Marek Słodownik: Vendée Globe 2020/2021

Marek SłodownikKończąca się dziewiąta edycja regat Vendée GlobeVendée_Globe_Logo.svg pozwala na pierwsze wnioski. To najtrudniejsze wokółziemskie regaty oceaniczne, w których samotnicy mierzą się z żeglugą po trzech oceanach, a każda pomoc z zewnątrz oznacza automatyczną eliminację z wyścigu. Ponadto nie wolno zawijać do portów, to także karane jest dyskwalifikacją. To także jedyne regaty, które od 30 lat nieznacznie tylko zmodyfikowały regulamin, a niezmieniona pozostała ich trasa, która rozpoczyna się i kończy we francuskim porcie Les Sables d’Olonne.

vg2020-20201023-seaexplorer-jml2522-low-resolution-viLes Sables d’Olonne

W tym roku na starcie stanęła rekordowa liczba zawodników; aż 33 osoby, w tym aż 6 kobiet. Nie padł rekord opłynięcia wokółziemskiej trasy, wpływ na to miały warunki atmosferyczne, nietypowe i bardzo spowalniające jachty, ale tegoroczna edycja obfitowała w niezwykłe wydarzenia i ogromne emocje. Co kibicom żeglarstwa zostanie w pamięci po tych regatach?

Czołówka była bardzo wyrównana. Wielokrotnie zmieniali się liderzy, praktycznie do samego końca nie wiadomo było, kto wygra. Przedstartowe przewidywania przyszło bardzo szybko zweryfikować, ponieważ zaskakująco dobrze spisywały się jachty starsze z mniej utytułowanymi zawodnikami na pokładach. Przed startem wspominano, że receptą na sukces w tych regatach jest posiadanie przez jacht hydroskrzydeł, czyli foili. Według badań jacht wyposażony w ten element jest teoretycznie szybszy nawet o 4 węzły w porównaniu do tradycyjnego kadłuba. Po 80 dniach wyścigu dawałoby to średnio 7600 mil przewagi, czyli około 22 dni. Jak zatem wytłumaczyć, że pierwszy jacht bez foili dopłynął na metę zaledwie 7 godzin po zwycięzcy, oczywiście uwzględniając kompensatę czasową przyznaną przez Jury.

To były regaty inne niż wszystkie, ponieważ rozgrywane w czasie pandemii, co wpłynęło nie tylko na liczbę publiczności na starcie i mecie, ale również na strategię zawodników. Dlaczego? Ponieważ w 2020 roku odbyła się zaledwie jedna eliminacja, która nie dała jednoznacznej odpowiedzi na pytania o możliwości jachtów. Kiedy samotni żeglarze popłynęli na ponad trzy miesiące w morze, do końca nie wiadomo było, ile ze swoich jachtów mogą wycisnąć. Ci, którzy jechali ostro, szybko z wyścigiem się pożegnali.

Przede wszystkim czołówka była niezwykle wyrównana, wielokrotnie zmieniali się liderzy na trasie, a przedstartowe przewidywania odnośnie faworytów należało szybko zweryfikować. Zaskoczeniem była doskonała żegluga jachtów starszej generacji, bez hydroskrzydeł, które to jachty, nierzadko kilkunastoletnie, świetnie radziły sobie w zmiennych wiatrach. Także nietypowe było zakończenie regat. Pierwszy zawodnik, który dotarł na metę, nie został zwycięzcą, a stało się tak dlatego, że czwórka żeglarzy, która brała udział w akcji ratunkowej swojego rywala, dostała, decyzją komisji sędziowskiej, rekompensaty czasowe. Charlie Dalin (36 l.), który dotarł na metę jako pierwszy po 80 dniach, 5 godzinach i 15 minutach nie cieszył się szczególnie, ponieważ wiedział, że Yannick Bestaven (48 l.) szybko zbliżał się do mety, a w zapasie miał aż 10,5 godziny. I dotarł na metę w tym limicie, jego czas skorygowany to 80 dni, 3 godziny i 44 minuty. Na mecie wcale nie zwycięzca był najbardziej fetowany, ale Jean Le Cam (61 l.), który także dzięki kompensacie czasowej wywindował się na 4 miejsce w „generalce”. To on ogniskował na sobie największą uwagę mediów od startu, ponieważ żeglował na 13-letnim jachcie bez foili, które dodają kilka węzłów. Przez długi czas prowadził nawet w stawce pokazując niezwykły kunszt strategii i nawigacji. Tylko dwóch żeglarzy stanęło na starcie tych regat po raz piąty: Alex Thomson (46 l.) i właśnie Le Cam, który zdobył serca kibiców swoimi oryginalnymi relacjami nadawanymi z pokładu jachtu. Przed regatami Jean miał duże kłopoty, aby spiąć budżet, nie miał głównego sponsora, a wiele prac przy jachcie wykonali wolontariusze i członkowie rodziny. Mimo to popłynął doskonale i z pewnością wiele firm, do których przed regatami zwracał się z ofertą, dziś może żałować pochopnej decyzji odmowy wsparcia znanego żeglarza.

Przed startem wszyscy spoglądali na Alexa Thompsona i jego supermaszynę Hugo Boss. Jacht nowej generacji, którego projekt i budowa kosztowały rekordowe 7 milionów euro, naszpikowany elektroniką i bardzo szybki. Żeglarz na jego pokładzie mógł czuć się bezpieczny, kokpit został zagłębiony i przykryty „węglowym” dachem, a parametry jachtu wyświetlane były na ekranie monitora. Zamontowano ponad 350 różnych czujników kontrolujących pracę kadłuba, foili i takielunku. Przed startem niewiele było o łódce wiadomo, regat Transat Jacques Vabre rok wcześniej nie ukończył po wypadku, przez osiem miesięcy był remontowany, nie startował w żadnych regatach sezonu 2020. Kwalifikacje Alex odbył w samodzielnym rejsie po Atlantyku. Jacht doskonale płynął w pierwszej fazie regat, prowadził przez większą część trasy, ale jeszcze na Atlantyku doznał uszkodzeń, a następnie awaria płetwy sterowej wykluczyła go z wyścigu.

Pierwsza faza regat przyniosła zaskoczenie w postaci bardzo dobrej postawy jachtów starszego typu, bez hydroskrzydeł. Jean Le Cam, Benjamin Dutrex (30 l.), Damien Seguin (41 l.), wszyscy oni trzymali się czołówki i rywalizowali jak równy z równym z najnowszymi maszynami regatowymi konkurentów. Jak nigdy dotąd stawka aż 11 jachtów stanowiła czołówkę i każdy z tych żeglarzy miał szansę na zwycięstwo. Na południowym Pacyfiku liderzy przyspieszyli i w walce o zwycięstwo pozostawała trójka zawodników. Na Atlantyku, dzięki złożonym procesom meteorologicznym, znowu stawka się wyrównała. Prowadzący Bestaven szybko stracił ponad 400-milową przewagę, tutaj najszybciej żeglowali Dalin i Thomas Ruyant (39 l.) na nowiutkich łódkach zaprojektowanych przez Gaulliaume Verdiera. Na wysokości Rio de Janeiro aż 8 żeglarzy płynęło w odległości 25 mil od siebie i niemożliwością było wskazać zwycięzcę, rzecz bez precedensu w tych regatach, w których bywało – wyścig kończyło zaledwie 6 zawodników. Emocje trzymały do końca, bo do ostatniego dnia nie wiadomo było, kto wygra. Dalin i Boris Hermann (39 l.) płynęli blisko wybrzeży hiszpańskich szukając tam bardziej gładkiego morza, ale słabszego wiatru. Bestaven i Ruyant postawili na odejście daleko na północ, aby następnie spaść do mety na silnym, ale sprzyjającym wietrze. Pierwszy dopłynął Dalin, ale wspomniana kompensata wywindowała na zwycięzcę Bestavena.

Konstruktorzy i konstrukcje

Jachty na te regaty wyszły spod rąk 11 biur projektowych, ale najlepiej żeglowały jednostki zaprojektowane przez Francuzów. Spółka projektowa VPLP (Marc Van Peteghem and Vincent Lauriot-Prévost )/Guillaume Verdier przygotowała aż 10 jachtów, sam Verdier, po rozstaniu się z dotychczasowymi partnerami, przygotował dwa kolejne. Bruce Farr, który dominował w wyścigu konstruktorów kilkanaście lat temu, wystawił 5 jachtów, ale żadnego najnowszej generacji. Brytyjskie biuro Owen Clark stało za czterema jachtami, także starszej generacji, po jednym projekcie przygotowali Sam Manuard, Marc Lombard i brazylijskie biuro Lavanos, dwa najnowsze projekty to dzieło Juana Kouyoumdjiana, kontrowersyjnego Argentyńczyka. Kto został zwycięzcą tego nieformalnego wyścigu? W pierwszej dziesiątce 3 jachty to dzieło spółki VPLP/Verdier, kolejne 3 jachty zaprojektował sam Verdier. Co ciekawe, po rozejściu się partnerów, biuro VPLP przygotowało kolejne dwie jednostki, ale żadna z nich nie ukończyła regat. Zatem na 10 najszybszych jachtów tych regat aż w siedmiu swój wkład włożył Guillaume Verdier i już wiadomo, do którego biura ustawi się najdłuższa kolejka przed kolejnymi regatami. Farr ma 2 jachty w tej klasyfikacji, a Finot/ Conq, mistrzowie w swoim fachu w latach 90. ub. wieku, mają tylko jednego reprezentanta.

W tych regatach na 33 zawodników aż 19 jachtów wyposażono w hydroskrzydła, aż 9 jachtów było zupełnie nowymi konstrukcjami. Ile kosztują jachty do tych regat? Wspomniany już Hugo Boss 7 milionów euro i tyle mniej więcej trzeba wyłożyć na przygotowanie zupełnie nowego projektu z aspiracjami do zwycięstwa. Druga możliwość to wykorzystanie już istniejących form do budowy kolejnych jachtów, w tym wypadku trzeba być przygotowanym na wydanie 4,2 – 4,4 miliona euro. Wariant trzeci to zakup używanej jednostki. Najszybsze jachty tej edycji regat wyceniane są na 2,5-2,7 miliona euro i już ustawia się po nie kolejka zainteresowanych. Jeszcze zanim wszyscy dotarli do mety już wiadomo było, że Maitre CoQ IV kosztuje 2,6 miliona euro, a Seaexplorer 2,5 miliona, Banque Populaire X półtora miliona euro. Jachty starszej generacji, ale wciąż na chodzie, jak Groupe Apicil, Omia Water Family czy V & B Mayenne wyceniane są na 780 tysięcy do 1,2 miliona euro. To oczywiście koszt jachtu i kontenera technicznego. Roczne budżety 4-letnich projektów najzasobniejszych ekip to wydatek rzędu 1,2 miliona euro, łatwo więc policzyć, jakimi kwotami trzeba dysponować, aby myśleć o udziale w tych regatach.

Na czym polegają nowinki techniczne w jachtach ostatniej generacji? Są coraz lżejsze, masa nie przekracza 7,5-8 ton. Skrzydła stają się coraz większe i od nich nie ma już odwrotu. Jedna para kosztuje aż pół miliona euro, niektóre zespoły były usatysfakcjonowane dopiero trzecim zestawem. Jean Le Cam skomentował to krótko, że jego jacht i cały 4-letni projekt był tańszy niż foile do jachtów najzasobniejszych ekip. Zmienił się diametralnie kształt kadłubów, zwłaszcza w części dziobowej. Są węższe i mają ścięte burty w sekcji dziobowej, a to w celu zmniejszenia oporów kadłuba i szybszego wychodzenia z fali bardziej opływowego dziobu. Rośnie ilość pokładowej elektroniki, udoskonalane są autopiloty. Jeszcze kilkanaście lat temu żeglarze często opowiadali, ile godzin spędzają przy sterze. Dziś całą robotę wykonuje za nich inteligentny autopilot potrafiący dostosować się do zmieniających się warunków na wodzie. Zmieniły się również kokpity, dziś żeglarze są chronieni rozbudowanymi daszkami nad nimi, większość z nich ma także możliwość zasłonięcia tylnej ściany kabiny elastycznymi przegrodami, co chroni żeglarzy przed zimnem i bryzgami fal. Jachty w coraz większym stopniu są samowystarczalne energetycznie, mają sprawne hydrogeneratory i coraz większe i sprawniejsze panele słoneczne zapewniające potrzeby w zakresie poboru mocy.

Bohaterowie regat
Spośród 33 zawodników wielu można określić mianem bohaterów. m27299_vg2020-20201008-maitrecoq-vg-bi-jml-5864-basse-dfinition-viYannick Bestven, bo morderczy, ponad 80-dniowy wyścig, wygrał na Maitre CoQ IV jako najstarszy żeglarz w dziejach tych regat. 48 lat to dla regatowca niby niewiele, ale dotąd wygrywali młodsi, może mniej doświadczeni, ale bardziej odporni fizycznie. Yannick został niejako zwycięzca jeszcze przed startem, ponieważ jest współwłaścicielem firmy produkującej hydrogeneratory, w które wyposażeni byli prawie wszyscy uczestnicy tego wyścigu.

#EN# LES SABLES D’OLONNE, FRANCE - JANUARY 28: Maitre Coq, skipper Yannick Bestaven (FRA), is pictured during finish of the Vendee Globe sailing race, on January 27, 2021. (Photo by Jean-Marie Liot/Alea) #FR# LES SABLES D’OLONNE, FRANCE - 28 JANVIER: Maitre Coq, skipper Yannick Bestaven (FRA), est photographié lors de son arrivée dans la course du Vendee Globe, le 27 Janvier 2021. (Photo Jean-Marie Liot/Alea)

m27371_vg2020-20210127-apivia-finish-0001c-basse-dfinition-vi

Charlie Dalin (pierwszy na mecie) płynący na Apivii, nadzwyczajnie szybkim jachcie, pokazał, że w pierwszym swoim okrążeniu świata nie miał żadnych kompleksów i potrafił nawiązać równorzędną walkę z bardziej utytułowanymi żeglarzami.

Trzecie miejsce zajęła kolejna wielka postać tych regat, Louis Burton (35 l.) na Bum27286_vg2020-20201009-bureauvallee2-vg-bi-sm-5481-low-resolution-vireau Valee 2. Płynął doskonale taktycznie, szukał na trasie niestandardowych rozwiązań, a kiedy wyszedł na jedno z pierwszych miejsc, musiał dotrzeć na samotną wyspę Macquarie na Pacyfiku, aby na jej kotwicowisku (regulamin regat tego nie zabrania) dokonać samodzielnej naprawy jachtu. Stracił ponad 2 doby, a na mecie jego strata do zwycięzcy wyniosła niespełna 7 godzin.

Jean Le Cam to chyba największy wygrany tych regat i z pewnością nie napotka problemów ze znalezieniem sponsora na kolejne regaty, jeśli oczywiście będzie chciał jeszcze wystartować, bo ma już 61 lat. Powszechnie nazywany jest „Królem Jeanem”, a słynie z doskonałej znajomości nawigacji, świetnej strategii, ale również perfekcyjnego przygotowania jachtu do każdych regat, w których bierze udział.

Boris Herrmann, skipper de l’IMOCA Seaexplorer - Yacht Club de Monaco à l’entrainement avant le départ du Vendée Globe 2020-21, Bretagne sud le 25 septembre 2020, Photo © Jean-Marie LIOT / MaliziaZ pewnością bohaterem tych regat jest również niemiecki żeglarz Boris Hermann, który na Sea Exolorer miał nawet szanse wygrać te regaty, ale na 90 mil przed metą jego jacht zderzył się z kutrem rybackim grzebiąc nadzieje na pierwszego nie francuskiego triumfatora tego współzawodnictwa i zajmując ostatecznie 5 miejsce.

m27344_vg2020-20210104-ruyant-photo3596b-basse-dfinition-vi

Thomas Ruyant na LinkedOut zapewne wygrałby te regaty, ale na przeszkodzie stanęło ułamanie końcówki hydroskrzydła. Jego jacht był wyjątkowy, ponieważ w założeniu projektowany był na regaty Volvo Ocean Race, a kiedy wybrano do tych regat inny jacht, prace kontynuowano. Bez istotnego elementu jachtu dopłynął na pozycji szóstej.

Damien Seguin, skipper de l Imoca Groupe Apicil, 6eme de la Route du Rhum-Destination Guadeloupe 2018 - Pointe a Pitre le 19/11/2018

W tej wyliczance nie sposób pominąć Damiena Seguina, żeglarza, który na starym, 13-letnim Groupe Apicil przez niemal całe regaty płynął w czołówce pomimo, że jacht w przedstartowych kalkulacjach nie miał żadnych szans. Do tego Damien jest osobą niepełnosprawną, od urodzenia nie ma lewej dłoni i jest pierwszym człowiekiem z niepełnosprawnością, który dokonał tej sztuki. Przed startem mówił skromnie, że chciałby te regaty po prostu ukończyć, zajął ostatecznie 7 miejsce pokonując najkrótszy ze wszystkich dystans, co pokazuje jak dobrym jest strategiem.

Grand Prix Guyader le 5 mai 2018, Damien Seguin, IMOCA Groupe Apicil Photo © François Van Malleghem - jmliot.com

Równieclarisse-cremer-will-soon-be-the-first-r-1600-900ż nie sposób nie zauważyć pierwszej na mecie kobiety, Clarisse Cremer. 31-letnia dziewczyna, która wcale nie planowała startu w tych regatach, została wytypowana przez sponsora i na jachcie Banque Populaire X „wykręciła” kobiecy rekord trasy ustanowiony 20 lat temu przez lady Ellen MacArthur. Czas 87 dni i 2 godziny pozwolił jej na zajęcie 12. miejsca, ale na mecie była niezwykle szczęśliwa. Przed nią ciekawa kariera oceaniczna, bo Clarisse okazała się nie tylko dobra w żeglowaniu, ale również w komunikacji, co zawsze zwraca uwagę.

#EN# October 18 2020, french skipper Jeremie Beyou training for the Vendee Globe sailing race around the world. (Photo by Gauthier LEBEC / Charal Sailing Team) #FR# 18 Octobre 2020, le skipper francais Jeremie Beyou s'entrainant pour le Vendee Globe. (Photo Gauthier LEBEC / Charal Sailing Team)Prawdziwym herosem okazał się w tych regatach Jeremie Beyou (44 l.) na Charalu. Faworyzowany przed startem dzięki najlepiej opływanej jednostce już w pierwszych dniach regat najechał na niezidentyfikowany obiekt niszcząc płetwę sterową i skrzydło. Zawrócił do portu na dokonanie niezbędnych napraw i w 9 dni po starcie całej stawki ponownie wypłynął na trasę goniąc uporczywie rywali. Zdołał wyprzedzić kilkunastu, ale to okazało się – wobec niezwykle wyrównanego poziomu uczestników tej edycji – za mało na sukces. 13. miejsce nie zadowala ani zawodnika ani też jego zespołu, pokazał jednak walkę do samego końca regat. Na mecie zanotował czas 89 dni i 18 godzin, gdyby nie strata tych 9 dni, biłby się o zwycięstwo.

A Arnoud Boissieres (48 l.)? Mało znany żeglarz, który dokonał wielkiej sztuki, regaty Vendée  Globe ukończył po raz czwarty, co dotąd udało się, poza nim, tylko Jeanowi Le Camowi. W dotychczasowych startach zajmował miejsca 7, 8, 10 i 15, ale tym razem udało mu się zejść poniżej 100 dni.

BANQUE IMAGE ON BOARD AVEC ALAN ROURA -IMOCA LA FABRQIEU - ROUTE DU RHUM 2018

Alan Roura (27 l.), kolejna wielka postać tego wyścigu; w wieku 27 lat ma za sobą dwie udane kampanie i przed sobą zapewne długą jeszcze karierę. Tylko starszej generacji jacht nie pozwolił mu na pokazanie wszystkich umiejętności, ale już myśli o kolejnych zakupach i następnych regatach.

Ari Huusela (58 l.), fiński biznesmen, który wystartował pomimo, że szans na sukces nie miał żadnych. Jednak dla niego miarą sukcesu nie jest miejsce w czołówce, a przepłynięcie trasy dookoła świata. Spełniony zawodowo biznesmen żegluje dla siebie, spieszy się do mety, ale nie dobry wynik jest głównym celem. Imponująca postawa, rzadko spotykana we współczesnym sporcie.

I wreszcie dwie panie.

British skipper Miranda Merron poses on his Class 40 monohull on October 29, 2014 in Saint Malo, western France before the 10th edition of the Route du Rhum sailing race to start on November 02, 2014. The "Route du Rhum - Destination Guadeloupe" is a solo race held every four years between Saint-Malo to Pointe-à-Pitre . AFP PHOTO / JEAN-FRANCOIS MONIER Miranda Merron (51 l.), która płynęła na wiekowym Campagne de France, także bez szans na sukces. Chciała pobić rekord jachtu na tej trasie, nie udało się, bo wiatry w tym sezonie nie sprzyjały. Mimo to pokazała, że jest twarda i potrafi poradzić sobie w każdych warunkach.

Druga dziewczyna to Pip Hare, 45-letnia debiutantka w tych regam27250_vg2020-20201207-hare-photo2844b-low-resolution-vitach, która żeglowaniem po oceanach zajmuje się od niedawna, ale czyni to z taką pasją, że zyskała wielu sympatyków na całym świecie. Udział w tym przedsięwzięciu był dla niej wielkim marzeniem, mimo kłopotów budżetowych zdołała wystartować, a podczas regat pokazała, że pomimo nienowego, 21-letniego, jachtu, zna się na tej robocie. Ujęła wszystkich optymizmem demonstrowanym podczas łączeń z pokładu, a uznanie zdobyła, kiedy na południowych rozhuśtanych wodach samodzielnie wymieniła płetwę sterową na jachcie.

Pechowcy

Alex Thomson in cockpit - Picture credit ALEX THOMSON RACINGKiedy jedni wygrywają, inni zaliczyli wpadki. Największym pechowcem tych regat był bez wątpienia Alex Thomson. Płynący na prawdziwym cudzie inżynierii materiałowej nie zdołał wypełnić przedstartowych zapowiedzi włączenia się do walki o zwycięstwo, w piątym starcie po raz trzeci kończy regaty przed czasem. Zastanawiające jest jednak, że w przedstartowej ankiecie przeprowadzonej wśród dziennikarzy żeglarskich z całego świata, Brytyjczyk znalazł się u wszystkich w pierwszej trójce na mecie, ale zaledwie dwóch, na 46 ankietowanych uważnych obserwatorów tych regat wskazywało go jako zwycięzcę.

HUGO BOSS boat starboard low angle - Picture credit ALEX THOMSON RACING Pictures of yachtsman Alex Thomson pictured onboard his new IMOCA Open60 race yacht Hugo Boss. Photo Lloyd Images

IMOCA 60' PRB - Skipper : Vincent RIOU - Vendée Globe 2016-17 - Au large de Belle-Ile le 28/03/2016

Kevin Escoffier (40 l.) na PRB był typowany jako kandydat do miejsca w czołówce. Niestety, przy wbiciu się w falę kadłub jego jachtu rozwarstwił się i jednostka zatonęła w ciągu kilku minut. Żeglarz zdołał ewakuować się do tratwy, a na pomoc czekał ponad dobę, by zostać następnie podjętym przez Jeana Le Cama.

Nicolas Troussel (46 l.) regaty zakończył po tygodniu tracąc maszt jeszcze przed archipelagiem Zielonego Przylądka. To był najnowszy jacht we flotylli IMOCA, zwodowany latem i niedostatecznie opływany. Sebastien Simon (30 l.) na Arkea Paprec, także jeden z faworytów, wyścig zakończył w Kapsztadzie, dokąd zawinął po awarii wykluczającej go z dalszej jazdy. Jego los podzieliła Brytyjka Sam Davies (46 l.), która w trzecim swoim starcie dopłynęła do mety, ale poza klasyfikacją, zawinęła bowiem również do Kapsztadu, co wykluczyło ją z wyścigu.

#EN# Photo sent from aboard the boat MACSF during the Vendee Globe sailing race on December 9, 2020. (Photo by skipper Isabelle Joschke) wake #FR# Photo envoyée depuis le bateau MACSF pendant le Vendee Globe, course autour du monde à la voile, le 9 Décembre 2020. (Photo prise par le skipper Isabelle Joschke) sillage

Ten sam finał miał udział w regatach Isabelle Joshke (44 l.), która po awarii kila uchylnego wycofała się już na Atlantyku. Zawinęła do portu brazylijskiego, jacht naprawiła i do mety dotarła, ale także poza klasyfikacją.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Regaty Vendée Globe Challenge rozgrywane są od 1989 roku, a od 1992 regularnie co 4 lata. Od początku nie zmienił się ich regulamin; żeglarze startują z francuskiego portu Les Sables d’Olonne nad Zatoką Biskajską, okrążają samotnie świat po żaglami bez zawijania do portów i powracają do portu wyjścia. Zabroniona jest jakakolwiek pomoc z zewnątrz, także zawinięcie do portu po drodze oznacza automatyczną dyskwalifikację.

vendeglobe_2021_wiki~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Foile, hydroskrzydła

Od 2008 roku jachty klasy IMOCA 60 wyposażane są w fiole, które wynoszą kadłub łodzi częściowo ponad lustro wody zmniejszając opory ruchu kadłuba i tym samym zwiększając prędkość jachtu. Zwiększają w istotny sposób moment prostujący, co pozwala nieść więcej żagla. Pierwsza generacja hydroskrzydeł miała niewielkie rozmiary, ale każda kolejna jest coraz większa. Obecnie projektowane jednostki wyposażone są w foile o znacznych rozmiarach i to kadłub jednostki dopasowuje się do foili, które projektowane są jako pierwsze. Rozróżnia się dwa podstawowe typy tych rozwiązań: o kształcie litery „C”, np. Hugo Boss, co pozwala na całkowite schowanie płetw w kadłubie gdy nie są używane oraz typu „Wąsy Salvadora Dali”, o łamanym kształcie, bardziej efektywne, ale wystające poza obrys kadłuba. Szacuje się, że zastosowanie hydroskrzydeł zwiększa – w korzystnych warunkach – prędkość jachtu o 3-4 węzły. Możliwe jest stosowanie tych rozwiązań także do jachtów starszego typu, ale konieczna jest redukcja ich masy.

                                                                                                                                           Marek Słodownik

Fot. materiały prasowe biura regat, zespołów uczestników i organizatora.

___________________________________________________________________________________________________Marek Słodownik – dziennikarz (Instytut Dziennikarstwa Uniwersytet Warszawski, mass media communication w University of Westminster) zajmujący się tematyką żeglarską (ponad 1000 opublikowanych materiałów, w tym artykułów o wielkich regatach oceanicznych, wywiadów ze światowymi sławami żeglarskimi, reportaży i analiz). Autor książek o żeglarstwie, wystaw żeglarskich, różnych akcji, np. kino żeglarskie, „Ratujmy Dezety”, Rok Zaruskiego, członek Rady Konkursu „Kolosy”. Żegluje od 1973 roku.