939

100 lat logo.jpgPowMarek Słodownikstanie pisma „Praca na Morzu” było odpowiedzią na pojawiające się oczekiwania środowiska marynarzy floty handlowej, którzy dostrzegali potrzebę samokształcenia, wymiany doświadczeń oraz dzielenia się wiedzą z młodymi rocznikami opuszczającymi mury szkoły morskiej. Marynarka Wojenna miała swój periodyk, „Przegląd Morski”, wydawany już od 1928 roku, środowisko rybaków dysponowało „Przeglądem Rybackim”, uznano więc, że potrzebne jest podobne pismo adresowane do cywilnych marynarzy.

Pierwszy numer wydano w styczniu 1939 roku, a efektem prac redakcji było pismo o bardzo starannej szacie graficznej, wyważone w treści i pozbawione niemal całkowicie pierwiastka polityczno-propagandowego. Ostatnim wydanym numerem był numer sierpniowy, kolejny, z września tegoż roku, został wydrukowany, ale nie został wysłany do dystrybucji. Jeden z ocalałych egzemplarzy znajdował się pod koniec lat 60-tych XX w zbiorach prywatnych.

nr 1 (1)  PRACA NA MORZU_Strona_3                                            Okładka i strona redakcyjna czasopisma „Praca na Morzu”.

Był to periodyk fachowy, o wysokim poziomie wiedzy merytorycznej, zróżnicowanej tematyce i bardzo konsekwentnej linii redakcyjnej. Starannie łamany, wzbogacony o liczne zdjęcia i wykresy, bardzo przejrzysty w formie i interesujący w treści. Okładka pozostawała niezmienna przez cały rok: był to rysunek statku handlowego wydrukowany na grubym papierze. Cena prenumeraty została ustalona na poziomie 18 złotych, a więc było to pismo relatywnie drogie. Wydawcą pisma była osoba prywatna, Jan Stępień, który miał dostęp do autorów rekrutujących się spośród pracowników dydaktycznych Państwowej Szkoły Morskiej oraz doskonałe rozeznanie w potrzebach środowiska. Za tematykę działu technicznego odpowiedzialny był Brunon Paszek. Bronisław Czubała był redaktorem działu pokładowego i satyry, która zagościła na stałe na łamach poważnego pisma.

Tematyka pisma koncentrowała się na zagadnieniach fachowych związanych z szeroko rozumianą gospodarką morską. Najwięcej artykułów poświęconych było kwestiom obsługi statków, co jest oczywiste w kontekście genezy pisma. Dużo miejsca poświęcono manewrowaniu statkami różnych typów, co wypełniało misję pisma poradnikowego. Nie mniej powierzchni oddano pod materiały, najogólniej rzecz ujmując, dedykowane transportowi morskiemu. Poczesne miejsce zyskała także tematyka poświęcona służbie na morzu. W piśmie nie brakowało jednak również rozmaitych ciekawostek ze świata techniki. Znalazło się na łamach miejsce dla wypraw żeglarskich statku szkolnego Państwowej Szkoły Morskiej, „Daru Pomorza”. Czasem odwoływano się także do historii żeglugi w poszukiwaniu dawnych rozwiązań organizacyjnych flot lub też prezentując historię aktów prawnych związanych z morzem. W późniejszym okresie pojawiały się okazjonalnie materiały o zabarwieniu patriotycznym oraz tematyka Ligi Morskiej i Kolonialnej, ale w bardzo ograniczonym zakresie.

nr 7.8 Okładka ostatniego przed wybuchem wojny czasopisma „Praca na Morzu”.

Tytuł w sposób zamierzony nie zyskał szerokiego odbiorcy, rozprowadzany był wyłącznie poprzez szkołę morską oraz wybrane firmy żeglugowe. Nie epatował szatą graficzną, redakcja skoncentrowała się na przekazie i na tym polu odniosła niekwestionowany sukces. Bardzo szybko bowiem „Praca na Morzu” stała się punktem odniesienia dla marynarzy, którzy chętnie kupowali czasopismo o wysokim poziomie merytorycznym; pozyskało wielu wybitnych fachowców w swoich wąskich specjalnościach, którzy dzielili się swoją wiedzą na łamach pisma. Z oczywistych względów dominowała tematyka gospodarki morskiej, ale nie brakowało materiałów luźniej związanych z problematyką pisma, co nie oznacza, że mniej ważnych. Tytuł zyskał stabilną pozycję z uwagi na silnego wydawcę, jednak jego funkcjonowanie przerwał wybuch wojny.
Marek Słodownik

___________________________________________________________________________________________________Marek Słodownik – dziennikarz (Instytut Dziennikarstwa Uniwersytet Warszawski, mass media communication w University of Westminster) zajmujący się tematyką żeglarską (ponad 1000 opublikowanych materiałów, w tym artykułów o wielkich regatach oceanicznych, wywiadów ze światowymi sławami żeglarskimi, reportaży i analiz). Autor książek o żeglarstwie, wystaw żeglarskich, różnych akcji, np. kino żeglarskie, „Ratujmy Dezety”, Rok Zaruskiego, członek Rady Konkursu „Kolosy”. Żegluje od 1973 roku.                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

100 lat logo.jpgRok Prasy Morskiej to akcja mająca na celu uczczenie 100. rocznicy wydania pierwszego polskiego czasopisma morskiego. Jej celem jest przybliżenie zagadnień związanych z czasopiśmiennictwem morskim w odrodzonej Polsce i pokazanie współczesnemu czytelnikowi wybranych tytułów prasowych o tematyce morskiej i żeglarskiej. Pomysłodawcą akcji jest red. Marek Słodownik.

Organizator: wodnapolska.pl
Oficjalny Partner: Henri Lloyd Polska
Współorganizatorzy: żeglarski.info, tawernaskipperow.pl, zeszytyzeglarskie.pl, zeglujmyrazem.com, sailbook.pl, periplus.pl, port21.pl, polskieszlakiwodne.pl, marynistyka.pl, portalzeglarski.com, dobrewiatry.pl, ktz.pttk.pl, hermandaddelacosta.pl, lmir.pl, Komisja Kultury, Historii i Odznaczeń PZŻ,

 

Marek Słodownik: „Biuletyn Miesięczny Portu Gdyńskiego” 1931-1939

100 lat logo.jpgMarek Słodownik Geneza pisma wywodzi się z sukcesu podobnego periodyku, „Żeglarza Polskiego” kierowanego przez Józefa Klejnota-Turskiego, które informowało o pracach portu gdańskiego w latach 1927-32. Wydawane było w latach 1931-38, początkowo (do września 1931 roku)  pod tytułem „Biuletyn Miesięczny Portu Gdyńskiego” , następnie jako „Wiadomości Portu Gdyńskiego”, a od stycznia 1939 jako „Wiadomości Portowe” po dołączeniu do periodyku zagadnień związanych z pracą portu w Gdańsku. Początkowo wydawcą pisma o charakterze typowego biuletynu był Urząd Morski a sam tytuł miał bardzo skromną szatę graficzną. Na siedmiu stronach papieru gazetowego zamieszczono informacje na temat ważniejszych wydarzeń w porcie, statystyki ruchu portowego, obrotu towarów oraz tabelę ilustrującą ruch pasażerów i pracę polskich statków w minionym miesiącu. Te tematy w kolejnych miesiącach stały się tytułami poszczególnych rubryk, co porządkowało nieco układ graficzny biuletynu. Pismo kosztowało 1 złoty, a prenumerata roczna została ustalona w wysokości 10 złotych.

Już po wydaniu 9 numerów tytuł przeszedł zasadniczą metamorfozę. Na jej temat wypowiedziała się redakcja w tekście zapowiadającym zmiany (pisownia oryginalna): Od początku roku bieżącego Urząd Morski w Gdyni wydaje „Biuletyn Miesięczny Portu Gdyńskiego”, w którym ogłasza statystyki portowe i podaje ważniejsze informacje o porcie. Wydawnictwo to spotkało się z żywem zainteresowaniem w całym kraju, ze względu zaś na dodatkowy tekst angielski i tabele statystyczne zdobyło czytelnika również zagranicą. Dlatego też obecnie władze portowe weszły w porozumienie z Państwową Agencją Telegraficzną celem rozszerzenia wydawnictwa, dzięki czemu odtąd będzie ono ukazywać się w nowej szacie oraz pod nowym tytułem „Wiadomości Portu Gdyńskiego”. Celem bezpośrednim „Wiadomości” jest informowanie społeczeństwa o porcie gdyńskim i jego pracy, która staje się coraz bardziej różnostronna. Cel ostateczny – to oparcie stosunku społeczeństwa do Gdyni nie na samym tylko sentymencie, lecz przedewszystkiem na poznaniu i zrozumieniu roli i znaczeniu własnego portu.[1]

Pismo zwiększyło nieco format, zyskało sztywną oprawę z kartonowego papieru o wysokiej gramaturze, a ponadto okładkę, na której drukowano teraz ilustracje nawiązujące do tematyki periodyku. Ukazywało się bardzo regularnie, a do końca swego istnienia wydrukowano 114 wydań, co pokazuje, że był to tytuł o stabilnej pozycji na rynku i silnym wydawcy gwarantującym regularność publikacji.  Wydawcą „Wiadomości” została Polska Agencja Telegraficzna, co może być nieco zaskakujące wziąwszy pod uwagę profil jej działania. Tematykę poświęconą pracy portu gdyńskiego dalej opracowywał miejscowy Urząd Morski, natomiast część publicystyczno-informacyjną PAT, co początkowo rodziło nieco komplikacji, ale ostatecznie uporano się z tym problemem dość szybko. Siedziba redakcji do roku 1939 znajdowała się w Warszawie przy ulicy Miodowej 22, aby następnie zostać przeniesioną do Gdyni. Redaktorami tytułu byli kolejno: Oskar Stempel, do końca roku 1936, Jerzy de Nisen, który swą misję pełnił bardzo krótko, bo zaledwie przez trzy miesiące 1937 roku, Henryk Tetzlaff kierujący redakcją od kwietnia do grudnia 1937 roku oraz Waldemar Downarowicz pracujący na tym stanowisku do końca kolejnego roku. Po zmianie tytułu kierownictwo redakcji objął Edward Harptman, ale od wiosny 1939 roku na fotel redaktora powrócił Waldemar Downarowicz.

Tytuł powołano do życia w celach stricte informacyjnych i nie miało ono ambicji opiniotwórczych ani publicystycznych. Adresowane było do kręgów biznesowych związanych z gospodarką morską, a w szczególności do firm działających w porcie gdyńskim. Ukazywało się w wersji dwujęzycznej, część materiałów była publikowana także po angielsku, co ułatwiało korzystanie z pisma przez przedstawicieli zagranicznych kompanii żeglugowych. Wybrane numery koncentrowały się na wymianie handlowej dokonywanej drogą morską z wybranymi krajami i tak w roku 1934 opisano relacje handlowe z Łotwą, Szwecją i Finlandią.

Pismo miało tradycyjny i bardzo zachowawczy układ, a większość każdego numeru wypełniały komunikaty związane z pracą portu, statystyki ruchu portowego, kronika portowa, wiadomości celne i transportowe. Od drugiego numeru dodano także rubrykę „Ważniejsze wydarzenia w porcie”, w której informowano o pracy portu gdyńskiego. Kolejną metamorfozę tytuł przeszedł w 1933 roku, kiedy to od lipca zamieniono kolejność najważniejszych działów. Od tego miesiąca dział nieurzędowy przesunięto na czoło pozbawiając go tytułu, podczas gdy dział urzędowy, zawierający dane na temat pracy portu charakteru przeładowywanych towarów,  zepchnięty został na koniec numeru. Dzięki temu pismo nabrało charakteru periodyku bardziej popularnego i zachęcało do czytania, ponieważ tabele, zestawienia i wykresy przesunięto na koniec każdego z wydań.

Od 1936 roku zadebiutowała na łamach pisma także gdyńska kronika miejska, co było kolejnym krokiem w kierunku zbliżenia „Wiadomości” do rynku czytelniczego i stanowiło próbę zwiększenia zainteresowania specjalistycznym wszak tytułem. Stałe rubryki wypełniały nawet powyżej sześćdziesięciu procent powierzchni, pozostałe miejsce przeznaczano pod materiały o charakterze problemowym lub informacyjnym, ale podawano je w sposób suchy i nieco sprawozdawczy.[2]

Okazjonalnie sięgano po materiały publicystyczne, jednak zawsze była to tematyka patriotyczna, związana najczęściej z dorocznymi celebracjami Dni Morza.[3] Po roku 1934 pojawiała się na łamach „Wiadomości” także tematyka kolonialna, jednak w bardzo ograniczonym zakresie i w kontekście bardziej informacyjnym niż agitacyjnym.[4] Dokonywano także zestawień emigracji Polaków z rozbiciem na emigrację europejską i zamorską w celu pokazania jak wiele jeszcze statków będzie potrzebowała marynarka handlowa aby przewieźć rosnącą liczbę polskich emigrantów.[5] W tym kontekście wspominano również o konieczności zwiększenia potencjału przemysłowego wokół portu aby wykorzystać wszystkie atuty Gdyni. Nawoływano także do zacieśnienia współpracy pomiędzy portem gdyńskim a zagranicznymi odpowiednikami widząc w tym szansę na powiększanie potencjału krajowego portu.[6]

Wielką dyskusję wywołał materiał problemowy poświęcony ładunkom drobnicowym, które zawsze nastręczały portom wielu problemów i kosztów. Skrzynie zbiorowe, czyli kontenery, rozwiązywały większość problemów, ale prowokowały zarazem nowe, głównie wynikające z konieczności dokonania standaryzacji wielkości i wagi.[7]

„Wiadomości Portu Gdyńskiego” to jeden z nielicznych w polskiej prasie międzywojennej tytuł o tematyce morskiej, który mając stabilne podstawy finansowe ukazywał się regularnie i prezentował niezwykle stabilną formułę wydawniczą. Wydawany przez agendę rządową nie borykał się z problemami charakterystycznymi dla większości ówczesnej prasy, ponadto wypełniał lukę informacyjną na temat pracy portu gdyńskiego, a od 1939 roku, także gdańskiego. Jest także przykładem tytułu, który w trakcie rynkowej egzystencji zmienił kategorię stając się z biuletynu branżowego pismem gdyńskim by w roku 1939 stać się tytułem o charakterze ogólnobranżowym informując o pracy całego sektora gospodarki. Prawie nie podejmował bieżącej problematyki morskiej pozostając wąsko sprofilowanym periodykiem skierowanym do określonej grupy zawodowej.

Ewolucja tytułu:

  • „Biuletyn Miesięczny Portu Gdyńskiego – The Monthly Bulletin of the Port of Gdynia”  1931
  • „Wiadomości Portu Gdyńskiego” 1931- 1938
  • „Wiadomości Portowe” 1939

1   Okładka pierwszego numeru z lutego 1931 roku.

2   Okładka numeru październikowego z 1931roku, po zmianie formuły wydawniczej pisma i jego układu graficznego.

3  Okładka i strona tytułowa  numeru pisma z 1934 roku, po zmianie formuły wydawniczej oraz wprowadzeniu koloru na okładkę.

4  Strona tytułowa  numeru pisma z 1934 roku, po zmianie formuły wydawniczej.

5  Okładka numerów pisma z 1938 roku po przejęciu przez PAT.

6  Okładka pisma z 1939 roku, jednego z ostatnich wydań przed wybuchem wojny.

Marek Słodownik

_____________________________

[1]  (ba), „Od Redakcji”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego” nr 10/1931, str. 1

[2]    Bolesław Leitgeber, „ O nowe zamorskie rynki eksportowe dla Polski”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego” nr 7/1934, str. 3-4, (ba), „Z życia izb handlowych”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego” nr 7/1934, str.8, Bohdan Witwicki, „O usprawnienie pracy portu gdyńskiego”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego” nr 3/1934, str. 1-3, B. Koselnik, „Rola Banku Gospodarstwa Krajowego w porcie gdyńskim”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego” nr 1/1935, str. 1-2, J.G., „Pierwsza podróż m/s Piłsudski”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego” nr 9/1935, str. 1 (t.), „O nowe możliwości Polskiej żeglugi przybrzeżnej”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego” nr 8/1938, str. 12-13, Z. Adamski, „Port rybacki w Wielkiej Wsi”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego” nr 1/1938, str. 8-9, (ba), „Powrót Daru Pomorza”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego” nr 6/1937, str. 19

[3]   (ba), „Hasłem Polski – Dozbrojenie na morzu”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego” nr 6/1936, str. 1

[4]   (ba), „Liga Morska i Kolonjalna”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego”, nr 6/1936, str. 16-17

[5]   (ba), „Polska emigracja zamorska”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego” nr 8/1933, str. 1

[6]    Antoni Marczyński, „Możliwości współpracy Gdyni z portem Casablanca”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego”nr 3/1935, str. 3-4

[7]   J.J., „Transport towarów w skrzyniach zbiorowych”, „Wiadomości Portu Gdyńskiego” nr 5/1938, str. 4-5

___________________________________________________________________________________________________

Marek Słodownik – dziennikarz (Instytut Dziennikarstwa Uniwersytet Warszawski, mass media communication w University of Westminster) zajmujący się tematyką żeglarską (ponad 1000 opublikowanych materiałów, w tym artykułów o wielkich regatach oceanicznych, wywiadów ze światowymi sławami  żeglarskimi, reportaży i analiz). Autor książek o żeglarstwie, wystaw żeglarskich, różnych akcji, np. kino żeglarskie, „Ratujmy Dezety”, Rok Zaruskiego, członek Rady Konkursu „Kolosy”. Żegluje od 1973 roku.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rok Prasy Morskiej to akcja mająca na celu uczczenie 100. rocznicy wydania pierwszego polskiego czasopisma morskiego. Jej celem jest przybliżenie zagadnień związanych z czasopiśmiennictwem morskim w odrodzonej Polsce i pokazanie współczesnemu czytelnikowi wybranych tytułów prasowych o tematyce morskiej i żeglarskiej. Pomysłodawcą akcji jest red. Marek Słodownik.

Organizator: wodnapolska.pl

Oficjalny Partner: Henri Lloyd Polska

Współorganizatorzy: żeglarski.info, tawernaskipperow.pl, zeszytyzeglarskie.pl, zeglujmyrazem.com, sailbook.pl, periplus.pl, port21.pl, polskieszlakiwodne.pl, marynistyka.pl, portalzeglarski.com, dobrewiatry.pl, ktz.pttk.pl, hermandaddelacosta.pl, lmir.pl, Komisja Kultury, Historii i Odznaczeń PZŻ,

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Marek Słodownik: „Torpeda” 1936 – 1937

100 lat logo.jpgTMarek Słodownikytuł tego pisma może wprowadzać w błąd sugerując, że mamy do czynienia z czasopismem adresowanym do marynarzy floty wojennej. Tygodnik wydawany w Gdyni przez dwa lata, początkowo jako samodzielny byt wydawniczy, a następnie, od czerwca 1937 roku, jako dodatek do „Kuriera Bałtyckiego”. Wydawcami byli dwaj dziennikarze gdyńscy: Józef Dobrostański i Mikołaj Arciszewski. Funkcję redaktora pełnił Arciszewski publikując jednocześnie wiele swoich rysunków i karykatur. W artykule wstępnym redakcja zwraca się do czytelników: Kierunek nasz nie jest ani opozycyjny ani sensacyjny. Nasz kierunek jest po prostu gdyński i w dodatku kierunkiem całkowicie niezależnym, opartym na opinii publicznej. W samym słowie Gdynie mieści się cały program ideowy, dlatego za zbyteczne uważamy rozwodzenie się nad tym programem. Pragniemy informować gdynian i cały kraj o Gdyni, o tym wszystkim, co się w niej dzieje. (…) Chcemy po prostu pod kątem widzenia Gdyni omawiać te wszystkie sprawy, które obchodzą przeciętnego gdynianina. (…) Staramy się wydawać „Torpedę” nie dla pewnej warstwy czy grupy, lecz dla tych wszystkich, którzy z Gdynią się związali, Gdynię budują i Gdynię kochają. 1

1 winieta                                   Winieta pierwszego numeru pisma z 25. kwietnia 1936 roku.

Pismo było bardzo eklektyczne, zajmowało się wszystkim, ale bardzo powierzchownie, sprawiało wrażenie nieuporządkowanego i niekonsekwentnego. Jego zawartość pozostawała zagadką dla czytelnika, sięgano bowiem z tygodnia na tydzień po krańcowo różne tematy choć obracające się wokół szeroko rozumianej problematyki gdyńskiej i regionalnej. Było jednak bardzo konsekwentnie redagowane i wyróżniało się, mimo słabej szaty graficznej, na tle konkurencyjnych tytułów. Łamanie pisma było charakterystyczne dla ówczesnej prasy robotniczej; wąskie cztery szpalty na kolumnie, krótkie materiały o jasnym przesłaniu, pozwalające czytelnikowi natychmiast wyrobić sobie zdanie, a także brak podpisów autorów pod większością tekstów. Całość drukowana była jako czarno-biała, kolor w ogóle się nie pojawiał. Duży format uzupełniał wrażenie czytania gazety codziennej, choć „Torpeda” z założenia była tygodnikiem, ukazywała się w każdą sobotę.

W „Torpedzie” dominowały materiały krótkie, newsowe, dotykające problemów zwykłego mieszkańca Gdyni, dla którego lektura pisma miała stanowić przede wszystkim zaspokojenie potrzeby posiadania informacji i rozrywkę. Było drukowane na słabej jakości papierze, ale miało bardzo charakterystyczny układ graficzny. Redakcja wykorzystując duży talent rysowniczy Arciszewskiego, publikowała jego prace  ilustrujące rozmaite artykuły, a mając w zanadrzu taki atut mogła drukować znacznie mniej zdjęć bez straty jakości pisma. Rysunki i karykatury znajdowały się w każdym numerze, w sposób nieco ironiczny komentowały rzeczywistość i nadawały pismu lekkości i wyrazistości. Gazeta kosztowała 25 groszy, nie wyróżniała się więc ceną na tle konkurencji.

Bardzo dużo miejsca poświęcono przemysłowi stoczniowemu i portowi, ale materiały nie układały się w całość i były zamieszczane nieco przypadkowo. 2

2 nr 1gazety  Pierwszy numer tygodnika „Torpeda” z 25 kwietnia 1936 roku (reprodukcja wykonana z mikrofilmu).

2a nr 2 gazety Drugi numer pisma z 2 maja 1936 roku (reprodukcja wykonana z mikrofilmu).

Większość miejsca poświęcona była życiu codziennemu miasta, problemom mieszkańców i perspektywom rozwojom w kontekście rozbudowy portu i stoczni. Zajmowano się więc problemem bezrobocia, konieczności budowy infrastruktury miejskiej, finansami miasta, problemem dostarczania wody pitnej, a także zagadnieniami planowania przestrzeni miejskiej.

Pismo miało niemal od początku istnienia kłopoty finansowe. Jako tytuł niezależny, pozostający w rękach prywatnych, nie mógł liczyć na wsparcie instytucjonalne, jedyną drogą do zwiększenia przychodów pozostawał wzrost sprzedaży i pozyskiwanie reklam. Barierą wzrostu sprzedaży pozostawał lokalny charakter tygodnika, dla którego najważniejsze były problemy lokalne, a tematyka poruszana na łamach nie zawsze była interesująca dla czytelnika w głębi kraju. Drugim czynnikiem negatywnym pozostawała słaba dystrybucja na terenie kraju; tytuł był nieznany praktycznie w głębi Polski, a charakter lokalny nie zachęcał dystrybutorów do kolportażu na terenie całego kraju.

Od 20 czerwca 1937 tytuł, wskutek trudności finansowych, został wchłonięty przez lokalny dziennik „Kurier Bałtycki” i zyskał status cotygodniowego dodatku do tego tytułu ukazując się w niedzielę. Został osobnym grzbietem i pozostał przy swojej charakterystycznej szacie graficznej i publicystyce kreowanej przez redaktorów i nieliczne grono współpracowników. W jednym z wydań uzasadniano tę decyzję względami nie finansowymi, a planowaną od początku fuzją wynikającą z podobnego profilu obu tytułów i znacznie większego potencjału dziennika w postaci zaplecza redakcyjnego, wydawniczego i własnej drukarni. 3

3 połączenie  Okładka pisma z informacją na temat przyłączenia tytułu do „Kuriera Bałtyckiego”. Był to zarazem ostatni samodzielnie wydany numer pisma.

W tym kontekście mówiono o połączeniu obydwu tytułów, jednak w praktyce oznaczało to wchłonięcie słabszego partnera przez tytuł dominujący.

4 nowe logo  Nowe logo pisma, po przyłączenia do „Kuriera Bałtyckiego”.

5  Pierwsze wydanie dodatku do „Kuriera Bałtyckiego” z dn. 27. czerwca 1937 roku (reprodukcja wykonana z mikrofilmu).

6  Numer z 15 sierpnia 1937 roku wydany po raz pierwszy z całostronicowym rysunkiem na okładce.

7  Numer „Torpedy” z 12. września 1937 roku (reprodukcja wykonana z mikrofilmu).

8  Okładka jednego z ostatnich numerów tygodnika „Torpeda” – nr 38/1937 z 19 września 1937 roku, wydany jako dodatek do „Kuriera Bałtyckiego”.

9  Jeden z artykułów poświęconych Gdyni, zamieszczony na łamach pisma w 1937 roku.

Pod koniec egzystencji pisma zmieniono układ graficzny pierwszej strony wprowadzając całokolumnowe rysunki odwołujące się do aktualnych wydarzeń ważnych dla miasta. Szybko jednak uznano, że materiały poświęcone Gdyni pozostają w sprzeczności z linią „Kuriera” pozycjonowanego jako opiniotwórczy tytuł miejski  i po dwóch miesiącach tytuł „Torpeda” został zlikwidowany, a jego twórcy zostali włączeni w skład redakcji „Kuriera”.

  • „Torpeda – oczy i uszy Gdyni” 1936
  • „Torpeda –gazeta tygodniowa – oczy i uszy Gdyni” 1936
  • „Torpeda – ilustrowana gazeta tygodniowa – oczy i uszy  Gdyni”   1937
  • „Torpeda – niedzielny dodatek do „Kuriera Bałtyckiego” 1937.

                                                                                                                                       Marek Słodownik 

____________________________________________
1  (ba), „Torpeda o sobie”, „Torpeda” nr 3/1936, str. 1.
2   (ba), Tylko inicjatywa prywatna dźwignie przemysł okrętowy”, Torpeda” nr 4/1936, str. 7, Juliusz Rummel, „ System zarządzania portu gdyńskiego trzeba poddać rewizji”, „Torpeda” nr 6/1936, str. 6, (emar), Czy stocznia gdyńska może być złotym interesem?”, Torpeda” nr8/1936, str. 8,  S. Łęgowski, „Port gdyński w 1936 roku, Torpeda” nr 12/1937, str. 4-5.
3  (ba), „Torpeda” łączy się z „Kurierem Bałtyckim”, „Torpeda” nr 20/1937, str. __________________________________________________________________________________________________Marek Słodownik – dziennikarz (Instytut Dziennikarstwa Uniwersytet Warszawski, mass media communication w University of Westminster) zajmujący się tematyką żeglarską (ponad 1000 opublikowanych materiałów, w tym artykułów o wielkich regatach oceanicznych, wywiadów ze światowymi sławami żeglarskimi, reportaży i analiz). Autor książek o żeglarstwie, wystaw żeglarskich, różnych akcji, np. kino żeglarskie, „Ratujmy Dezety”, Rok Zaruskiego, członek Rady Konkursu „Kolosy”. Żegluje od 1973 roku.

___________________________________________________________________________________________________100 lat logo.jpgRok Prasy Morskiej to akcja mająca na celu uczczenie 100. rocznicy wydania pierwszego polskiego czasopisma morskiego. Jej celem jest przybliżenie zagadnień związanych z czasopiśmiennictwem morskim w odrodzonej Polsce i pokazanie współczesnemu czytelnikowi wybranych tytułów prasowych o tematyce morskiej i żeglarskiej. Pomysłodawcą akcji jest red. Marek Słodownik.

Organizator: wodnapolska.pl                                                                                                        Oficjalny Partner: Henri Lloyd Polska

Współorganizatorzy: żeglarski.info, tawernaskipperow.pl, zeszytyzeglarskie.pl, zeglujmyrazem.com, sailbook.pl, periplus.pl, port21.pl, polskieszlakiwodne.pl, marynistyka.pl, portalzeglarski.com, dobrewiatry.pl, ktz.pttk.pl, hermandaddelacosta.pl, lmir.pl, Komisja Kultury, Historii i Odznaczeń PZŻ.

Marek Słodownik: „Szkwał” 1933 – 1939

100 lat logo.jpgMarek SłodownikW grudniu 1933 roku na rynku prasowym ukazał się „Szkwał-Magazyn Morski”, miesięcznik działający w środowisku akademickim, którego ważnym celem było propagowanie aktywnego wypoczynku na wodzie i konieczność podejmowania współzawodnictwa na różnych polach związanych z wodą. Wydanie grudniowe nosiło numer drugi, co było nawiązaniem wprost do jednodniówki wydanej w Gdańsku kilka miesięcy wcześniej, co wszelako nie nosiło żadnych znamion kontynuacji. „Szkwał” był pismem Akademickiego Związku Sportowego pod redakcją Franciszka Ursusa Siwiłły, który pełnił zarazem funkcję samodzielnego wydawcy. W stopce redakcyjnej zamieszczono również nazwisko Gerharda Littchena jako redaktora. Od numeru pierwszego z 1934 roku do stopki dopisano także, jako osobę kierującą sprawami administracyjnymi, nazwisko Stanisława Zadrożnego, który objął stanowisko redaktora naczelnego od października tegoż roku i piastował je aż do 1937 roku, kiedy to tytuł został zawieszony. Od 1938 roku redaktorem naczelnym był Zygmunt Gorgol trwający na stanowisku aż do wybuchu wojny.
Redakcja „Szkwału” znajdowała się w warszawskiej siedzibie Zarządu Głównego Ligi Morskiej i Kolonialnej przy ulicy Widok 10, miała wydzielony osobny pokój, w którym pracowali redaktorzy i w którym pomieszczono także archiwum i sprawy administracyjne. Pismo kosztowało 60 groszy, a roczna prenumerata skalkulowana została na poziomie 2,50 złotych. Było więc bardzo tanim periodykiem, co w zamyśle jego twórców miało przysporzyć mu liczne grono czytelników i szybko stać się tytułem masowym. Liczył 32 kolumny, ale paginacja dotyczyła tylko kolumn wewnętrznych, okładka byłą z niej wyłączona. Sama okładka drukowana była na papierze kartonowym o gramaturze 220 g, co czyniło pismo sztywnym pomimo niewielkiej objętości. Ceny reklam były dość wysokie, całostronicowa reklama skalkulowana została na poziomie 400 złotych, półkolumnowa na 220 złotych, a jedna czwarta na 130 złotych. Reklamy na kolumnach redakcyjnych kosztowały o 25% drożej. Numer grudniowy nie zawierał reklam płatnych, ale kolejny, ze stycznia 1935 roku, przyniósł już ponad dwie kolumny ogłoszeniowe, a następny, wakacyjny, przyniósł ich ponad pięć, co w istotny sposób poprawiło finanse raczkującego tytułu.
Logotyp tytułu nawiązywał wprost do logo organizacji, z którą był związany, ale już od numeru styczniowo-marcowego z 1934 roku uległ zmianie. Kolejna modyfikacja nastąpiła w następnym numerze, październikowo-grudniowym, a w rok 1935 pismo wchodzi z kolejnym, które po jednym miesiącu znika, a wraz z nim podtytuł „Magazyn Morski”. Ten logotyp utrzymał się do roku 1937, a po reaktywacji tytułu, w roku 1939, pojawia się kolejny, pozostający do ostatniego przedwojennego numeru, datowanego na czerwiec 1939.
„Szkwał” ukazywał się bardzo nieregularnie. Przez siedem lat, 1933-39, ukazało się zaledwie 46 numerów, średnio powyżej sześciu na rok. Przyczyną były kłopoty finansowe, zawirowania związane ze zmianą wydawcy oraz brak zainteresowania pismem u czytelnika z głębi lądu. Rok 1933 przyniósł jednodniówkę wakacyjną oraz numer grudniowy, który należy potraktować jako debiut rynkowy tytułu. W 1934 roku wydano trzy numery: styczniowo-marcowy, czerwcowo-lipcowy oraz październikowo-grudniowy. „Pismo nasze, ukazujące się dotychczas kwartalnie, w roku bieżącym ukazywać się będzie jako dwumiesięcznik. Prenumerata roczna wynosi obecnie 3.60 zł. Jednocześnie zapewniamy, że z każdym następnym numerem będziemy dążyć do dostarczania jak najciekawszych wiadomości z zakresu zagadnień morskich.” Deklaracja redaktora naczelnego nie znalazła pokrycia w faktach, skoro po dwóch wydaniach dwumiesięcznych zdecydowano się zwiększyć częstotliwość ukazywania się pisma do miesiąca. W 1935 roku wydano łączone numery styczniowo-lutowy i marcowo-kwietniowy by od maja wydawać pismo jako miesięcznik. W dwóch kolejnych latach kontynuowano wydawanie tytułu o charakterze miesięcznika, aby na koniec roku 1937 zawiesić druk z powodów finansowych. W 1938 roku wydano „Szkwał” jako jednodniówkę wydaną z okazji Święta Morza, a w 1939 roku tytuł wraca na rynek jako miesięcznik by wydać osiem numerów.
Podobnie złożone były sprawy wydawcy tytułu. Numer grudniowy 1933 wydał redaktor naczelny, Franciszek Ursus Siwiłło, od numeru zimowego 1934 roku wydawcą został Zarząd Akademickiego Związku Morskiego i Jan Grzywaczewski jako jego prezes, aby od numeru marcowo-kwietniowego z 1935 roku wydawać tytuł jako czasopismo Ligi Morskiej i Kolonialnej, co uwidoczniono w nowym podtytule. W artykule wstępnym anonsującym zmiany wynikające z objęcia tytułu przez nowego wydawcę czytelnik dowiadywał się o planach edytora wobec pisma. „Zaczynamy nowy okres wydawniczy. Z pisma wychodzącego kwartalnie w oparciu o AZM przechodzimy na miesięcznik – czasopismo Ligi Morskiej i Kolonjalnej. Nie zbaczamy przez to z raz wytkniętego kursu, lecz zapewniamy sobie szerszy teren naszej pracy. Będziemy nadal odzwierciedlać przejawy życia Akademickiego Związku Morskiego, rozszerzając zakres naszego zespolenia z LMK. na terenach młodzieżowych, a w szczególności wśród młodzieży gimnazjalnej wyższych klas. Przedmiotem wysiłku naszego będzie serc młodzieży polskiej. Chcemy rozpalić je umiłowaniem morza; chcemy w kształtujące się kontury uczuć społecznych wrzucić tę naszą morską ideę, aby w duszy pozostał jej ślad na całe życie.” Ten wydawca kierował pismem do czasu zawieszenia tytułu w 1937 roku z powodów ekonomicznych. Jednodniówkę z 1938 roku wydało już Wydawnictwo AZM, które kontynuowało swoją pracę wydawniczą od 1939 roku jako Akademicki Związek Morsko-Kolonialny.
Zmiana wydawców nie pozostała bez wpływu na zawartość tytułu i jego objętość. Po przejęciu tytułu przez Ligę Morską i Kolonialną zmniejszono objętość pisma z 36 do 18 kolumn i utrzymano ją aż do ostatniego wydania z sierpnia 1939 roku. Jednodniówka wydana rok wcześniej liczyła 24 kolumny. Po przejęciu tytułu przez Ligę zrezygnowano także z kartonowej okładki na rzecz tradycyjnej, o gramaturze 80 g, ale zarazem nie wprowadzono paginacji na okładkę.
Nowy tytuł wydawano na dobrej klasy papierze, w formacie A4, układ graficzny jaki zastosowano; druk dwuszpaltowy w zasadniczej części numeru i trzyszpaltowy na kolumnach newsowych i kronikarskich, nie różnił się zasadniczo od innych tytułów ówczesnej prasy polskiej.
Pismo w zamierzeniu nie obrało żadnej specjalizacji, w materiale redakcyjnym z numeru grudniowego redaktor naczelny pisze: „Szkwał” w odróżnieniu od innych polskich wydawnictw morskich nie będzie się specjalizował, lecz będzie traktować o wszystkich z morzem związanych sprawach w formie lekkiej i przystępnej. Stąd też podtytuł pisma – „magazyn morski”. Omawiane w nim będą nie tylko sprawy handlowo-morskie, gospodarcze, kolonialne i zagadnienia z dziedziny prawa morskiego, lecz zawierać będzie zarówno dział poświęcony sportowi żeglarskiemu, jak i dział literacko-artystyczny i reportażowy.”

Akademicki Związek Morski próbował dokonać zmian w postrzeganiu żeglarstwa. W „Tezach sportowych AZM”, opublikowanych na łamach „Szkwału” pisze min: „Działalność żeglarską AZM oceniać należy przedewszystkiem jako ważną funkcję zewnętrzną, obliczoną zarówno na budzenie w szerokich rzeszach młodzieży problemów morza, jak i na werbunek członków do szeregów organizacyjnych, gdzie dopiero odbywać się winna dalsza nad nimi praca wychowawczo-uświadamiająca, obliczona w pierwszym rzędzie na tworzenie przyszłych działaczy społeczno-morskich. W prowadzonej przez AZM działalności sportowo-żeglarskiej względy propagandowo-społeczne, polegające głównie na masowości zjawiska, winny znajdywać pierwszeństwo przed celami ściśle sportowemi i przyjemnościowemi”.

Pierwszy numer, z grudnia, zawierał czytelny podział na działy, które zostały utrzymane w kolejnych edycjach. Miał ambicje opiniotwórcze, zapowiadano w pierwszym numerze, że „w „Szkwale” Sprawa Przebudowy Społecznej stanie się najbardziej palącem zagadnieniem chwili obecnej, które uwzględniać muszą wszelkie organizacje, obojętne jakim celom służą. Nie wolno więc i nam przejść obok niego. Rozpatrywaniu zagadnień morskich z punktu widzenia Ustroju Przyszłości poświęciliśmy specjalny dział naszego pisma – Wolną Trybunę.”
To głównie na jego łamach propagowano ideę zorganizowania spływu Prutem i Dunajem do Morza Czarnego, do którego ostatecznie doszło w lipcu i sierpniu dwa lata później. W ówczesnej Polsce starano się wszelkimi siłami wzbudzić zainteresowanie sprawami morza wśród Polaków, a tego typu akcje propagandowe miały zaszczepić emocjonalne związki z morzem, wybrzeżem, ze sprawami gospodarki morskiej. W sierpniu 1933 Liga Morska i Kolonialna zorganizowała spływ do Bałtyku, w którym wzięło udział kilkaset osób. Popularyzowano na jego łamach idee Ligi – konieczność podjęcia kolonizacji ziem w Afryce i Ameryce Południowej, podkreślano wątki patriotyczne. Dużo miejsca, co oczywiste, poświęcano sprawom żeglarskim. Stworzono w tym celu rubryki „Sport żeglarski” oraz „Z praktyki jachtsmena”, a ponadto dużo artykułów, zazwyczaj o charakterze reportażowym, publikowano niezależnie od rubryk.
Bardzo wiele miejsca w piśmie poświęcano sprawom wychowawczym, a dyskusja toczyła się wokół Deklaracji Ideowej Akademickiego Związku Morskiego, zbioru zasad, którymi kierować się miał każdy żeglarz. Dokument obligował członków organizacji do zachowania wysokich standardów moralnych, kładł ponadto duży nacisk na sprawy wychowawcze i patriotyczne. Dalekosiężnym założeniem autorów programu było działanie na rzecz stworzenia Człowieka Morza, młodego Polaka głęboko zainteresowanego sprawami Bałtyku, widzącym w morzu ważny element państwowości i suwerenności gospodarczej. Idea powyższa była dalekosiężna, ale z punktu widzenia autorów programu fundamentalnie ważna, toteż często do niej powracano na łamach pism branżowych poświęconych zagadnieniom morskim. Z tą tematyką nieodmiennie kojarzyły się sprawy zdobyczy kolonialnych. Wprawdzie „Szkwał” nie poświęcał tym zagadnieniom szczególnie wiele miejsca, ale na łamach pisma znalazło się kilka ważnych tekstów naświetlających te zagadnienia z różnych stron. Stała rubryka kolonialna, „Morza-porty-kolonje” przynosiła krótkie informacje o charakterze newsowym i nie miała charakteru publicystycznego. W „Szkwale” opublikowano także kilka artykułów poświęconych zagadnieniom żeglugi pasażerskiej. Pisano o nowych transatlantyckich statkach pływających pod polską banderą, a także na tej kanwie opublikowano kilka materiałów poświęconych nowoczesnym technologiom stosowanym w budowie dużych statków. Bardzo ważnym tekstem, o licznych reperkusjach i silnej polemice w prasie, był artykuł poświęcony szkoleniu morskiemu w Niemczech. Zaprezentowano w nim spójny proces kształcenia kadr morskich, autor artykułu chwalił Niemców za dobrze przygotowany i szeroko zakrojony program edukacyjno –wychowawczy, ale część mediów odebrała to jako gloryfikacje metod faszystowskiego kształtowania postaw i nazistowskiej ekspansji. Z dużym pozytywnym odzewem spotkał się natomiast artykuł podnoszący sprawę dostępności żeglarstwa dla kobiet. To także była nowinka, dotychczas bowiem wydawało się sprawą oczywistą, że tego rodzaju aktywność przynależna jest z natury rzeczy mężczyznom. Niezwykle istotnym cyklem w piśmie była „Sztuka żeglarska” mająca swe stałe miejsce na łamach i licznych zwolenników, w którym to cyklu poruszano tematykę żeglarską w różnorodny sposób pokazując je z różnych punktów widzenia. Znalazły się w nim tematy poświęcone szeroko rozumianemu poradnictwu w zakresie manewrowania jachtem czy też ich utrzymaniu w dobrej kondycji technicznej. Prezentowano również ciekawe, zdaniem redakcji, nowości jachtowe, głownie polskie, ale okazjonalnie zdarzały się także zagraniczne. „Szkwał” był pierwszym periodykiem branżowym poruszającym te zagadnienia w sposób systematyczny i zorganizowany. Przypominano również wybrane fakty z historii żeglarstwa z silnym zaakcentowaniem polskich wątków, mające na celu pokazanie chwały polskiego żołnierza w przeszłości. Przybliżano czytelnikom także sztukę nawigacji i meteorologii omawiając szczegółowo różne aspekty tych dziedzin w sposób zrozumiały dla czytelnika bez przygotowania. Prezentowano także teksty z dziejów jachtingu światowego oraz historię ciekawych miejsc leżących na tradycyjnych szlakach żeglarskich
Niemało miejsca poświęcano bojerom, nowej dyscyplinie sportu i rekreacji i sposobowi przedłużenia sezonu żeglarskiego o zimowe miesiące. Redakcja bardzo aktywnie popularyzowała zimowe żeglowanie prezentując zarówno nowe konstrukcje jak też teksty teoretyczne, wprowadzające w zagadnienia ruchu ślizgu bojerowego.

Pisano także o zagadnieniach z dziedziny prawa morskiego i ubezpieczeń, co w ówczesnej prasie było nowinką. Wiele uwagi poświęcono także Igrzyskom Olimpijskim w Berlinie oraz konkurencjom żeglarskim rozgrywanym w Kilonii, podczas których startowali, ale bez powodzenia, żeglarze polscy.
Analizując procentową zawartość pisma należy zwrócić uwagę na systematyczny spadek zainteresowania redakcji tematyką żeglarską oraz sprawami wychowania młodzieży. W pierwszych latach istnienia na rynku prawie połowa zawartości numeru dedykowana była tematyce żeglarskiej, w latach kolejnych wartość ta spadała nawet do 30%. Tytuł ewoluował w kierunku tematyki patriotycznej, więcej pisał o Lidze Morskiej i Kolonialnej, nawet do 20%, co nie dziwi zważywszy zmianę wydawcy, którym stała się właśnie Liga, a także publikowano w nim coraz więcej materiałów związanych z kwestią kadr dla żeglarstwa, czy szerzej, dla kraju, w którym narastało poczucie zagrożenia agresją wojenną.
W roku 1939 widoczna jest ponowna gwałtowna zmiana, kiedy zwiększono spektakularnie zawartość związaną z gospodarką oraz Ligą Morską. Zmiana profilu pisma widoczna jest po roku 1937, w którym „Szkwał” był wydawany przez Ligę. W roku 1938 jednodniówka wydana z okazji Dni Morza może wypaczać nieco obraz całości, a rok później tytuł przeszedł w ręce nowego wydawcy, który miał nieco inne preferencje, co znalazło odbicie na łamach pisma.
Tytuł przechodził dwukrotnie w swej siedmioletniej historii ewolucję związaną ze zmianą wydawcy oraz, będącą jego konsekwencją, zmianą profilu czytelniczego. Ponadto na analizę powyższą wpływ miało także roczne zawieszenie tytułu, które skutkowało wydaniem zaledwie jednego numeru specjalnego w roku 1938. Wskutek tych czynników trudno jest jednoznacznie oceniać wypełnienie misji przez „Szkwał”, a tematyka zmieniała się zależnie od woli aktualnego wydawcy, co powoduje niejednoznaczność wniosków.

Ewolucja tytułu:
„Szkwał – Magazyn Morski” 1933-1935
„Szkwał” 1935
„Szkwał – czasopismo Ligi Morskiej i Kolonjalnej” 1935-1937
„Szkwał – jednodniówka na Święto Morza” 1938
„Szkwał” 1939

1(1)  1a  Okładka i strona redakcyjna „Szkwału” z grudnia 1933 roku.

                                            Okładki magazynu „Szkwał”.    2

3  3a  Okładka i strona redakcyjna numeru lutowo-marcowego z 1935, pierwszego wydawanego przez LMiK.                        

4  4a  Okładka i strona tytułowa jednodniówki „Szkwał” z roku 1937.                                                                   

5  Okładki magazynu „Szkwał” z roku 1939.    

ostatnie wydanie  Okładka numeru 6/1939, ostatniego wydanego przed wojną.

P1370435  P1370438  P1370465  P1370468

Marek Słodownik

___________________________________________________________________________________________________Marek Słodownik – dziennikarz (Instytut Dziennikarstwa Uniwersytet Warszawski, mass media communication w University of Westminster) zajmujący się tematyką żeglarską (ponad 1000 opublikowanych materiałów, w tym artykułów o wielkich regatach oceanicznych, wywiadów ze światowymi sławam żeglarskimi, reportaży i analiz). Autor książek o żeglarstwie, wystaw żeglarskich, różnych akcji, np. kino żeglarskie, „Ratujmy Dezety”, Rok Zaruskiego, członek Rady Konkursu „Kolosy”. Żegluje od 1973 roku.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rok Prasy Morskiej to akcja mająca na celu uczczenie 100. rocznicy wydania pierwszego polskiego czasopisma morskiego. Jej celem jest przybliżenie zagadnień związanych z czasopiśmiennictwem morskim w odrodzonej Polsce i pokazanie współczesnemu czytelnikowi wybranych tytułów prasowych o tematyce morskiej i żeglarskiej. Pomysłodawcą akcji jest red. Marek Słodownik.

Organizator: wodnapolska.pl                                                                           Oficjalny Partner: Henri Lloyd Polska
Współorganizatorzy: żeglarski.info, tawernaskipperow.pl, zeszytyzeglarskie.pl, zeglujmyrazem.com, sailbook.pl, periplus.pl, port21.pl, polskieszlakiwodne.pl, marynistyka.pl, portalzeglarski.com, dobrewiatry.pl, ktz.pttk.pl, hermandaddelacosta.pl, lmir.pl, Komisja Kultury, Historii i Odznaczeń PZŻ,

Marek Słodownik: „Gazetka Morska” 1937-1939

100 lat logo.jpg

Marek Słodownik„Gazetka Morska” była jednym z dwóch zaledwie pism okresu międzywojennego wydawanych w formie ściennej, co umożliwiało publiczną prezentację pisma i zarazem znacząco zwiększało dotarcie do czytelników. Był to arkusz papieru o wymiarach 100 x 70 cm zadrukowany jednostronnie i przeznaczony do publicznej ekspozycji. Założeniem redakcji było stworzenie tytułu o charakterze agitacyjnym, który mógłby docierać do szerokich mas czytelników za pośrednictwem eksponowania go w miejscach publicznych: szkołach, klubach, placówkach wychowawczych, nie tylko. Pismo ukazywało się w okresie od kwietnia 1937 roku do połowy czerwca 1939 roku, ostatni numer wydano 16 czerwca tegoż roku. Wydawcą był Komitet z ramienia Wydziału Wychowania Morskiego Młodzieży Ligi Morskiej i Kolonialnej, a redaktorem przez cały czas życia rynkowego pozostawała Maria Pągowska. Redakcja mieściła się w siedzibie Zarządu Głównego Ligi Morskiej w Warszawie, przy ulicy Widok 10.

11.38  Numer 11(16) „Gazetki Morskiej” z 16 lutego 1938 roku.

17.38  Numer 17(22) „Gazetki Morskiej” z 16 maja 1938 roku.

19.38  Numer 19 (24) z 10 czerwca 1938 roku.

19.39  Ostatnie wydanie, nr 19(43), „Gazetki Morskiej” z 16 czerwca 1939 roku.
Pismo adresowane było do szkół podstawowych, wskutek czego miało także nietypową numerację. Numer pierwszy ukazywał się we wrześniu, wraz z rozpoczęciem roku szkolnego, a kolejne numery biegły do końca czerwca. Po wakacyjnej przerwie numeracja biegła od początku.
Charakterystyczny był styl materiałów zawartych w kolejnych numerach. Zważywszy, że odbiorcami byli uczniowie, redakcja operowała językiem prostym, obrazowym, teksty były zawsze krótkie i bogato ilustrowane. Zazwyczaj materiały nie były sygnowane nazwiskiem autora, najczęściej zamieszczano je w ogóle niepodpisane. Do poziomu odbiorcy dostosowano także szatę graficzną, która charakteryzowała się zmienną wielkością czcionki, bogatą i zróżnicowaną ikonografią, chwytliwymi tytułami.
Tematyka „Gazetki Morskiej” koncentrowała się wokół spraw morskich, ale interesujących z punktu widzenia młodego czytelnika. Stąd też publikowano wiele materiałów o charakterze popularnym, agitacyjnym, odwołującym się do emocji odbiorców. Tematyka znana z pism kierowanych do dorosłych była oczywiście obecna, ale w formie dostosowanej do percepcji uczniów. Wiele materiałów poświęcono odniesieniom patriotycznym i zawsze miały one bardzo podniosły charakter. Tematyka kolonialna znajdowała swoje miejsce na łamach, ale w bardzo ograniczonym zakresie, jako materiały publikowane z okazji rocznicy ważnych wydarzeń. Bardzo często redakcja posługiwała się zbeletryzowanymi formami tekstów w celu przekazu istotnych treści, co pozwalało uatrakcyjnić teksty. W tej konwencji pisano o sprawach gospodarczych i społecznych, sięgano również po tematykę historyczną w celu przywołania dawnych wielkich postaci lub osiągnięć związanych z morzem.
Odrębną sprawą było żeglarstwo, do którego to zagadnienia redakcja sięgała coraz chętniej począwszy od września 1937 roku. Pisywano o wyprawach jachtów harcerskich, publikowano także materiały dziennikarskie związane z rejsami żaglowców pływających pod polską banderą. Począwszy od wiosny 1938 roku na łamach „Gazetki” zaczęły się pojawiać materiały poświęcone żeglarstwu, ale podawanego w formie praktycznych dla młodych adeptów wypoczynku na wodzie. Znalazły się tu teksty bogato ilustrowane na temat teorii żeglowania czy bojerów, a także poświęcone praktycznym przygotowaniom do wyjścia na wodę.
Marek Słodownik

___________________________________________________________________________________________________

Marek Słodownik – dziennikarz (Instytut Dziennikarstwa Uniwersytet Warszawski, mass media communication w University of Westminster) zajmujący się tematyką żeglarską (ponad 1000 opublikowanych materiałów, w tym artykułów o wielkich regatach oceanicznych, wywiadów ze światowymi sławami żeglarskimi, reportaży i analiz). Autor książek o żeglarstwie, wystaw żeglarskich, różnych akcji, np. kino żeglarskie, „Ratujmy Dezety”, Rok Zaruskiego, członek Rady Konkursu „Kolosy”. Żegluje od 1973 roku.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rok Prasy Morskiej to akcja mająca na celu uczczenie 100. rocznicy wydania pierwszego polskiego czasopisma morskiego. Jej celem jest przybliżenie zagadnień związanych z czasopiśmiennictwem morskim w odrodzonej Polsce i pokazanie współczesnemu czytelnikowi wybranych tytułów prasowych o tematyce morskiej i żeglarskiej. Pomysłodawcą akcji jest red. Marek Słodownik.

Organizator: wodnapolska.pl                                                                        Oficjalny Partner: Henri Lloyd Polska
Współorganizatorzy: żeglarski.info, tawernaskipperow.pl, zeszytyzeglarskie.pl, zeglujmyrazem.com, sailbook.pl, periplus.pl, port21.pl, polskieszlakiwodne.pl, marynistyka.pl, portalzeglarski.com, dobrewiatry.pl, ktz.pttk.pl, hermandaddelacosta.pl, lmir.pl, Komisja Kultury, Historii i Odznaczeń PZŻ.

 

Marek Słodownik: „Młody Gryf” 1931-1939

100 lat logo.jpgMarek SłodownikGeneza tego tytułu była oczywista. W pierwszym wydaniu nowego tytułu redakcja zwróciła się do czytelników: Od dawna daje się odczuwać brak takiego organu prasowego dla młodzieży, który docierając do szerokich rzesz tej młodzieży, przynosiłby zdrową wiadomość, uczył, podnosił kulturalnie i realizował współczesne ideały wychowawcze. Pomorze specjalnie odczuwa brak takiego czasopisma, gdyż pomorska młodzież ma do spełnienia specjalne zadania natury ogólnopaństwowej. Celem zadośćuczynienia tej palącej potrzebie Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza w Toruniu podejmuje wydawanie z dniem 4 kwietnia 1931 r. tygodnik dla młodzieży”. Pismo reklamowało się jako tygodnik dla czytelników w wieku 12-18 lat, spełniający marzenia odbiorców i wypełniający potrzebę informacji dla czytelników mieszkających zarówno w mieście jak i na wsi.

GRYF_Strona_1

Okładka pierwszego numeru toruńskiego czasopisma „Młody Gryf” z 5 kwietnia 1931 roku.

Redakcja pisma mieściła się w Toruniu przy Rynku Staromiejskim 10, a redaktorem był Witold Mężnicki. Skład Komitetu Redakcyjnego wskazywał, że w każdym z numerów znajdzie się wiele materiałów związanych z przysposobieniem wojskowym, skoro na siedmioro wymienionych jego członków aż trzy były wojskowymi. Cena egzemplarzowa nie została podana, roczna prenumerata kosztowała 12 złotych, a ogłoszenia całokolumnowe skalkulowano na poziomie 200 złotych.
Tytuł nie był atrakcyjny wizualnie; dwuszpaltowe łamy na słabej jakości papierze, czarno-biały druk, słabej jakości ilustracje okładkowe i niewiele ilustracji wewnątrz. W tej formule czasopismo wytrwało przez pięć lat, a w roku 1936 redakcja informowała czytelników na okładce jednego z numerów kwietniowych: Straż nad Wisłą – pomorskie czasopismo ilustrowane” oto pod takim tytułem w pierwszych dniach maja ukaże się czasopismo obecne „Młody Gryf”. Zmianę tytułu motywowano następująco: Straż nad Wisłą najwłaściwiej wyraża naszą moc państwową, zespalając wszystkich betonowym murem narodowym w służbie dla Ojczyzny i za Ojczyznę. Tytuł nawiązywał do pisma istniejącego na Pomorzu we wczesnych latach dwudziestych, ale nie był jego kontynuacją ani w kwestiach personalnych ani też merytorycznych.

GRYF_Strona_2Okładka numeru 12/1936 z kwietnia 1936 roku z informacją o zmianie tytułu pisma.

W pierwszym okresie istnienia „Młodego Gryfu” dużo miejsca poświęcano materiałom poradnikowym, pomocnym w przygotowaniu sobie przez czytelników różnorodnych pomocnych przedmiotów. Publikowano także teksty informacyjne związane z codziennym życiem oraz inspirowane przysposobieniem wojskowym, bardzo wówczas rozpowszechnionym wśród młodzieży. Prezentowano także artykuły nawiązujące do tematyki morskiej w ujęciu historycznym, sławiące dokonania polskich marynarzy. Charakterystyczne dla tego czasopisma było publikowanie stałych rubryk porządkujących treści zamieszczone na jego łamach, koncentrujące się wokół problematyki wychowania w duchu wojskowym, akcji związanych z obronnością i kroniką ilustrującą działania szczebli lokalnych. Ważną rolę odgrywał „Bezpłatny dodatek do „Straży nad Wisłą” dla komendantów, instruktorów i referentów wychowania obywatelskiego w organizacjach przysposobienia wojskowego”, w którym zamieszczano artykuły problemowe, analizy zjawisk i materiały metodyczne dla czytelników sprawujących funkcje szkoleniowo-instruktorskie. Ponadto stałe miejsce zajmował kącik sportowy, poświęcony wszelako nie tylko sportom wodnym oraz kącik kobiecy z praktycznymi poradami na temat mody, higieny i gospodarstwa domowego. Pismo podejmowało tematykę kolonialną, ale nie była ona dominująca. Jej zakres to stałą rubryka, ale pojawiały się również materiały problemowe, znacznie obszerniejsze, podejmujące te zagadnienia w sposób pogłębiony.
Wiele natomiast miejsca zajmowała problematyka rosnącego zagrożenia ze strony Niemiec, którą redakcja traktowała bardzo poważnie poświęcając artykułom na ten temat wiele miejsca. Okazjonalnie na łamy „Straży” trafiały teksty nawiązujące do historii w celu pokazania wagi spraw morskich i ich znaczenia dla kraju. Wiele miejsca oddano na sprawy gospodarki morskiej i transportu wodnego. Pisano o planowanych magistralach wodnych łączących morza Bałtyckie i Czarne, co miało przyczynić się do rozwoju gospodarczego Polski. Rzeki pokazywano w kontekście historyczno-kulturowym uwypuklając ich znaczenie dla życia narodów. Tematyka żeglarska nie była częstym gościem na łamach pisma, jednak okazjonalnie drukowano tam teksty poświęcone rejsom, głównie wyprawom harcerskim.

P1390956 Okładka numeru 1/1938.

P1390959

Okładka numeru 15/1939 z 15 sierpnia 1939 roku, ostatniego wydania pisma.

Pismo wypełniło swoje zadania niesienia informacji do środowisk pomorskich, w tym także informacji związanych z morzem, choć ta tematyka powoli ustępowała miejsca na rzecz problematyki poświęconej obronności. Szersze zaistnienie tytułu okazało się bardzo trudne do zrealizowania z uwagi na lokalny charakter treści i niedostatki kolportażowe. Do zakupu pisma nie zachęcała także mało atrakcyjna strona wizualna, a także zdecydowanie mało wyrazista publicystyka zamieszczana na łamach tygodnika, rażąca swym infantylizmem, jednostronnością, zbyt prostym przekazem oraz małym zróżnicowaniem poglądów. Tytuł nie miał stabilnej sytuacji finansowej, borykał się z problemem słabej sprzedaży, ostatecznie zniknął z rynku po wydaniu czterech numerów w 1939 roku, z czego ostatni, 4-5/1939, miał charakter łączony.

Ewolucja tytułu i podtytułów:
„Młody Gryf – tygodnik dla młodzieży, wychodzi co niedzielę”,
„Młody Gryf, Morze i Pomorze”,
„Straż nad Wisłą – Pomorskie czasopismo ilustrowane” .

Marek Słodownik

___________________________________________________________________________________________________

Marek Słodownik – dziennikarz (Instytut Dziennikarstwa Uniwersytet Warszawski, mass media communication w University of Westminster) zajmujący się tematyką żeglarską (ponad 1000 opublikowanych materiałów, w tym artykułów o wielkich regatach oceanicznych, wywiadów ze światowymi sławami żeglarskimi, reportaży i analiz). Autor książek o żeglarstwie, wystaw żeglarskich, różnych akcji, np. kino żeglarskie, „Ratujmy Dezety”, Rok Zaruskiego, członek Rady Konkursu „Kolosy”. Żegluje od 1973 roku.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Rok Prasy Morskiej to akcja mająca na celu uczczenie 100. rocznicy wydania pierwszego polskiego czasopisma morskiego. Jej celem jest przybliżenie zagadnień związanych z czasopiśmiennictwem morskim w odrodzonej Polsce i pokazanie współczesnemu czytelnikowi wybranych tytułów prasowych o tematyce morskiej i żeglarskiej. Pomysłodawcą akcji jest red. Marek Słodownik.

Organizator: wodnapolska.pl                                                          Oficjalny Partner: Henri Lloyd Polska
Współorganizatorzy: żeglarski.info, tawernaskipperow.pl, zeszytyzeglarskie.pl, zeglujmyrazem.com, sailbook.pl, periplus.pl, port21.pl, polskieszlakiwodne.pl, marynistyka.pl, portalzeglarski.com, dobrewiatry.pl, ktz.pttk.pl, hermandaddelacosta.pl, lmir.pl, Komisja Kultury, Historii i Odznaczeń PZŻ,

 

 

Marek Słodownik: „Straż nad Wisłą” 1920 – 1922

100 lat logo.jpg

Marek SłodownikBył to pierwszy w odrodzonej Polsce periodyk popularny poświęcony tematyce morskiej choć problematyka tytułu wykraczała daleko poza ściśle pojmowane sprawy morza. Działo się tak za sprawą miejsca wydawania pisma w pierwszym okresie jego istnienia, Grudziądz i Toruń były ważnymi ośrodkami polskimi na odradzającym się Pomorzu, stąd też tematyka pomorska zdominowała łamy tego periodyku. „Straż..” była tytułem o bardzo niestabilnej pozycji, w ciągu pierwszego roku istnienia na rynku zmieniał podtytuł aż sześciokrotnie, co wynikało z bieżących potrzeb redakcji oraz braku silnego rynkowego umocowania pisma. Redakcja także często zmieniała swoją siedzibę, co nie sprzyjało ustabilizowaniu zawartości i utrudniało współpracę z autorami zewnętrznymi. nr 1Początkowo pracowano w Toruniu, gdzie zlokalizowane było dowództwo Frontu Pomorskiego, wydawcy tytułu, następnie od maja 1920 roku redakcję przeniesiono do Grudziądza, aby od numeru 5-6/1920 pismo wydawać w Warszawie przy ulicy Moniuszki  3/8. Numer kolejny wydano już w redakcji znajdującej się przy ulicy Świętojańskiej 2, a od numeru 2/1921 redakcja została przeniesiona na ulicę Marszałkowską 63. Redaktorem „Straży” był major Marian Dienstl-Dąbrowa, okazjonalnie w stopce redakcyjnej pojawiał się Edward Ligocki jako kierownik literacki.

W artykule odredakcyjnym została sformułowana idea nowego tytułu i jego misja.[1] Uwagę zwraca nie tylko podniosły ton, ale również dzielenie się redakcji z czytelnikami wątpliwościami nieobcymi wśród obywateli odradzającego się kraju. Redakcja pisma dostrzegała ważną rolę społeczną jaką tytuł miał do odegrania na rodzącym się rynku czytelniczym i zarazem zdawała sobie sprawę z zasięgu ponadregionalnego nowego tytułu. „Straż nad Wisłą” pozyskała i zjednoczyła najwybitniejsze pióra pomorskich naszych uczonych i stała się niezbędnem nie tylko dla samego Pomorza wydawnictwem.[2] (pis. oryg.) W numerze styczniowym z 1921 roku redaktor naczelny uzasadniał ideę połączenia tytułu z pismem „Bandera Polska”.[3]

nr 2   nr 4   nr 5-6

Tematyka pisma była bardzo eklektyczna, można odnieść wrażenie, że tytuł nie ma sprecyzowanej linii programowej. Poruszano aktualne zagadnienia polityczne związane z sąsiedztwem Gdańska, ale publikowano też materiały historyczne odwołujące się do dziejów Słowian aby przybliżyć ich życie na terenach Pomorza.[4] W piśmie często odwoływano się do historii Polski przypominając lata chwały oręża i stabilną pozycję króla.[5] Władcy polscy pokazywani byli również jako bohaterowie sag islandzkich, co było warte uwagi, choć nie znajdowało potwierdzenia w literaturze.[6] Tematyka stricte morska pojawiała się w stałej rubryce „Z polskiego morza”, która zagościła na stałe w numerze 2/1920, a w której zamieszczano materiały związane głównie z pracą portów. Stałe miejsce miały także zagadnienia organizacyjne Ligi Żeglugi Polskiej, z którą po połączeniu redakcji z „Banderą Polską” łączyła nie tylko umowa, ale także bliskość ideowa.[7] Pisano tam o technicznej stronie tworzenia oddziałów terenowych organizacji, a także radzono jak działać w początkowej fazie funkcjonowania organizacji. Poza tym publikowano także teksty odnoszące się do kwestii morskich, z których najobszerniejsze były materiał poświęcone Zatoce Puckiej i genezie nazwy miasta Sopot .[8] Redakcja chętnie sięgała także po materiały kulturalne, drukowano na przykład fragmenty utworów dramatycznych oraz teksty poświęcone kulturze ludowej Pomorza.[9] Wskutek zmian składu osobowego redakcji zmiana profilu była naturalną konsekwencją, jednak późniejsze funkcjononr 9wanie tego tytułu nie przyniosło istotnych zmian w tym zakresie. Kolejne wydania „Straży” były więc zagadką dla czytelników, ponieważ był to tytuł niespójny, w redagowaniu którego dominował bardziej, jak się wydaje, przypadek i bieżąca zawartość redaktorskich teczek niż jasno określona długofalowa strategia. Eklektyczna tematyka mogła być postrzegana jako zaleta, ponieważ takie pismo mogło mieć szerszy zasięg, jednak dla bardziej wyrobionych czytelników, o sprecyzowanych zainteresowaniach, stanowiła pewne obciążenie. Mimo tych słabości „Straż nad Wisłą” odegrała niezwykle ważną rolę w kształtowaniu patriotyzmu na Pomorzu w pierwszym okresie po odzyskaniu niepodległości i cieszyła się uznaniem wśród czytelników.

Pod koniec lat 30. Na rynku pojawił się ponownie tytuł „Straż nad Wisłą”, ale nie miał on już nic wspólnego z pierwowzorem, który zniknął w 1922 roku. Nowa „Straż” pojawiła się jako projekt wydawniczy przekształcony z czasopisma „Młody Gryf”. Więcej szczegółów już w kolejnym odcinku cyklu.

 

Ewolucja podtytułów

  • „Straż nad Wisłą – miesięcznik” 1920
  • „Straż nad Wisłą – miesięcznik wydawnictwa Wydziału Kulturalno-Oświatowego Dowództwa Frontu Pomorskiego” 1920
  • „Straż nad Wisłą – miesięcznik” 1920
  • „Straż nad Wisłą – miesięcznik poświęcony wybrzeżu polskiemu” 1920
  • „Straż nad Wisłą – miesięcznik poświęcony sprawom narodowym, artystycznym i kulturalnym” 1920
  • „Straż nad Wisłą – miesięcznik literacko-naukowy poświęcony łącznie z „Banderą Polską” sprawom Komitetu budowy floty narodowej” 1921

Marek Słodownik

_______________________________

[1] Marian Dienstl-Dąbrowa, bez tytułu, „Straż nad Wisłą” nr 1/1920

[2] (ba, Marian Dienstl-Dąbrowa), Od Redakcji, „Straż nad Wisłą” nr 1/1921

[3] tamże

[4] Rajmund Bergel, „Wojny i wojskowość u starożytnych Słowian”, „Straż nad Wisłą” nr 2/1920, ks. D. Czaplewski, „Stosunek Gdańska do Polski”, tamże, nr 2/1920, tamże, nr 3/1920,

[5] Władysław Ścibor-Rylski, „Bolesław Chrobry jako wódz”, „Straż nad Wisłą” nr 1/1920, Tadeusz Kruszyński, „Jak przyjmowano w Gdańsku królów polskich”, tamże, nr 3/1920,

[6] Kazimierz Wachowski, „Mieszko I i Chrobry w sagach islandzkich”, „Straż nad Wisłą” nr 4-5/1921,

[7] „Dział Organizacyjny Ligi Żeglugi Polskiej”, „Straż nad Wisłą” nr 4-5/1921,

[8] Ks. Dr Tadeusz Kruszyński, „Zatoka w Pucku w połowie XVII wieku”, „Straż nad Wisłą” nr 2-3/1921, J. Lange, „Pierwotne znaczenie nazwy Sopotu”, „Straż nad Wisłą” nr 4-5/ 1921,

[9] (ba), „Kaszubskie zdobnictwo ludowe”, „Straż nad Wisłą” nr 2/1920,

_____________________________________________________________________________________________________  Marek Słodownik – dziennikarz (Instytut Dziennikarstwa Uniwersytet Warszawski, mass media communication w University of Westminster) zajmujący się tematyką żeglarską (ponad 1000 opublikowanych materiałów, w tym artykułów o wielkich regatach oceanicznych, wywiadów ze światowymi sławami żeglarskimi, reportaży i analiz). Autor książek o żeglarstwie, wystaw żeglarskich, różnych akcji, np. kino żeglarskie, „Ratujmy Dezety”, Rok Zaruskiego, członek Rady Konkursu „Kolosy”. Żegluje od 1973 roku.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Rok Prasy Morskiej to akcja mająca na celu uczczenie 100. rocznicy wydania pierwszego polskiego czasopisma morskiego. Jej celem jest przybliżenie zagadnień związanych z czasopiśmiennictwem morskim w odrodzonej Polsce i pokazanie współczesnemu czytelnikowi wybranych tytułów prasowych o tematyce morskiej i żeglarskiej. Pomysłodawcą akcji jest red. Marek Słodownik.

Organizator: wodnapolska.pl                                  Oficjalny Partner: Henri Lloyd Polska

Współorganizatorzy: żeglarski.info, tawernaskipperow.pl, zeszytyzeglarskie.pl, zeglujmyrazem.com, sailbook.pl, periplus.pl, port21.pl, polskieszlakiwodne.pl, marynistyka.pl, portalzeglarski.com, dobrewiatry.pl, ktz.pttk.pl, hermandaddelacosta.pl, lmir.pl, Komisja Kultury, Historii i Odznaczeń PZŻ.

Marek Słodownik: „Polska Flota Narodowa” 1931 – 1932

100 lat logo.jpg

Marek SłodownikCzasopismo było owocem niezwykle wygórowanych ambicji generała Mariusza Zaruskiego, sekretarza generalnego Komitetu Floty Narodowej. Po konflikcie z redakcją pisma „Flota Narodowa” będącym tytułem niezależnym od struktur Komitetu Floty Narodowej i przegranym przez Generała procesie sądowym, ciało to zostało bez swojego organu, co uważano za wysoce niedogodne z punktu widzenia realizacji celów statutowych, czyli pozyskiwania środków na działalność i szeroko zakrojoną promocję tej działalności.

1a   1b                                        Okładka i strona redakcyjna pierwszego numeru czasopisma „Polska Flota Narodowa” z 1 marca 1931 roku.

Zdecydowano zatem o powołaniu do życia nowego tytułu wspierającego działalność rozbudowanych struktur Komitetu, ale zbudowano go w oparciu nie o komitet krajowy, a stołeczny. Zdecydowały o tym bezpośrednie wpływy Zaruskiego i większa swoboda finansowa na szczeblu regionalnym. Pismo powstało bardzo szybko, a było to wynikiem gotowej formuły, zaczerpniętej z poprzedniego periodyku Komitetu oraz dużej determinacji redaktora naczelnego, generała Mariusza ZarusP1390348 - Kopiakiego. Do pomocy włączył się drugi redaktor, Zdzisław Andrzejowski, który de facto kierował pracami redakcyjnymi, podczas gdy Zaruski pełnił rolę koordynatora i reprezentanta tytułu w kontaktach zewnętrznych.

W pierwszym numerze nowego pisma redaktor naczelny pisał: Wypuszczamy w świat pierwszy numer własnego czasopisma. Spełnia się w ten sposób marzenie ideowych przyjaciół Komitetu Floty Narodowej, ażeby donośnym głosem bezpośrednio przemówić do społeczeństwa o potrzebie budowy floty morskiej zarówno wojennej jak i handlowej.

„Flota” była czasopismem relatywnie drogim, cena egzemplarzowa wynosiła 1 złoty, a planowano wydawanie tytułu jako dwutygodnik. Pismo miało atrakcyjną szatę graficzną, stały układ kolumn z czytelnym podziałem na poszczególne działy, było redagowane spójnie i konsekwentnie, co było niewątpliwą zasługą Andrzejowskiego. Drukowane było na dobrej klasy papierze, a okładka była wykonana z grubszego papieru, co było elementem budowy prestiżu pisma. Niezmienny pozostawał podtytuł pisma, „Polska Flota Narodowa – organ Stołecznego Komitetu Floty Narodowej”, co na bardzo dynamicznym rynku prasy morskiej także było rzadkością.

Logotyp zmieniał się zależnie od ilustracji na okładce, redakcja nie przywiązywała wagi do niego nie dostrzegając ważnego aspektu identyfikacji wizualnej. Łamanie tytułu było bardzo konserwatywne, co dodawało tytułowi nieco powagi, charakterystycznym elementem pisma były również edytoriale, artykuły wstępne redaktora naczelnego, o silnym zabarwieniu patriotycznym, pisane bardzo podniosłym językiem, charakterystycznym dla Zaruskiego wypowiadającego się o sprawach morskich. Nigdy nie ograniczały się one do spraw bieżących, regułą były ogólniejsze sprawy, odniesienia historyczne i silne wątki patriotyczne.

2a 2b 2c 2d                                             Przykładowe okładki pisma z lat 1931-1932 ilustrujące zmiany logotypu.

Wydawało się, że pismo miało bardzo solidne podstawy finansowe swojej działalności dzięki umocowaniu w silnej strukturze, dzięki czemu nie musiało obawiać się o swój byt, ale wydawane było bardzo niekonsekwentnie. Pierwsze cztery numery, od początku marca do końca kwietnia wydano jako dwutygodnik, później, do listopada tegoż roku ukazywało się raz w miesiącu, by w grudniu powrócić na rynek w formule dwutygodnika. Od początku 1932 roku, do marca, kiedy ukazał się ostatni numer, „Flota” ukazywała się ponownie jako miesięcznik. Zmienna była także objętość poszczególnych numerów, wahała się ona od 20 do 36 stron uwzględniając także podwójne numery.

Brak spójności można zauważyć w numeracji poszczególnych wydań; po zmianie częstotliwości ukazywania się z dwutygodnika na miesięcznik, niektóre comiesięczne numery sygnowane były jako podwójne (8-9 z lipca 1931 roku, 10-11 z sierpnia czy też 12-13 z września  tego roku), podczas gdy inne jako pojedyncze (7 z czerwca czy 16 z listopada 1931 roku). W grudniu wydano dwa numery; pierwszy z nich sygnowano jako podwójny, 17-18, następny, 19, już jako pojedynczy. Wprowadzało to pewien bałagan w numeracji, ale redakcja nawet nie wytłumaczyła tego zamieszania przechodząc nad nim do porządku dziennego.

„Polska Flota Narodowa” była tytułem o charakterze popularyzatorskim, informacyjnym, koncentrowała się na promocji zagadnień związanych z koniecznością wspierania budowy floty morskiej. Publikowano w nim dużo tekstów o działalności organizacyjnej komitetów lokalnych koordynujących zbiórkę środków finansowych w terenie, widząc w tym przykład dla kolejnych struktur. Drukowano informacje o osiągnięciach lokalnych działaczy komitetów, deklaracjach zakładów pracy, inicjatywach lokalnych zmierzających do zintensyfikowania zbiórki środków finansowych. Zamieszczano również materiały poświęcone zagadnieniom morskim; budowie floty, rodzajom okrętów wojennych, pokazywano przykłady zagraniczne – zarówno w sferze organizacji flot jak i budowie nowych jednostek.

Bardzo wiele miejsca, co zrozumiałe, poświęcano na sprawy budowy polskiej floty, chwalono władze za jej rozbudowę, wskazywano konieczność dozbrojenia marynarki, podnoszono konieczność wzmożenia starań o zakup nowych jednostek za granicą, a także pokazywano dokonania innych krajów w tej dziedzinie. Charakterystyczne przy tym było, że w tym piśmie akcentowano przede wszystkim konieczność rozbudowy floty wojennej przy zmarginalizowaniu apeli dotyczących tworzenia zrębów marynarki handlowej. Przyczyną tego stanu rzeczy był kryzys gospodarczy początku lat trzydziestych, a także rosnące zagrożenie ze strony Niemiec, które niezwykle dynamicznie rozbudowywały nie tylko flotę wojenną, ale także armię lądową. Redakcja dostrzegała to zagrożenie i często do niego powracała na łamach pisma, ale była to publicystyka jednowymiarowa, płaska i nie mająca głębokich aspiracji intelektualnych.

Drugim filarem zawartości były zagadnienia związane z gospodarką morską, wymianą handlową z zagranicą, statkami handlowymi eksploatowanymi w Polsce, akcentowano konieczność rozwoju polskiego przemysłu stoczniowego oraz chętnie sięgano do porównań polskiej  gospodarki morskiej na tle innych krajów europejskich. To stanowiło doskonały punkt wyjścia do rozważań na temat celowości zintensyfikowania wysiłków zmierzających do budowy nowych statków i okrętów. Regularnie zamieszczano raporty na temat sytuacji gospodarczej wybranych państw bałtyckich, wskazywano na nowe inwestycje i klarowną strategię rozwoju morskiego naszych sąsiadów.

Ważnym elementem polityki redakcyjnej była publikacja reportaży morskich i opowiadań. Bardzo szybko „Polska Flota Narodowa” stała się miejscem spotkań pisarzy marynistów i dziennikarzy, którzy drukowali tu swoje utwory, co na polskim rynku prasy morskiej było ewenementem i silnym wyróżnikiem. Wokół pisma udało się redakcji zgromadzić bardzo liczny i różnorodny zespół współpracowników o zróżnicowanych poglądach, ale o wysokich aspiracjach publicystycznych.

W piśmie regularnie zamieszczał swoje teksty redaktor naczelny, Mariusz Zaruski, co nie było często spotykaną praktyką. Zaruski miał jednak ogromny temperament publicystyczny, zajmował się wieloma zagadnieniami, a przede wszystkim skupił się na działalności agitacyjnej. Publikował płomienne apele do3 narodu, epatował górnolotnymi sformułowaniami, nie stronił także od różnych form autopromocji, co później wielokrotnie mu wytykano. Pismo w swojej krótkotrwałej karierze rynkowej wykazywało dużą niestabilność tematyki. Wahania dotyczyły zwłaszcza najważniejszych zagadnień, związanych z tematyką gospodarki morskiej, której w pierwszym roku poświęcono aż 12,5% powierzchni, by w drugim zmniejszyć ją o połowę. Przyczyną była nasilająca się walka o utrzymanie tytułu, co skutkowało zwiększeniem tematyki poświęconej obronie tezy o konieczności istnienia pisma. Znikoma liczba materiałów – i idąca w ślad za nią – powierzchnia pisma poświęcona Lidze Morskiej i Kolonialnej, w tym przypadku nie dziwi. Zaruski na początku lat trzydziestych dużo starań poświęcił na włączenie Ligi w struktury Komitetu Floty Narodowej, a następnie popadł w otwarty konflikt z tą organizacją na tle likwidacji Komitetu i przekazania zebranych środków właśnie Lidze. P1390348

 

 

 

 

 

 

 

 

 Odezwa pióra generała Mariusza Zaruskiego zamieszczona w jednym z wydań pisma.

Spór w istocie dotyczył spraw ambicjonalnych pomiędzy władzami Ligi i Komitetu Floty Narodowej, każda ze stron podkreślała swoje znaczenie i jednocześnie dezawuowała poczynania rywala. Ostatecznie jednak to Liga przejęła dotychczas zebrane fundusze, a w jego miejsce powołała Fundusz Obrony Morskiej szczególnie silnie akcentując niskie koszty pozyskiwania środków i przejęcie na siebie całej procedury administracyjnej związanej z obsługą systematycznie rosnącego Funduszu. Właśnie przejęcie Funduszu przez Ligę Morską stało się  także przyczyną likwidacji pisma, które wobec zmian organizacyjnych straciło rację bytu, a które w całości opierało się na działalności Komitetu Floty Narodowej. „Polska Flota Narodowa” przestała istnieć po rozwiązaniu struktur Komitetu, a ponieważ były to działania planowe i kontrolowane przez władze, redakcja zdołała się pożegnać ze swymi czytelnikami, co nie było częstym przypadkiem na dynamicznym rynku prasy morskiej okresu międzywojennego.

4a  4b                                             Okładka i strona redakcyjna ostatniego wydania pisma z 1932 roku.

Pomimo wydania zaledwie 17 numerów pisma można stwierdzić, że odegrało ono istotną rolę w kształtowaniu świadomości morskiej czytelników, spełniło ważne zadanie informowania o pracach Komitetu Floty Narodowej oraz dokonało próby zaszczepienia czytelników zainteresowania sprawami morza. Zbyt krótko istniało na rynku by odczuwalnie zmienić świadomość czytelnika, jednak spełniało ważną rolę w dziele promowania spraw morskich.

Marek Słodownik                                                                                                                                                                                                _____________________________________________________________________________________________________  Marek Słodownik – dziennikarz (Instytut Dziennikarstwa Uniwersytet Warszawski, mass media communication w University of Westminster) zajmujący się tematyką żeglarską (ponad 1000 opublikowanych materiałów, w tym artykułów o wielkich regatach oceanicznych, wywiadów ze światowymi sławami żeglarskimi, reportaży i analiz). Autor książek o żeglarstwie, wystaw żeglarskich, różnych akcji, np. kino żeglarskie, „Ratujmy Dezety”, Rok Zaruskiego, członek Rady Konkursu „Kolosy”. Żegluje od 1973 roku.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Rok Prasy Morskiej to akcja mająca na celu uczczenie 100. rocznicy wydania pierwszego polskiego czasopisma morskiego. Jej celem jest przybliżenie zagadnień związanych z czasopiśmiennictwem morskim w odrodzonej Polsce i pokazanie współczesnemu czytelnikowi wybranych tytułów prasowych o tematyce morskiej i żeglarskiej. Pomysłodawcą akcji jest red. Marek Słodownik.

Organizator: wodnapolska.pl                                  Oficjalny Partner: Henri Lloyd Polska

Współorganizatorzy: żeglarski.info, tawernaskipperow.pl, zeszytyzeglarskie.pl, zeglujmyrazem.com, sailbook.pl, periplus.pl, port21.pl, polskieszlakiwodne.pl, marynistyka.pl, portalzeglarski.com, dobrewiatry.pl, ktz.pttk.pl, hermandaddelacosta.pl, lmir.pl, Komisja Kultury, Historii i Odznaczeń PZŻ.

Marek Słodownik: „Flota Narodowa” 1928 – 1939

100 lat logo.jpg

Marek SłodownikGeneza tego pisma jest oczywista. Powołanie do życia, uchwałą Sejmu RP z lutego 1927 roku, Komitetu Floty Narodowej mającego koordynować zbiórkę społeczną środków finansowych na rzecz zakupu okrętów dla Marynarki Wojennej, wywołało konieczność budowy struktur terenowych nowej organizacji.

Przewodniczącym Komitetu został marszałek Sejmu RP Ignacy Daszyński, na stanowisko sekretarza generalnego nowej struktury mianowano generała w stanie spoczynku Mariusza Zaruskiego, byłego adiutanta marszałka Piłsudskiego. Taka decyzja najwyższych władz RP pociągnęła za sobą konieczność tworzenia kanału komunikacji władz centralnych z tzw. terenem.

1 a  1 b

Okładka i strona redakcyjna pierwszego numeru „Floty Narodowej” z grudnia 1928 r.

2Treść apelu autorstwa generała Mariusza Zaruskiego wydanego początkowo jako ulotka o nakładzie 100.000 egzemplarzy, a następnie powtórzonego w piśmie „Flota Narodowa” nr 1/1928.

Trafnie formułowała tę potrzebę redakcja w pierwszym numerze pisma z grudnia 1928 roku: „Życie organizacyjne tak znacznej ilości kół, tak znacznego zastępu czynnych członków i powaga samej sprawy domagają się specjalnego łącznika w postaci czasopisma, któryby przynajmniej raz w miesiącu powiadamiało członków i opinję publiczną o życiu organizacyjnem Komitetu Floty Narodowej, o dokonanych przezeń czynnościach i o ewentualnych jego zamierzeniach na przyszłość. To właśnie niezmiernie ważki powód, będący nieodzownym warunkiem jak najbardziej pomyślnego rozwoju instytucji, przyczynił się do zapoczątkowania naszego czasopisma pod nazwą „Flota Narodowa”[1]

Profil nowego tytułu precyzuje redaktor naczelny: Flota Narodowa” to niezależne obecnie morskie pismo gospodarcze i polityczne, opierające swe tezy na wiadomościach statystycznych stolicy, wydawnictwo przeznaczone dla rynku wewnętrznego[2]

Pismo pozostało niezależnie od Komitetu, choć w podtytule zaznaczono, że jest jego organem. Drogą umowy tworzyli je dziennikarze wchodzący w skład Komitetu Wydawniczego[3] co stało się wkrótce przyczyną kłopotów tytułu. Na rynku wystartowało z dużym rozmachem, redakcja miała aż dwa biura w Warszawie; przy ulicach Próżnej i Elektoralnej, a wydawcą nowego tytułu został Komitet Floty Narodowej. Jako wydawca Komitet figurował w stopce zaledwie do numeru wakacyjnego, czerwcowego z roku 1929, kiedy to ówczesny redaktor naczelny przejął wydawanie tytułu zmieniając zarazem biuro redakcji na swój prywatny lokal przy Alejach Jerozolimskich 23.

Pierwszym redaktorem odpowiedzialnym został Stanisław Lech-Tomczak, inspektor w Komitecie Floty Narodowej i wielki pasjonat popularyzacji idei przybliżenia morza zwykłemu człowiekowi. Jego rola uległa wkrótce znacznemu ograniczeniu. Od numeru styczniowego z roku 1929 do stopki dopisano Radosława Krajewskiego, do niedawna redaktora magazynu „Morze”, jako równorzędnego redaktora, a już w lutym tegoż roku Krajewski zostaje redaktorem naczelnym usuwając Lecha-Tomczaka w cień. Później role się odwracały, ostatecznie nazwisko Lecha-Tomczaka znika z pisma w wakacje 1929 roku wraz z przejęciem tytułu przez Krajewskiego. Od stycznia 1933 roku do stopki redakcyjnej dopisano Tomasza ks. Lubomirskiego, który mając doskonałe koneksje w środowiskach przemysłowych przyczynił się do wielkiego rozkwitu pisma w późniejszych latach.

Podtytuł pisma brzmiał „Organ Komitetu Floty Narodowej”. Już  jednak we wrześniu 1929 roku został on zastąpiony przez „Czasopismo poświęcone polskiej ekspansji morskiej”, co pokazywało z jednej strony na uniezależnienie się pisma od dotychczasowego wydawcy i zdradzało zarazem ambicje jego twórców. Wkrótce jednak podtytuł ten został zmieniony na życzenie gen. Zaruskiego, który nie chciał, aby prywatne przedsięwzięcie edytorskie wiązano z działalnością Komitetu. Cenę nowego tytułu skalkulowano na poziomie 1,50 zł, ale członkowie Komitetu mieli możliwość uzyskania zniżki. Od roku 1930 czasopismo zdrożało do 2 złotych, ale nie zamieszczono żadnego uzasadnienia czy próby wytłumaczenia tego kroku. Ta cena została utrzymana aż do końca wydawania tytułu. Pismo wydawano na papierze gazetowym, ale miało dojrzałą szatę graficzną, zamieszczało wiele ilustracji, głównie były to fotografie z polskich portów oraz zdjęcia ilustrujące powstawanie statków i okrętów na potrzeby odradzającego się państwa. Pewnym novum w piśmie była rezygnacja z paginacji począwszy od numeru 11/1929, co utrudniało korzystanie z tytułu. Nowinką była też numeracja kolejnych wydań dokonywana w sposób ciągły, wskutek czego numer ze stycznia 1930 roku był sygnowany 13(1). Z tego pomysłu wycofano się już w kolejnym roku wskutek zamieszania, jaki ten pomysł wywołał, nie powrócono natomiast do pomysłu paginacji.

Logo nowego tytułu pozostało niezmienione do końca roku 1931. Od stycznia kolejnego roku zmienił się tytuł periodyku na „Flota Polska”, zmianie uległ również znak graficzny.

3 b  3 a                                         Okładka pisma ze stycznia 1932 po zmianie tytułu i winiety oraz okładka jednego z ostatnich  numerów  pisma z 1938 roku.

Logo pozostawało niezmienne aż do ostatniego numeru pisma, które zniknęło z rynku wydawniczego latem 1939 roku. Pismo ukazywało się nieregularnie, od początku 1930 roku najczęściej jako dwumiesięcznik, choć zdarzały się dłuższe przerwy w jego publikacji.

Tytuł miał charakter biuletynu organizacyjnego wzbogaconego o publicystykę silnie wspierającą konieczność budowy statków i okrętów. Wiele pisano o potrzebie społecznego wsparcia tej idei, pokazywano na łamach przykłady ofiarności instytucji i osób prywatnych. Bardzo silną pozycję w piśmie zyskał Dział Organizacyjny K.F.N., w którym omawiano szczegółowo kwestie organizacyjne funduszu. Prezentowano także, często niezależnie od omawianych zagadnień, fotografie wpływowych postaci związanych z morzem, sferami rządowymi i lokalnych działaczy Komitetu.

Po przejęciu tytułu przez Radosława Krajewskiego widoczna była zmiana formuły wydawniczej. Zwiększono liczbę materiałów ze świata, poświęconych światowej gospodarce morskiej, handlowi w wymiarze globalnym, ale też zmniejszyła się liczba autorów, co zazwyczaj świadczy o kłopotach finansowych pisma. Większość publicystycznych tekstów pochodziła od redaktora naczelnego, zaledwie garstka autorów zewnętrznych wspomagała tytuł swoimi materiałami. Wydawca starał się o wzrost zainteresowania tytułem poprzez działania promocyjne, ale koncentrowały się one wokół dodawania prenumeratorom jego własnej książki „Światosłowie”.[4] W tym duchu zorganizowano również „Bal Czasopisma „Flota Narodowa” oraz wydano Kalendarz Morski reklamowany agresywnie na łamach pisma.[5]

Sprawa uniezależnienia tytułu od Komitetu zyskała ciąg dalszy. Narastał konflikt pomiędzy sekretarzem generalnym Komitetu, generałem Mariuszem Zaruskim, a niezależnym wydawcą tytułu, Krajewskim. Komitet zrzekł się pisma, ponieważ dopatrzono się, że w ustawie o Komitecie Floty Narodowej nie ma zapisu o wydawaniu pisma, i tym samym nie przewiduje ona wydawania tytułu. Wymówiono zatem umowę komitetowi wydawniczemu, a ten pozostał z długami wobec drukarni i autorów. Zaruski deklarował wolę przejęcia tytułu, ale bez długów, sytuacja zmierzała więc w stronę konfliktu sądowego. Władze Komitetu zabroniły wydawać pismo o tym tytule takim samym jak nazwa komitetu, Krajewski odwołał się od tej decyzji. Zdaniem tego ostatniego, Zaruski usiłował odkupić tytuł dla Komitetu, który niecały rok wcześniej założył, a następnie dla siebie. Zarzucał także Zaruskiemu manipulowanie treścią pisma poprzez niedopuszczanie na łamy sylwetek postaci związanych z morzem oraz oszczerczą kampanią polegającą na skierowaniu do reklamodawców specjalnego pisma dyskredytującego wydawcę i jego tytuł.[6] Od numeru lutowego  w 1930 roku do podtytułu „czasopismo poświęcone polskiej ekspansji morskiej” dodano jeszcze sentencję: „jest czasopismem prywatnem i nie jest organem Komitetu Floty Narodowej”, co było kolejną odsłoną wspomnianego konfliktu z władzami Komitetu.

Sprawa znalazła swój finał w sądzie, a Krajewski, aby ratować tytuł, sprzedał udziały w  innym swoim czasopiśmie, „Żegluga – the Navigation” wydawane równolegle od roku 1927. Od stycznia 1931 roku pismo zmienia tytuł na „Flota Polska – czasopismo gospodarcze dla spraw żeglugi morskiej, powietrznej i kolonialnych” Na winiecie znalazł się także dopisek „Flota Polska” finansowo nie ma nic wspólnego z żadną instytucją zbierającą ofiary na żeglugę.”[7]

To był oczywiście wymóg wynikający z procesu sądowego, o którego zakończeniu redakcja doniosła w lutym 1931 roku. Władze śledcze i prokuratorskie Rzeczypospolitej postanowieniem z 25 marca r.b. zarzuty wszystkie uznały za bezpodstawne, nieistotne i tem samem w całej rozciągłości przywróciły do czci wydawcę „Floty Narodowej” p. Radosława Krajewskiego.[8]

W piśmie zaczęły ukazywać się informacje związane z flotą powietrzną, a w ślad za nimi od stycznia 1934 roku przyszły reklamy towarzystw lotniczych. Od roku 1933 wzrosła także znacząco liczba reklam, numer styczniowo-lutowy z roku 1934 przyniósł ich aż 19 kolumn, co stanowiło ponad połowę objętości 30-kolumnowego periodyku. Pismo zmieniło wówczas znacząco swój charakter, z periodyku o charakterze stricte morskim stało się tytułem adresowanym do kręgów przemysłowych, także z głębi kraju. Pojawiało się wiele materiałów w ogóle niezwiązanych z tematyką morską, widoczna natomiast była ich zbieżność z nowymi reklamami.[9]

W drugiej połowie lat trzydziestych wydano numery poświęcone współpracy gospodarczej polsko-francuskiej oraz zagadnieniom gospodarczym Śląska. Zmianie uległ także sposób redagowania tytułu. Zniknęły materiały popularne, adresowane do młodego czytelnika, w ich miejsce weszły poważne analizy gospodarcze i przemysłowe. Wiele miejsca poświęcano sprawom rozbudowywanej floty, ale poczesne miejsce zajmowały również materiały o charakterze patriotycznym, odwołujące się do emocji odbiorców.[10] W tym kontekście często podnoszono kwestię konieczności budowy silnej marynarki wojennej[11], co było naturalne w piśmie o tej genezie. Wskazywano na słabości naszej marynarki, postulowano zwiększenie aktywności w budowie floty wojennej, pokazywano przykłady innych flot krajów o większym potencjale gospodarczym, ale także o zbliżonych możliwościach do Polski.

4Okładka pisma „Flota Polska” z reportażem na temat uroczystości poświęconych marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu.

5Okładka wydania „Floty Polskiej” z obszernym materiałem na temat współpracy Polski i Wolnego Miasta Gdańska.

6b  6a                                           Okładka i strona redakcyjna numeru 50/1939 czasopisma „Flota Polska” z maja-czerwca 1939 roku – ostatniego wydanego przed wojną.

Wiele artykułów poświęconych było sprawom organizacyjnym związanym z działalnością terenowych kół komitetu, a zazwyczaj miały one charakter instruktażowy.[12] Bardzo często poruszano zagadnienia handlu zagranicznego, pokazywano nowe kierunki ekspansji gospodarczej oraz dokonywano także bilansów obrotów między Polską a wybranymi krajami zamorskimi.[13] Oczywiście w latach trzydziestych nie mogło zabraknąć również tematyki związanej z polską ekspansją kolonialną. W tym piśmie, które aspirowało do miana periodyku stricte gospodarczego, choć obecna, nie zdobyła znaczącej pozycji i objętości.[14]  Krajewskiego czasem ponosił temperament publicystyczny, kiedy proponował ustanowienie święta Orła Białego, najważniejszego polskiego święta państwowego czy też kiedy postulował ufortyfikować port w Gdyni, jednak zazwyczaj publicystyka w piśmie miała stonowany i wyważony charakter.[15] Pod koniec lat trzydziestych widoczny był wzrost tematyki poświęconej obronności, konieczności dokonywania zbrojenia na morzu.[16]

Pismo ukazywało się do wybuchu II wojny światowej i odegrało ważną rolę w upowszechnianiu wiedzy o gospodarce morskiej w kręgach przemysłowych. Uwagę zwraca zmiana tematyki od 1930 roku, kiedy to pismo przechodziło początkowo przeobrażenia właścicielskie, następnie w sposób otwarty prowadziło spór z władzami Komitetu Floty Narodowej, co stawiało pod znakiem zapytania fundamenty tytułu będącego organem tegoż komitetu. Formuła pisma zmieniała się systematycznie, redakcja inaczej rozkładała akcenty pilnując zarazem aby tytuł zyskiwał czytelników pozostając pismem niezależnym. Od roku 1933 widoczne jest zwiększenie zainteresowania tematyką gospodarczą, ale sprawy morskie nie były już najważniejsze. Bardzo wiele miejsca poświęcano gospodarce, transportowi, uzdrowiskom, co jednak wykracza poza ramy przyjętej analizy.

„Flota Narodowa”, późniejsza „Flota Polska” to pismo, które w przedwojennej Polsce przeszło największe wewnętrzne przemiany spośród wszystkich tytułów branży gospodarki morskiej. Stało się tak za zmianą formuły pisma wymuszoną zmianami właścicielskimi, konfliktem sądowym będącym skutkiem wrogiego przejęcia oraz ustawicznym poczuciem zagrożenia w początkowych latach istnienia „Floty”, kiedy los tytułu pozostawał niepewny. Jako jedyne pismo zmieniło nie tylko szatę graficzną czy formułę wydawniczą, ale także kategorie, przechodząc w roku 1932 z pozycji pisma popularnego na fachowe zmieniając tym samym całkowicie profil odbiorcy.

Ewolucja podtytułów:

  • „Flota Narodowa – organ Komitetu Floty Narodowej”
  • „Flota Narodowa – czasopismo poświęcone polskiej ekspansji morskiej” 1930
  • „Flota Narodowa czasopismo poświęcone polskiej ekspansji morskiej – jest czasopismem prywatnym i nie jest organem Komitetu Floty Narodowej 1930
  • „Flota Polska – czasopismo gospodarcze dla spraw żeglugi morskiej, powietrznej i kolonialnych – Flota Polska finansowo nie ma nic wspólnego z żadną instytucją zbierającą ofiary na żeglugę.” 1931
  • „Flota Polska – czasopismo gospodarcze dla spraw żeglugi morskiej, powietrznej i kolonialnych” 1932-1939

_________________________                                                                                                                   
[1]  ba, „od wydawnictwa”, „Flota Narodowa” 1928
[2] „Radosław Krajewski, „O polskich instytucjach i czasopismach morskich” „Flota Narodowa”, nr 11/1929, str. 17-18
[3] (ba), „Niesłychane wystąpienie Gen. M. Zaruskiego”, tamże, 1930
[4]   (ba), „Premja dla prenumeratorów”, „Flota Narodowa” 1929
[5]   (ba), „Bal czasopisma „Flota Narodowa”, tamże, 1929
[6]    (ba).(Radosław Krajewski) „Niesłychane wystąpienie P. Marjusza Zaruskiego”, „Flota Narodowa” 1930, (ba), Andrzej Dębski, „Krzywda wyrządzana „Flocie Narodowej”, „Flota Narodowa” 1930
[7]    „Flota Polska” 1931
[8]    (ba), „Rehabilitacja „Floty Narodowej”, „Flota Narodowa” nr 2-3/1931, str. 5, (ba), „Wyrok Sądu w sprawie Gen. w St. Sp. M. Zaruski contra red. R. Krajewski,”, „Flota Narodowa” 1932
[9]    (ba), Pomorski samorząd wojewódzki”, tamże, nr 22, str. 24, „Udoskonalenie spalania węgla w paleniskach lokomotyw kolejowych”, „Flota Narodowa” 1934 (ba), „Bezpieczeństwo ruchu na kolejach”, „Flota Narodowa” 1935, Zarząd S.A. Jurata, „Rozbudowa uzdrowisk polskich na Mierzei Helskiej”, „Flota Narodowa” 1935, „Bolesta, Jasna Góra jako twierdza”, „Flota Narodowa” 1935 Wit., „Ciechocinek i jego wskazania lecznicze”, „Flota Narodowa” 1935
[10]    (ba), „Polski okręt propagandowy dla popierania handlu zamorskiego”, „Flota  Narodowa” 1929 (ba), „Znaczenie dostępu Polski do morza”, „Flota Narodowa” 1929 (ba), „Nowe wybuchy entuzjazmu polskiego dla morza”, „Flota Narodowa” 1930
[11]    (ba), Pos. Zalewski o rozrost naszej marynarki wojennej”, „Flota Narodowa” 1929, (ba), „Dlaczego jest potrzebna Polsce marynarka wojenna”, „Flota Narodowa” 1933
[12]    (ba), Wskazówki w sprawie organizacji Kom. Fl. N. na terenie województwa”, „Flota Narodowa” 1929
[13]    (ba), „Polska ekspansja zamorska – o ekspansję polską w kierunku krajów Lewantu”, „Flota Narodowa 1929, Radosław Krajewski, „O ziemie zamorskie dla Polski”, tamże, 1929, (ba), „Polska ekspansja gospodarcza na rynki zamorskie”, „Flota Narodowa”, 1930, (ba), „Ekspansja polska w Meksyku”, „Flota Narodowa” 1930, str. 9, (ba), „Światowy Związek Polaków – organizowanie 8 miljonów Polaków na obczyźnie”, „Flota Narodowa” 1932, (ba), „Możliwości zbytu towarów polskich w Afryce”, „Flota Narodowa” 1935
[14]    (ba), „Światowy Związek Polaków – organizowanie 8 miljonów Polaków na obczyźnie”, „Flota Narodowa” 1932 (ba), Możliwości zbytu towarów polskich w Afryce”, „Flota Narodowa” 1935
[15]    Radosław Krajewski, „Budujmy silną twierdzę w Gdyni”, „Flota Narodowa” 1935
[16]    (ba), „Zbrojenia Rzeszy Niemieckiej” „Flota Narodowa” 1936, „Zabiegi polityczne Anglji”, „Flota Narodowa” 1936, (ba), „Światowa polityka morska w nowej fazie”, „Flota Narodowa” 1938

Marek Słodownik _____________________________________________________________________________________________________  Marek Słodownik – dziennikarz (Instytut Dziennikarstwa Uniwersytet Warszawski, mass media communication w University of Westminster) zajmujący się tematyką żeglarską (ponad 1000 opublikowanych materiałów, w tym artykułów o wielkich regatach oceanicznych, wywiadów ze światowymi sławami żeglarskimi, reportaży i analiz). Autor książek o żeglarstwie, wystaw żeglarskich, różnych akcji, np. kino żeglarskie, „Ratujmy Dezety”, Rok Zaruskiego, członek Rady Konkursu „Kolosy”. Żegluje od 1973 roku.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Marek Słodownik: „Żegluga – The Navigation” 1927 – 1939

100 lat logo.jpg

Marek SłodownikTytuł założony przez redaktora Radosława Krajewskiego, który poprzednio prowadził „Morze” i „Falę”. Chociaż redakcja mieściła się w Warszawie, żył sprawami morskimi przez cały, 13-letni, okres działania na chimerycznym rynku prasowym. Przed wojną tylko dwa tytuły, Morze” i „Sport Wodny”, ukazywały się dłużej.

Po likwidacji sopockiej redakcji „Fal” Radosław Krajewski, dotychczasowy redaktor pisma, przybył do Warszawy i tu zorganizował wydawanie kolejnego czasopisma. Projekt uzgadniany był kilka miesięcy wcześniej, ale finalizacja pomysłu nastąpiła dopiero pod koniec 1927 roku, kiedy możliwym stało się samodzielne wydawanie pisma i kiedy podpisano umowy na dystrybucję tytułu. Rozmowy nie były łatwe, ponieważ władze Ministerstwa Handlu nie były temu projektowi przychylne, w związku z czym dyskusje się przeciągały, aby ostatecznie zostać zerwane latem tegoż roku. Krajewski jednak nie poddał się i doprowadził do powstania pisma zupełnie niezależnego, zorientowanego na rynek, w pełni komercyjnego. Tracąc wsparcie finansowe zyskał pełną niezależność, co wkrótce miało okazać się siłą tytułu kierowanego do wąskiego kręgu odbiorców.

1 Okładka pierwszego numeru pisma z 15 grudnia 1927 roku.

„Żegluga – The Navigation,” ukazała się na rynku 15 grudnia 1927 roku. Początkowo w podtytule umieszczono frazę „czasopismo dla handlu morskiego i żeglarstwa (a monthly of Polish commerce by sea)”, którą od lutego 1930 zmieniono na „czasopismo morskie i gospodarcze (a monthly of Polish commerce by sea”). Pierwotny podtytuł mógł sugerować żeglarstwo jako jeden z elementów składowych pisma, ale już tłumaczenie angielskie rozwiewało wszelkie wątpliwości. Tematyka żeglarska w ogóle nie pojawiała się w piśmie, było ono precyzyjnie sprofilowane i trzymało się wyznaczonych ram wydawniczych.

Redakcja mieściła się w Warszawie przy ulicy Próżnej 8, była jednoosobowa, chociaż już od pierwszego numeru posiadała swoje oddziały w Gdańsku, Gdyni i Katowicach. Pismo wyglądało bardzo atrakcyjnie; miało duży format, kolorową okł2adkę, liczyło 18 stron i wydano je na wysokiej jakości, kredowym papierze dzięki czemu jakość i czytelność fotografii była wysoka. Pismo miał przejrzysty układ, dwuszpaltowe łamanie i duże marginesy. Tytuł ukazywał się nieregularnie, pierwszy numer zwiastował, że pismo będzie miesięcznikiem, jednak już w 1928 roku ukazywał się jako dwumiesięcznik.

                                                                                                                                                                                                             Okładki pisma z 1928 roku.

W 1930 roku numer styczniowy był miesięcznikiem, jednak później redakcja ponownie przeszła na cykl dwumiesięczny.

3a  3b

Okładka pisma po zmianie logotypu w styczniu 1930 roku oraz jedna z ostatnich, z maja 1939 roku

Logotyp tytułu utrzymał się przez rok. Numer listopadowo-grudniowy miał już nowe logo, które utrzymało się do końca wydawania pisma, czyli do lata 1939 roku. Zmienna była również liczba stron. Początkowe 18 kolumn zostało w drugim roku wzbogacone do 36, w 1929 roku pismo ponownie liczyło 18 kolumn, nawet wówczas, gdy było wydawane jako dwumiesięcznik. Numer 1/1930 roku liczył sobie 40 stron, co mogło sugerować zwiększenie objętości, tym bardziej, że kolejne wydanie, lutowo-marcowe, liczyło aż 80 kolumn, lecz w następnych miesiącach tytuł wrócił do 36 stron.

„Żegluga – The Navigation” była tytułem wysoce sprofilowanym, adresowanym do kół przemysłowych związanych z gospodarką morską.

4a  4b

Okładki monograficznych  numerów specjalnych, poświęconych wybranym zagadnieniom wymiany handlowej z Holandią i USA.

W założeniu pismo miało charakter specjalistyczny, gospodarczy, zwykły czytelnik nie odnajdywał w nim treści związanej z morzem w ujęciu popularnym. Pismo koncentrowało się na tematyce związanej z gospodarką morską, prezentowało głównie materiały poświęcone rozwojowi portów morskich.[1] Pokazywało także ofertę portów polskich promując ich nowoczesność i sprawność przeładunkową z uwypukleniem sprawności działania i konkurencyjnych kosztów.[2] Śledziło ruch statków, pokazywano nowinki techniczne stosowane zarówno do napędów statków jak też do obsługi brzegowej portów. Pismo skupiało się na techniczno-handlowej stronie zagadnień, nie epatowało nowościami, ale prezentowało w sposób niezwykle rzetelny materiały koncentrując się na zagadnieniach interesujących dla bardziej technicznie wyrobionego czytelnika. Pozbawione było niemal w całości atrakcji czytelniczych w postaci wykresów, ozdobników czy atrakcyjnych fotografii, odbiorca miał skupić się na przekazie drukowanym. Dużo miejsca poświęcano również sprawom formalnym, publikowano na przykład regulaminy portowe, a także teksty poświęcone flocie handlowej jako czynnikowi rozwoju gospodarczego kraju.[3] Pismo miało wyważony charakter i było neutralne politycznie, nie angażowało się w spory natury politycznej, nie epatowało odniesieniami patriotycznymi, zachowywało linię tytułu neutralnego światopoglądowo.

W „Żegludze” znalazły się również artykuły związane z funkcjonowaniem portów zagranicznych, a nawet teksty poświęcone perspektywie budowy połączenia kanałowego pomiędzy Bałtykiem a Morzem Czarnym.[4]

Było to jedno z dwóch czasopism należące do Radosława Krajewskiego, drugim była „Flota Narodowa”. Kiedy wydawca popadł w ostry konflikt z generałem Mariuszem Zaruskim, który chciał Krajewskiemu tytuł odebrać, doszło do długotrwałego procesu sądowego zakończonego porażką generała.

5Okładka numeru majowego z 1935 roku z informacją na temat śmierci marszałka Piłsudskiego.

Dla Krajewskiego było to jednak pyrrusowe zwycięstwo, ponieważ stracił częściowo władzę nad „Flotą”, aby ratować „Żeglugę”. Był to tytuł adresowany do profesjonalistów w branży morskiej, nic zatem dziwnego, że pozostaje nieco zapomniany, jako że nakład miał niewysoki, a dystrybucja miała ograniczony zasięg. Mimo to pozostał ważnym elementem prasowej układanki XX-lecia międzywojennego.

Ewolucja podtytułów

  • Żegluga – the Navigation – czasopismo dla przemysłu morskiego i żeglarstwa (a monthly record of Polish commerce by sea”  1927
  • „Żegluga – The Navigation – czasopismo morskie i gospodarcze (a monthly record of Polish commerce by sea” 1930
  • „Żegluga – Shipping and Trade” 1935                                                                                                           Marek Słodownik              ____________________________________

[1] Tadeusz Nowacki, „Gdynia i Gdańsk w roku 1934”, „Żegluga-the Navigation” nr 2/1935, Bank von Danzig, „Życie gospodarcze Gdańska”, „Żegluga-the Navigation” nr 2/1935,  Alfred Siebeneichen, „Rola portu gdańskiego w życiu gospodarczym Polski”, „Żegluga-the Navigation” nr 5/1935, (ba), „Porty polskiego obszaru celnego na Bałtyku”, „Żegluga-the Navigation” nr 2/1929,  Robert Betegel, „Współpraca portów polskich”, „Żegluga-the Navigation” nr 2/1936, Roman Battaglia, „Rozbudowa obrotów morskich”, „Żegluga-the Navigation” nr 5-6/1937, Piotr Blitek, „Gdańsk i Gdynia – dwa uzupełniające się porty”, „Żegluga-the Navigation” nr 3-4/1939,  (ba), „Ruch portowy Gdyni i Gdańska”, „Żegluga-the Navigation” nr 2/1939,  (Dr W.G.) „Porty polskiego obszaru celnego na Bałtyku”, „Żegluga-the Navigation” nr 2/1939, Stanisław Łęgowski, „Rozwój i znaczenie portów w Gdyni i  Gdańsku”, „Żegluga-the Navigation”  nr 5/1939,

[2] Edmund Wojciechowski, „Gdynia jako europejski rynek bawełniany”, „Żegluga-the Navigation” nr 4/1935, Tadeusz Broczkowski, „Gdynia jako port bawełniany”, tamże, str. 4/1936,

[3] (ba), Regulamin celny w porcie Gdynia”, „Żegluga –The Navigation”, nr 7-8/1928, (ba), „Dokumenty potrzebne przy imporcie do Wielkiej Brytanji”, „Żegluga –The Navigation”, nr 5-6/1928, Tadeusz Nowacki,„Polska flota handlowa 1926-35, „Żegluga-the Navigation” nr 6/1935, Tadeusz Nowacki, „Polityka żeglugowa Polski”, tamże, nr 11-12/1936, J. Buxell,„Polityka żeglugowa na odcinku tankowym”, „Żegluga-the Navigation” nr 9/1935, Roman Battaglia, „Polski handel zamorski a sprawa statków”, „Żegluga-the Navigation” nr 1/1937,

[4] Edmund Wojciechowski, „Baltyk – Morze Czarne”, „Żegluga-the Navigation”, nr 5/1936,      

 _____________________________________________________________________________________________________ Rok Prasy Morskiej to akcja mająca na celu uczczenie 100. rocznicy wydania pierwszego polskiego czasopisma morskiego. Jej celem jest przybliżenie zagadnień związanych z czasopiśmiennictwem morskim w odrodzonej Polsce i pokazanie współczesnemu czytelnikowi wybranych tytułów prasowych o tematyce morskiej i żeglarskiej. Pomysłodawcą akcji jest red. Marek Słodownik.

Organizator: wodnapolska.pl                                Oficjalny Partner: Henri Lloyd Polska Polska                                           Współorganizatorzy: żeglarski.info, tawernaskipperow.pl, zeszytyzeglarskie.pl, zeglujmyrazem.com, sailbook.pl, periplus.pl, port21.pl, polskieszlakiwodne.pl, marynistyka.pl, portalzeglarski.com, dobrewiatry.pl, ktz.pttk.pl, hermandaddelacosta.pl, lmir.pl, Komisja Kultury, Historii i Odznaczeń PZŻ,

_____________________________________________________________________________________________________

Marek Słodownik – dziennikarz (Instytut Dziennikarstwa Uniwersytet Warszawski, mass media communication w University of Westminster) zajmujący się tematyką żeglarską (ponad 1000 opublikowanych materiałów, w tym artykułów o wielkich regatach oceanicznych, wywiadów ze światowymi sławami żeglarskimi, reportaży i analiz). Autor książek o żeglarstwie, wystaw żeglarskich, różnych akcji, np. kino żeglarskie, „Ratujmy Dezety”, Rok Zaruskiego, członek Rady Konkursu „Kolosy”. Żegluje od 1973 roku.