(zs): 80 lat żeglarstwa akademickiego w Szczecinie. Jacht Klub AZS Szczecin

Żeglarstwo akademickie Szczecina – ludzie i jachty.
cz.
II, lata 1956-1970

Wielkie przemiany w polskim życiu politycznym i społecznym objęły również organizację klubów żeglarskich, a właściwie sekcji i zrzeszeń, ponieważ sama nazwa „klub” w odchodzących czasach stalinowskich miała naznaczoną imperialistyczną, a więc negatywną konotację. Grudniowe (1956 r.) walne zebranie żeglarzy akademickich Szczecina dokonało istotnych zmian w strukturze organizacyjnej: dotychczasowa Sekcja Żeglarska Akademickiego Zrzeszenia Sportowego (AZS) zmieniła się w specjalistyczny klub w Akademickim Związku Sportowym (już od roku AZS było związkiem, a nie zrzeszeniem), obok dwóch innych – Akademickiego Klubu Morskiego Gdańsk i Klubu Zakopiańskiego.

Następstwem uchwał walnego zebrania było wpisanie Jacht Klubu AZS Szczecin do rejestru stowarzyszeń prowadzonego przez administrację państwową; tego typu stowarzyszenia automatycznie uzyskiwały osobowość prawną. Działalność Klubu oparta została na przyjętym przez walne zebranie statucie, w którym tradycyjną, klubową AZM-owską „mewkę” wpisano jako znak klubowy. I nie mniej ważne było – a może najważniejsze – że na czele Klubu stanęła osoba nie mianowana, jak dotychczas, lecz wybrana (!) – był to Ziemowit Ostrowski.

Ziomek” cieszył się wielkim szacunkiem wśród kolegów klubowych; nie ustawał w pomysłach: wyposażenie techniczne na Wyspie, przebudowa takielunku „Witezia-II”, modernizacja jachtu „Nadir” – futurystyczna nadbudówka to jego pomysł i projekt (był inżynierem, inspektorem technicznym PZŻ).„Nadir”, przebudowa na Wyspie, 1959 r. Fot. z arch, Ziemowita Ostrowskiego

Doskonale zdawał sobie sprawę z mizernej „głębi”, a właściwie z kruchości zmian październikowych w kraju – które tak na dobre, nawet roku nie przetrwały. W Klubie było podobnie: „Ziomek” ujął to krótko:

Na przełomie ’57/58 roku odbyła się pierwsza, całkowicie bezkonfliktowa „zmiana warty”. Ja zostałem kapitanem sportowym a funkcję prezesa przejął Michał Domagała, równocześnie przewodniczący ZSP (Zrzeszenie Studentów Polskich, organizacja działająca pod egidą władz komunistycznych – przyp. red.). Dzięki takiej unii personalnej akademickie żeglarstwo Szczecina obroniło się przed rozbiciem na część AZS-owską i ZSP-owską”.

Ziomkowi, władza ludowa nie zapominała jego akowskiej przeszłości; przez lata odmawiano mu paszportu, uniemożliwiano udział w rejsach morskich więc doskonalił się w regatach żeglarskich, w szkoleniu, potem w sędziowaniu regat (również zawodów rangi mistrzostw Polski), a także w działalności społecznej w strukturach PZŻ i AZS na szczeblu centralnym. W lipcu 1966 roku w Gdyni na wodach Zatoki Gdańskiej zdobył Akademickie Mistrzostwo Polski w klasie Folkboat. Tych udziałów w sportowych imprezach, zwycięstw, wysokich pozycji w klasyfikacjach, nie tylko w tej dekadzie, o której teraz rozmawiamy, była olbrzymia ilość, nie sposób szczegółowo o tym teraz i tutaj opowiedzieć, to temat osobny sam w sobie.

[…]

Ale oczywiście – nie tylko „Ziomek” jest tym, że tak powiem, „pomostem między starymi a nowymi czasy”. W klubie akademickim (już teraz Klubie, nie sekcji żeglarskiej) nadal aktywne pozostały osoby, które żeglarsko okrzepły w minionej dekadzie. Pozwól, że wymienię kilku – i bynajmniej nie według jakiegoś klucza ważności lub hierarchi, lecz z tego, co przywołuje pamięć – zatrzymująca zgłębianie tych fascynujących ludzkich historii:

Krzysztof Jaworski – to także postać z pierwszej dekady, niezwykle barwna, widoczna chyba wszędzie, gdzie się pojawiał.

Studia w Gdańsku odciągnęły go na pewien czas od szczecińskiego środowiska żeglarskiego, ale bywał tu wielokrotnie – stąd wypływał w rejsy (np. w 1966 roku w Regatach Morskich Świnoujście – Gdynia startuje na naszym “Nadirze”, w roku 1987 prowadzi rejs na Morze Północne na „Dali II”, w 2008 roku w Klubowej tawernie przed licznym audytorium prezentuje cykl zdjęć z przeszłości Klubu i Szczecina, snując przy tym barwne opowieści z lat minionych). Krzysztof, żegluje także na jachtach z innych szczecińskich klubów żeglarskich. Pomimo zawodowego oddalenia pozostaje przez lata obecny w naszym środowisku.

Wojtek Jacobson – doskonalił się w regatach żeglarskich, w 1959 roku na jachcie „Swantewit” zdobył Błękitną Wstęgę Jeziora Dąbie, z sukcesami startował w regatach żeglarskich, zdobywał doświadczenie i wiedzę, a nade wszystko rozwijał umiejętność współpracy w zespole oraz okazywał bezinteresowną pomoc i życzliwość dla innych.

U Wojtka i Ewy – bo są już małżeństwem – zamieszkuje Ludek Mączka, zawiązuje się między nimi bliska, na wiele lat przyjaźń; Ludek pomieszkuje u nich, a Ewa okazuje – przy tym – daleko idącą wyrozumiałość – w końcu także żegluje.

[…]

I jeszcze na koniec tej dekady, dekady lat sześćdziesiątych, pojawia się w Klubie, jakby gościnnie, kolejna osoba, żeglarz wywodzący się ze środowiska akademickiego, ale z Wrocławia, Krzysztof Baranowski. Na odbywających się w sierpniu 1970 roku w Gdyni na wodach Zatoki Gdańskiej i na pełnym morzu Morskich Żeglarskich Mistrzostwach Polski Baranowski startuje na szczecińskim akademickim jachcie „Nadir”. W regatach żegluje samotnie – dla niego są te regaty jednocześnie przygotowaniem i klasyfikacją do transatlantyckich regat samotnych żeglarzy OSTAR 72. Wystartuje na budowanym właśnie w szczecińskiej stoczni jachtowej „Polonezie”.

W regatach tych – mistrzostwa Polski – startuje silna ekipa ze szczecińskiego azs: Wojtek Jacobson na „Swantewicie” (w załodze m. in „Toni” Brancewicz – też postać dużego formatu, już od kilku lat w Klubie, nauczyciel akademicki – WyższaSzkoła Morska i … muzyk), Jurek Madeja na „Pegazie”, no i Gieniu Ryżewski na nowej, dopiero co odebranej ze stoczni jachtowej „Dali II”. W załodze „Dali” płynie Hanka Kuźnicka – Hanka i Wojtek to małżeństwo żeglarskie (kapitańskie) z Warszawy, żeglują u nas w Klubie; płynie, m.in. Andrzej Sokołowski, Michał Jósewicz. No właśnie, Andrzej Sokołowski: do Klubu przyszedł z Wrocławia w połowie lat ’60tych, tam żeglował – też w AZS. Wcześniej uprawiał sportowo lekkoatletykę (rzut oszczepem, był członkiem kadry narodowej) i amatorsko wspinaczkę górską i narciarstwo zjazdowe. Tu, pozwól, na małą dygresję. Otóż z żeglarzami często tak było i jest, że latem żeglują, a zimą jeżdżą na nartach. Tak jest dziś i tak było jeszcze przed wojną i po wojnie wśród żeglarzy azetemowskich – też zimą uprawiali sporty zimowe. Ale wracając do Andrzeja Sokołowskiego to w następnym roku – czyli w 71 – żeglując w załodze „Dali II” prowadzonej przez Gienia Ryżewskiego (potem, już zawsze Gieniu będzie kojarzony z „Dalą” – że to „jego” jacht) zdobędą w Gdyni mistrzostwo Polski (w załodze: Romek Kisłowski, Marek Lewenstein, Michał Domański, Jan Płachta). Andrzej, przez kolejne dekady, aż do lat dwudziestych XXI wieku, będzie, z sukcesami startował w regatach żeglarskich: krajowych i zagranicznych, w regatach Kieler Woche, Ostseewoche, regatach w Bremerhaven, no i oczywiście w mistrzostwach Polski, które w sumie zdobędzie sześciokrotnie, w tym czterokrotnie jako kapitan jachtu.

Dekada, a właściwie czternaście lat, o których rozmawiamy kończy się i był to chyba najlepszy sportowo czas dla Jacht Klubu AZS; pasmo sukcesów: i w jachtach morskich i w klasach mieczowych. Apogeum sportowego wzlotu przypadło na 1967 rok, kiedy to Klub w działalności sportowej jachtów morskich, w punktacji PZŻ, zajął pierwsze miejsce w kraju (rok później będzie drugi), a w roku następnym (w 1968) w klasach olimpijskich i przygotowawczych osiągnął dziesiąte miejsce (na ponad dwieście klubów).

[…]

I, jak już rozmawiamy o osobach w żeglarstwie akademickim Szczecina, to jest jeszcze jeden aspekt tak ujętej historii o którym należałoby powiedzieć, a na który zwrócił mi uwagę Wojtek Jacobson, bo i taki punkt widzenia był w gruncie rzeczy istotny i ważny. Otóż, przez te wszystkie lata żeglarstwa akademickiego w Szczecinie – i te dalsze lata i zupełnie bliskie – pojawiało się w Klubie wielu żeglarzy z innych ośrodków żeglarskich, i to nie tylko akademickich. W korespondencji mailowej Wojtek Jacobson pisze: „Dobre jachty, łatwy dostęp do morza, przyjazna atmosfera Klubowa, były magnesem, który przyciągał do naszego Klubu żeglarzy akademickich z innych ośrodków. Głównie ze Ślaska. Byli wśród nich znani, doświadczeni Kapitanowie, jak: Bogumił „Bibek” Pierożek, Emil Maria Żychiewicz i inni. Także młodsi żeglarze, którzy mieli wyrosnąć na wyróżniających się kapitanów. Wśród nich żeglarz Arktyczny Janusz Kurbiel albo kapitan od dużych żaglowców Zygmunt Biernacik. (…) Innym żeglarzem który skorzystał ze współpracy z Klubem, był Krzysztof Baranowski, wypożyczający naszego „Nadira” do samotnych regat na Bałtyku…”

Myślę, że te kontakty były bardzo pomocne i cenne dla żeglarzy z klubów w głębi kraju, bez dostępu do morza, do jachtów morskich, a dla nas tworzyły przyjazny image szczecińskiego Jacht Klubu AZS.

Można wymienić jeszcze kolejne osoby ze śródlądzia, które przez wszystkie lata działalności Klubu pojawiały się tutaj, stąd wypływały w rejsy, prowadziły nasze rejsy Klubowe. Tak więc oprócz wymienionych wyżej, byli: Wojciech Siłka ze Śląska – prowadził rejs Klubowy „Witeziem-II” na koniec Zatoki Botnickiej w 1960 roku, współautor podręcznika żeglarskiego „Astronawigacja żeglarska” (razem ze Stanisławem Skoczniem, który też „przewinął” się przez Klub); Andrzej Rościszewski – adwokat z Warszawy, w 1969 prowadził rejs Klubowy „Pegazem” do Kemi (Zatoka Botnicka), w późniejszym czasie znany działacz społeczny i żeglarski; Bogdan Zahajkiewicz – jako młody student żeglował z Ludkiem w Australii, na Wielkiej Rafie Koralowej; Wojtek i Hanka Kuźniccy z Warszawy, Krzysztof Vorbrich z AZS-u poznańskiego.

W późniejszych czasach – już w XXI wieku – z naszej przystani, na łodzi odkrytopokładowej DeZeta „SUM” będą wypływać młodzi harcerze z Wrocławia (Jurek Kasprzak i jego koledzy) żeglując przez Bałtyk do Visby na Gotlandii.

Z akademickiego Klubu i na naszym jachcie „Stary” popłyną na brawurową wyprawę dookoła Ameryki Południowej i wokół Przylądka Horn studenci ze Śląska: Jacek Wacławski, Dominik Bac, Sławek Skalmierski i ich koledzy, a kilka lat później na tym samym jachcie przepłyną legendarnym i nobilitującym Przejściem Północno-Zachodnim (Northwest Passage); i tu powrócą z tych wypraw, hucznie i przyjaźnie witani w Jacht Klubie AZS.

W Klubie pojawił się i stąd wypływał (DeZetą „SUM” wokół Rugii) znany również z rejsów polarnych kapitan Henryk Wolski.

Nie wymieniam tu wszystkich, ważne by powiedzieć, że było wielu, którzy wśród szczecińskich żeglarzy akademickich znaleźli przyjazną atmosferę do realizacji nierzadko bardzo poważnych rejsów, wypraw żeglarskich.

……

Cały artykuł został zamieszczony w miesięczniku „TVSiódemka” (pod redakcją Marka Koszura), nr 08/2025, str. 34 – 40; dostępny w wersji papierowej lub elektronicznej.

                                                                                                                                               (zs)

____________________________________________________
S T A R A    F O T O G R A F I A

 

 

„Nadir” po przebudowie, z futurystyczną nadbudówką, ok. 1960 r. Fot. z arch Janusza Tyszkiewicza

         S/y „Pegaz” w Londynie, lipiec 1970 r. Od lewej: Antoni Rosner, w kokpicie Wojciech Jacobson. Fot. Bogdan Fijałkowski

Jerzy Madeja przy sterze „Swantewida”. Fot. z arch JK AZS

Jachty klasy Star w regatach. Fot.           Jacht klasy Star („Centaur”, ex „Jantar”) w regatach. Fot. 

     Powitanie załogi jachtu „Śmiały”, a w szczególności powitanie Ludomira Mączki, powracającej z wyprawy wokół  Ameryki Południowej,  6 listopada 1966 r. Fot. z  lokalnej gazety „7-my Głos Tygodnia”. Fot. CAF