Archiwum kategorii: ARCHIWUM

Bogdan Sobiło: recenzja.

inshore-skipper-okladka-300dpi-cmyk_origCunliffe, Inshore skipper. Podręcznik Międzynarodowego Stowarzyszenia Szkół Żeglarskich. Zgodny z programem Day Skipper Royal Yachting Association, tłum. M. Czarnomska, Wydawnictwo NAUTICA, Warszawa 2017, ss. 191; cena 49,90 zł; ISBN978-83-946425-3-2;

Żeglowanie zmusza człowieka do odkrywania samego siebie.

Tom Cunliffe należy do najbardziej znanych brytyjskich instruktorów żeglarstwa. Jest autorem szeregu podręczników opracowanych zgodnie z programami Royal Yachting Association. Dzięki wydawnictwu NAUTICA polscy żeglarze mogli zapoznać się z dwoma: 200 rad dla skippera oraz Żegluj jak ekspert.

Jednym z powodów popularności podręczników Toma jest jego osobisty stosunek do omawianych kwestii, i szerzej, brak oporów przed dzieleniem się z Czytelnikiem prywatnymi wrażeniami, przemyśleniami, refleksjami. Jego książki, choć zawsze zawierają solidną porcję wiedzy nigdy nie są nudne, sztampowe czy napisane „na stopień”.

Najnowsza książka Cunliffe’a, wydana w Polsce zaledwie w rok po brytyjskiej premierze składa się z piętnastu rozdziałów, słownika terminów i dwóch załączników. Podstawowym założeniem Autora jest przygotowanie Czytelnika do samodzielnego prowadzenia jachtu morskiego. Z tego powody Cunliff wychodzi od spraw podstawowych, jak budowa jachtu morskiego, przygotowania do wyjścia z portu, stawianie żagli i obsługa urządzeń pokładowych, podstawy nawigacji, elementy meteorologii, manewry awaryjne etc. Całość napisana jest stylem osobistym, przystępnym dla każdego odbiorcy. Autor często odwołuje się do swojego niezwykle bogatego doświadczenia, także błędów jakie sam popełnił. Przy okazji daje mnóstwo praktycznych rad. Na przykład omawiając zwrot przez rufę zaleca, aby genuę przerzucać z burty na burtę na napiętych szotach, ponieważ w przeciwnym razie grozi to owinięciem żagla wokół sztagu (tzw. „tulipan”). Autor nigdzie nie dąży do wyczerpania zagadnienia, dzięki czemu nigdy nie wyczerpuje cierpliwości i zainteresowania Czytelnika. Podaje, jakby mimochodem, mnóstwo praktycznych wskazówek, wynikających ze swej wieloletniej praktyki kapitana, instruktora i egzaminatora. Dzięki temu książkę czyta się niemal jak powieść kryminalną, a po zakończeniu lektury zastanawiamy się, kiedy ukaże się kolejny tom cyklu. Raz po raz napotykamy też podczas lektury przykłady angielskiego humoru. Omawiając przygotowania do wyjścia w morze Tom pisze: Dopuszczenie do tego, aby na morzu skończyło się paliwo do silnika jest poważnym błędem porównywalnym z niesprawdzeniem ilości ginu w butelce.

Aby nie pisać panegiryku ku czci Autora zamiast recenzji, pozwolę sobie na kilka uwag krytycznych. Na rys. 21 zabrakło nabrzeża. Twierdzenie, że możliwe jest odejście od kei przy wietrze dociskającym na szpringu rufowym, i to długim trudno uznać za słuszne (s. 14). Wykład na temat różnych manewrów odejścia mogłyby rozjaśnić rysunki i zdjęcia, których w tej części jest zdecydowanie zbyt mało. Wbrew opisowi na s. 15 rysunek 2.3 przedstawia różne warianty zacumowania przy kei, a nie manewry odejścia. Także opis odejścia nie jest jasny dla początkującego żeglarza. Na rys. 4.2 zabrakło oznaczenia halsów. Stary brytyjski system odwzorowania geodezyjnego to OSGB 1936, a nie 1935. Departament Obrony USA wyłączył GPS w czasie operacji Pustynna Burza, czyli w 1991, a nie rok wcześniej, jak utrzymuje Autor. Na rys, 7.2 w objaśnieniu powinno być „pod małym kątem”. Prędkość wiatru jest podawana w skali Beauforta, węzłach albo metrach na sekundę, ale nigdy w kilometrach na sekundę (s. 111). Odbiorniki systemu Navtex od dawna wyposażone są w wyświetlacz zamiast drukarki (s. 119). Przy omawianiu poprawek dla portów dołączonych (s. 130) różnice czasu wystąpienia HW podane są w tym przypadku dla godzin 0000 i 1200, a nie 1000 i 1200. Co do dewiacji (s. 143), to pominięty został wpływ urządzeń elektronicznych oraz elektrycznych kabestanów na wskazania kompasu magnetycznego. W czasie płynięcia we mgle należy wyłączać silnika raz na jakiś czas,  a nie tylko „spowalniać jacht” (s. 150). Sygnały dźwiękowe statków w drodze w warunkach ograniczonej widzialności nie są nadawane „co kilka minut”, ale zgodnie z Prawidłem 35 MPZZM nie rzadziej niż raz na 2 minuty. W Słowniku zabrakło pojawiających się wcześniej w tekście terminów: „kąt martwy”, „kontrkurs”, „trawers”.

Kilka zastrzeżeń trzeba niestety wysunąć wobec tłumaczenia i redakcji polskiej wersji książki. Zadania spolszczenia książki podjęła się doświadczona żeglarka i tłumaczka, kapitan Magdalena Czarnomska, mająca w swym dorobku szereg tłumaczeń oraz własne, autorskie dzieła. Nagminne są anglicyzmy, obce idiomatyce języka polskiego. Zamiast używania form bezosobowych, tłumaczka pozostawia dosłowne frazy angielskie: „musisz”, „powinieneś” zamiast „należy”, „powinno się” itp. Niełatwą kwestią w tłumaczeniu literatury żeglarskiej jest zastosowanie odpowiedniej terminologii. Tradycyjnie niezaciskająca się pętla używana  m. in do cumowania staje się w polskiej wersji „węzłem ratowniczym”, chociaż taką nazwę nadano temu węzłowi w Polsce dopiero w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku i nigdzie na świecie nie jest tak nazywany. Mimo powszechnego w polskiej literaturze stosowania określenia „porty zasadnicze”, Tłumaczka używa „porty standardowe”. Na s. 27 zamiast „widnokręgu” pojawia się „horyzont”.. Nieprawidłowo wydrukowano jako „96” głębokość 9,6m (s. 28). Kilka razy napotkać można rażące błędy językowe, takie jak „w danym okresie czasu”, „w dniu dzisiejszym” czy bardzo rozpowszechniony we współczesnej polszczyźnie pleonazm „tylko i wyłącznie”. Zamiast „w tablicach” pojawia się na s. 37 wyrażenie „na tablicach”. Objaśnienie rysunku 6.2 powinno brzmieć „Sterowanie według kompasu”, a nie „Na kurs”. Z kolei na rys. 6.4  deklinacja wynosi nie 45˚, ale 10˚ E. Sformułowanie „Przyrządy do kreślenia linii kierunkowych” jest co najmniej niefortunne (.s 81). W polszczyźnie kurs się „wykreśla”, a nie „nakreśla” (s. 82). Mało szczęśliwe jest też sformułowanie „rejony żeglugowe”, zamiast np. „akweny”. Nie wiem, czym jest skrót „FZ” na s. 85. Nieco dalej pojawia się „progres”, zamiast „postępu”. Obca polszczyźnie, także językowi nautyki, jest kolejna kalka z angielskiego „pozycja estymowana”. Ekierka nawigacyjna jest obecnie powszechnie nazywana przez początkujących żeglarzy „trójkątem nawigacyjnym”, co nie znaczy, że jest to określenie  właściwe. Odpowiednikiem angielskiego określenia „cyclonic” w polskich prognozach pogody jest „wiatr niżowy” lub „wiatr cykloniczny” (s. 117). Niezbyt zrozumiale brzmi zdanie ze s. 170: „jacht straci stabilność żeglowania – grot upłynniał jego ruch przez fale”. Żagle się „zrzuca”, „zdejmować” można w  języku polskim np. części garderoby, chociaż i te czasem można zrzucić. Na następnej stronie zabrakło „się” po „zrównuje”.

Mimo niewielu w sumie usterek i potknięć Autora, Tłumaczki oraz polskiej redakcji podręcznik godny jest polecenia wszystkim żeglarzom, nie tylko tym początkującym. Każdy skipper, bez względu na akwen, po którym pływa czy wielkość jachtu powinien pamiętać o zasadzie: Na morzu jako dowódcy to my jesteśmy zawsze ostatecznie odpowiedzialni za swoje błędy.

Czekamy teraz na polską wersję największego bestsellera Cunliffe’a – Yachtmaster.

Bogdan Sobiło

_____________________________________________________________________________________________________

Bogdan Sobiło – ur. 1967 r. w Wolinie. Studiował historię i filologię klasyczną na  Uniwersytecie Jagiellońskim. Kapitan jachtowy. Mieszka w Libiążu.

 

Henryk Jaskuła: Dziennik osobisty z rejsu solo non-stop dookoła świata 1979-1980, jachtem „Dar Przemyśla”.

W latach 1979 – 1980 Henryk Jaskuła na jachcie Dar Przemyśla, jako trzeci na świecie po Anglikach Robinie Knox-Johnstonie na jachcie Suahili i Chay Blythu na jachcie British Steel, samotnie opłynął Ziemię bez zawijania do portów. Rejs trwał 344 dni (12 VI 1979 – 20 V 1980), rozpoczął i zakończył się w Gdyni. Pomimo upływu 37. lat, mimo podejmowanych prób przez polskich żeglarzy rejs taki nie został powtórzony i ciągle stanowi rozpalające wyobraźnię wyzwanie…                                             (zs)                        ____________________________________________________________________________________________________

Jaskula_Henryk

(fragmenty)

Dzień 1.   12 VI 1979, wtorek

12.07 (GMT 10.07)  Start.  Główki Basenu Jachtowego w Gdyni.

14.20.  Hel w zasięgu ręki. Morze uczy tęsknić i kochać. Wszystkich kocham, absolutnie wszystkich. Jestem szczęśliwy, bo nie ma w moim sercu ani krzty nienawiści. Jeżeli jeszcze wczoraj, czy przedwczoraj odgrażałem się, że kogoś obsmaruję, tak dziś, dwie godziny po wyjściu z Gdyni, wszystko poszło w niepamięć, wszystko poszło za burtę serca i jachtu.

Jestem szczęśliwy bo mam tak bardzo dużo prawdziwych przyjaźni, chyba nie ma w tym kraju drugiego takiego zwykłego człowieka, który by miał tyle serc do konsumpcji…

22.00. Rozewie, kiedy cię zobaczę znów? Ty najmilsza polska latarnio, stojąca na najpiękniejszym wzgórzu, zawsze łatwo rozpoznawalna z morza…

Po 22-giej wiatr zamarł do zera, na silniku odskoczyłem dalej od Rozewia, stanąłem w dryfie pod samym bezanem i poszedłem spać, zapaliwszy przedtem białe światło na topie…

(…)

Dzień 344.   19 V 1980, poniedziałek 

…O 18.45 trawers Helu (gdy zobaczyłem Rozewie na trawersie , łzy stanęły mi w oczach). Jest jeszcze dzień, pod genuą, bezanem i silnikiem pruję prosto do Gdyni i postanawiam wejść do portu. Konstelacja za Helem poszła gdzieś w kierunku Jastarni. Minąłem stojącego Zenita. Okręt wojenny , patrolowiec, podszedł na pełnym gazie; wymiana salutów.

Syreną woła mnie Konstelacja. Nic nie słyszę w słuchawce bo silnik warczy, ale mówię, że będę wchodził do Gdyni zaraz. Dogania mnie Konstelacja, Józek Werstler i Staszek Ląg krzyczą przez tubę, że nie wolno wchodzić.

– Chcecie trzymać mnie tu przez całą noc, przed portem? Wejdę, a jutro wyjdę żeby wejść do powitania – proponuję.

– Nie, nie można, jest ustalone, że masz wchodzić jutro o 11-tej.

Zerwałem wszelkie rozmowy, wyłączyłem UKF-ke. Stałem za sterem i widziałem tylko Gdynię przed sobą, dokąd ciągnęła mnie nieprzeparta siła. Nie reagowałem na sygnały syreną Konstelacji.

Dogonili mnie, zbliżyli się na odległość głosową. Józek przez tubę krzyczy do mnie:

– Heniu, wytrzymałeś tyle, wytrzymaj jeszcze tę ostatnią noc.

To mi przemówiło. Zwolniłem. Poddałem się. Odeszliśmy milę w kierunku Jastarni, aby zejść z toru, Konstelacja stanęła na kotwicy, ja za nią, w dryfie. Zrzuciłem żagle, ale silnik chodził całą noc na biegu jałowym.

 

Dzień 345.    20 V 1980, wtorek

   Tego zapisu nie ma w Dzienniku Osobistym, który urywa się na dniu 344.

Całą noc, za rufą Konstelacji nieco z boku, żeby mi nie zasłaniała widoku, przesiedziałem w kopicie, wpatrzony w światła Gdyni, tego portu, z którego wyszedłem przed rokiem, a do którego gnałem ze wszystkich sił najdłuższą istniejącą drogą, dookoła całego świata. A teraz nie pozwalają mi wejść z marszu, bo taki jest program powitania. Jasne, rozumiem to, nie mam pretensji ani żalu.

Przed zapadnięciem zmroku Mietek Nyczek, z rufy Konstelacji udzielał mi obszernych informacji o planowanym przyjęciu, z telewizją i oficjelami na czele. Słuchałem cierpliwie, nic mi to nie przeszkadzało. Wszelako było to coś jak dalsza część locji, z którą trzeba się zapoznać przed wejściem do poru. Do mojej Gdyni wchodzę bez locji o każdej porze i w każdych warunkach, w głowie i w sercu mam locję Gdyni, ale teraz wejście obramowane jest nieistniejącymi w nawigacji znakami i mieliznami. Więc słuchałem uważnie. Absolutnie spokojny. Ja już byłem w Gdyni, tylko moja skóra, w kokpicie, i jacht czekaliśmy na zielone światło.

O godzinie 13.20 na kliwrze II i bezanie jacht wszedł w główki portu jachtowego w Gdyni, o 13.25 podałem cumy do rąk dwóm przygotowanym marynarzom i stanęliśmy przy kei naprzeciw Szkoły Morskiej.  W „Dzienniku Jachtowym” figurowało, że był to 345 dzień, ale kalendarzowych było 344.

Henryk Jaskuła

_____________________________________________________________________________________________________

Henryk Jaskuła – ur. 22.10.1923r., w Radziszewie; wsławił się pierwszym polskim rejsem dookoła świata bez zawijania do portów na trasie Gdynia – Gdynia  (1979-1980), na jachcie Dar Przemyśla.

________________________

F O T O (z arch H. Jaskuły)

clip_image002 Powrót Henryka Jaskuły Darem Przemyśla z rejsu solo non-stop dookoła

                                                                     świata.

24 V 1980-crop  Powitanie w rodzinnym Przemyślu.

 

Wojciech Wejer: E-mail z Kanady

Wojtek Wejer a

 

E-mail do Zeszytów Żeglarskich od Wojtka Wejera, z dn. 6. kwietnia 2017r:

 

 

… Akurat dzisiaj powróciłem z uroczystości rozdania nagród i mam kilka zdjęć. Pełny ilustrowany raport jest na:
https://www.oceancruisingclub.org/8-home/latest-news/2775-the-occ-agm-and-awards-weekend-delights-attendees.html
Ten cały dokument możesz ściągnąć właśnie stamtąd.
Dinner_crowd_adj

Atmosfera uroczystości była czysto rodzinna jednakże z pełnym wzajemnym szacunkiem a jednocześnie według zasad Angielskich.
Rozpoczęto uroczystość modlitwą i toastem ku czci Królowej.

 

 

VictorWejer_adj

 

Podczas swojej przemowy za otrzymanie nagrody niemal ledwo trzymałem okulary na końcu nosa.

 

 

Poznałem tam wielu znanych żeglarzy z niemal całego świata a z lotniska zostałem odebrany samochodem przez ex. Komandora Klubu.
Taki honor to tylko chyba raz w życiu.
P1010420

 

Miejsce uroczystości odbyło się w Greenlands wybudowane w XVII wieku gdzie w 2012 Królowa Elżbieta II celebrowała swój jubileusz zaraz obok miasteczka regatowego Henley-on-Thames.

 

OCC-scan_Victor

 

 

To co o mnie tam napisano to spróbuje przetłumaczyć dla ciebie w przeciągu kilku następnych dni.

 

 

Cheers, Wojtek Wejer.

————————————————

Tłumaczenie (W. Wejer) uzasadnienia nagrody:

Ocean Cruising Club Nagroda Zasługi jest przyznana dla Victora Wejera za jego wybitny serwis, obszerną radę dla międzynarodowych Arktycznych żeglarzy i jego odległe wspomaganie jachtów na Northwest Passage.

Kanadyjczyk Victor Wejer był instrumentem sukcesu i bezpieczeństwa wielu przejść Northwest Passage. Victor dostarczał darmowe informacje pogody, lodów i udzielał porad odnośnie trasy wielu jachtom (42 jachty od 2006r do 2016r), włączywszy pierwszy jacht który przepłynął Cieśninę Fury & Hecla (2016r). Wejer dostarczał krytyczne informacje jako rzeczoznawca bez rekompensaty dla tych którzy zwracali się o poradę, jak również ostrzegając marzycieli i niedowiarków w sprawach dotyczących niebezpiecznego przedsięwzięcia. On również jest zainteresowany wyprawami NW Passage które odbyły się w XIX wieku. Dla wielu, jest przyjacielem jak również doradcą, biorąc pod uwagę załogę i wytrzymałość jachtu.

Przykład Victora, jego bezcenne rady, jest cytowany od wczesnej informacji od członka OCC:

„Ja otrzymywałem wiele zapytań od różnych poszukiwaczy przygód którzy chcieli pokonać NW Passage. Dla większości mocno radziłem aby się trzymać od tego z daleka. Każdy musi mieć właściwą świadomość. To nie jest przygoda, to jest niebezpieczna wyprawa dla nieprzygotowanego jachtu i załogi. Doskonałe przejście nie powinno mieć historii do opowiadania. Bez problemu.  Bez kwestii. Bez klęski. Wszystkie lodowe wejścia zostały wykorzystane. Jak jeden z Arktycznych odkrywców powiedział „przygoda is symbolem braku kompetencji”.

Poprzez lata Victor Wejer zbierał informacje dotyczące metody, schronienia, kotwicowisk, warunków lodowych i wyposażenia od żeglarzy, którzy z powodzeniem zakończyli wyprawę jak i od tych którzy nie zdołali tego dokonać w swoich zmaganiach, aby żeglować w tym unikalnym i często nie do przewidzenia akwenie.

Victor zebrał różne informacje i stworzył bardzo wartościowy zestaw, który jest wznawiany z nowymi informacjami. Jego Przewodnik dla Jachtów Northwest Passage można ściągnąć z witryny Royal Cruising Club Pilot Foundation.

_____________________________________________________________________________________________________Wojciech Wiktor Wejerur. 1942r, w Warszawie, inżynier mechanik (University of Alberta, Edmonton, Kanada), z Polski wyjechał w 1967r, od 1969r w Kanadzie; żeglował w Szczecinie w klubie Pogoń i w JK AZS; z powodzeniem startował w regatach – Cadet, Finn; w Kanadzie praca w Arktyce w przemyśle naftowym; od wielu lat wspomaga w nawigacji żeglarzy pływających w Arktyce, przez Northwest Passage; autor locji żeglarskich rejonów arktycznych; w 2015 nominowany do nagrody Ocean Cruising Club: Merit Award i nagrodzony.

ZŻ 33e maj 2017

Wiktor Wejer laureatem Nagrody za Zasługi (excellence, gratitude) Ocean Cruising Club roku 2016, za „Wybitne dokonania w społeczności żeglarskiej….

IMG_1316   OCC-framed

At-Franklins-Monument

Wiktor Wejer był w latach 1958 – 1967członkiem akademickiego klubu żeglarskiego w Polsce. _____________________________________________________________________________________________________

Henryk Jaskuła:                                               ARTYKUŁY

„…Do mojej Gdyni wchodzę bez locji o każdej porze i w każdych warunkach, w głowie i w sercu mam locję Gdyni, ale teraz wejście obramowane jest nieistniejącymi w nawigacji znakami i mieliznami…”

__________________________________________________________________________

Wiktor Wejer:                                                  LISTY

 „…Poznałem tam wielu znanych żeglarzy z niemal całego świata, a z lotniska zostałem odebrany samochodem przez ex. Komandora Klubu…”

_________________________________________________________________________                                                                                                                         KORESPONDENCJA

_________________________________________________________________________

Jan Protasowicz:                                             WIERSZE

„…Żeglować i puszczać się daleko na morze, …”   invent

_________________________________________________________________________

F O T O:  Widokówka żeglarska.

     widokówka

Bogdan Sobiło: recenzja

352x500J. Radomski, Burgas i Bosman. Psy z „Czarnego Diamentu”, Jastrzębie Zdrój – Gdańsk 2012, ss. 215; cena 25 zł; ISBN 978-83-7823-080-9;

Kapitan Jerzy Radomski mimo niezwykłych dokonań, nie jest powszechnie rozpoznawanym żeglarzem w Polsce. Warto więc przypomnieć Czytelnikom, że zbudował w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku oceaniczny jacht. Czarny Diament powstał w Jastrzębiu – Zdroju, gdzie Kapitan mieszkał i pracował jako elektryk w kopalni. Dzisiaj do zdobycia swojego jachtu wystarczy mieć pieniądze, a w tamtych zamierzchłych czasach oczywiście także pieniądze. Ale prócz nich trzeba było pokonać mnóstwo biurokratycznych barier, zawiść małostkowych bliźnich (tu mimo upływu czasu zmiany raczej niewielkie), niechęć totalitarnego państwa i całego społeczeństwa do tzw. inicjatywy prywatnej. Kapitan Radomski wszystkie te bariery pokonał. Miał marzenie, które mimo wszystkich przeciwności konsekwentnie realizował. Pływał po morzach i oceanach przez 32 lata! Bohater tego  najdłuższego w historii polskiego żeglarstwa rejsu doczekał się wielu nagród, m. in. Srebrnego Sekstantu, Rejsu Roku, Kolosów. Można by je jeszcze wymieniać długo, długo, długo.

Swoją opowieść zaczyna Autor od marzenia 14 latka z Działdowa, który zapragnął zobaczyć morze. Zamiast prosić dorosłych o pieniądze, zbierał złom i butelki, a za zgromadzone fundusze pojechał do Gdyni. W morzu oczywiście zakochał się bezgranicznie i na zawsze. Pewnie całe dalsze życie Kapitana jest konsekwencją tego młodzieńczego zauroczenia. Przemierzając morza i oceany, zawinął do setek portów, poznał tysiące ludzi, przeżył przygody, którymi by można obdzielić setki innych osób. Ale narracja skupia się nie  na nim samym, jego przeżyciach, napotkanych ludziach czy wydarzeniach, ale na wiernych towarzyszach podróży, dwóch psach – Burgasie i Bosmanie. Żeglarze często w długie rejsy, zwłaszcza samotne zabierają zwierzęta. Ale nikt z nich – o ile mi wiadomo – nie opisał swoich przygód w taki sposób, że w samym centrum opowieści jest zwierzę, nie człowiek.

Podarowany w Bułgarii Burgas spędził z Kapitanem prawie 13 lat. Ze wzruszeniem i emocjami, mimo upływu lat, wspomina Kapitan wydarzenie z początku rejsu, kiedy Czarny Diament wylądował na rafie Morza Czerwonego. Pewnie nie jeden żeglarz poddałby się  w tej sytuacji, ale nie Radomski. Wraz z kolegą przez 67 dni mozolnie wyrąbywał kanał w rafie, przez który ostatecznie jacht wrócił na pełne morze! To właśnie podczas tej katorżniczej pracy Burgas spłoszył szczekaniem piratów i w ten sposób pewnie uratował życie swemu panu. A pan obiecał swemu wybawcy „dożywocie” i słowa dotrzymał. Następcą Burgasa był Bosman, który znalazł się na pokładzie jachtu dzięki synowi Kapitana. Swoją drogą, opis spotkania ojca i syna po wielu latach rozłąki należy do najbardziej wzruszających fragmentów książki.

Obydwa psy różniły się wyglądem i temperamentem, ale były jednakowo kochane przez swojego pana. Radosny i skory do zabaw Bosman mógłby pewnie występować w cyrku. Jedną ze sztuczek, jakie opanował, było wspinanie się po drabinie!

Reasumując, książka osobista, pełna pogody, autoironii i poczucia humoru, świetnie napisana, pełna dystansu do siebie i świata, a przede wszystkim miłości. Obowiązkowa lektura każdego miłośnika czworonogów, oceanicznych żeglarzy i wszelkiej maści marzycieli o Wielkiej Wędrówce.

Post scriptum: Kapitan Radomski w kilku miejscach zapowiada wielokrotnie kontynuację opowieści. Trzymamy za słowo Kapitanie!

Bogdan Sobiło

_____________________________________________________________________________________________________

Bogdan Sobiło – ur. 1967 r. w Wolinie. Studiował historię i filologię klasyczną na  Uniwersytecie Jagiellońskim. Kapitan jachtowy. Mieszka w Libiążu.

 

Jan Protasowicz: „Inventores rerum…”

INVENTORES RERUM

ALBO KRÓTKIE OPISANIE, KTO CO WYNALAZŁ

I  DO UŻYWANIA LUDZIOM PODAŁ

JANA PROTASOWICZA NA MOHILNEJ
W POWIECIE PIŃSKIM LEŻĄCEJ

W WILNIE
W DRUKARNI  JANA KARCANA

ROKU 1608

                                           (…)

 

Żeglować i puszczać się daleko na morze,

         Gdzie się nauczy modlić i mieszkać w pokorze,

 Jedni, iż Minos począł, drudzy Neptunowi

Przypisują, i stąd mu cześć jako bogowi

Głupie ludzie pogańscy na on czas dawali,

      Zwłaszcza gdy się na morze daleko puszczali.

        Ciż na okręciech walkę wieść śmieli się ważyć,

                Jakoż wprawdzie trzeba tam zdrowie swe odważyć,

Bo i z nieprzyjacielem, i z nawałnościami

Dosyć biedy, także z przykrymi skałami.

                                                                                                                        (…)

                                                                                                   Jan Protasowicz

_____________________________________________________________________________________________________

inventW 1499 roku, w Wenecji, ukazała się po raz pierwszy książka Polidorusa Vergiliusa Urbinasa pt. De rerum inventoribus i od razu zyskała duże powodzenie wśród ówczesnych czytelników, stając się przez następne półtora wieku, przekładana na różne języki europejskie, prawdziwym bestsellerem.

Powodzeniem cieszyła się również w Polsce i to zarówno wydania w językach obcych jak i przetłumaczona, na początku XVII w, przez Jana Protasowicza.

Polski szlachcic, tłumacz Vergilia, pracę swoją potraktował „twórczo”, wnosząc do De rerum… własne przemyślenia haseł, ułożył je w porządku alfabetycznym, a także tłumacząc tekst Włocha zastosował formę wiersza, a to „dla łacniejszego pojęcia i pamiętania”.

Wśród haseł pojawia się przytoczone powyżej „żeglowanie” z wyjaśnieniem Vergilia „kto to wynalazł i do używania ludziom podał”.                                                                            (zs)


Zapowiedź wydawnicza

Archipelag pod żaglami, Zbigniew Kosiorowski     –    spotkanie Autorskie

Data: 19.03.2017
Godzina: 16:00
Sala: sala Iluzjon
Miejsce: CKE Stara Rzeźnia ul. Tadeusza Wendy 14, 70-655 Szczecin, Polska
Bilety: wstęp wolny

Okladka-calosc-27-01-2017Archipelag pod żaglami to książka o szukaniu właściwego klucza do przygody, do urealniania mitu argonautów i wyznaczaniu wraz z młodzieżą trudnych kursów w stronę odpowiedzialności. Nieprzypadkowo też nawiązuje tytułem do serii archipelagowych powieści autora (m.in. do Archipelagu marzeń, Archipelagu trudnych nadziei), stanowiących nie tylko tło, ale i tworzących bezpośrednie odniesienia, ułatwiające osadzenie historii „Szczecińskiej Szkoły pod Żaglami” w nurcie szeroko rozumianej morskiej edukacji, wychowania i przygody. Autorowi chodziło też i o to, by ukazując tamten świat z socjologicznej perspektywy, umożliwić jego rozpoznanie w ruchu, w stanie ciągłej zmiany, co winno pomóc w zrozumieniu społeczno-kulturowego fenomenu szkoły.

W książce znajdziemy rozdziały poświęcone prehistorii szkoły oraz rekonstruujące dwadzieścia lat jej działalności. Szczegółowe kalendarium rejsów i ważniejszych faktów, intrygujące wspomnienia kapitanów, oficerów oraz wychowanków – uczestników licznych wypraw, bogata ikonografia zdjęciowa, zeskanowane dokumenty, a także zamykające pracę szkice naukowe, warte są uważnej lektury.

Zbigniew Kosiorowski – pisarz, dziennikarz, profesor „Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu”; autor dziewiętnastu książek (m.in. 13° w skali Beauforta 1980, Gnilec 1985, Desant 2013, Kamień podróżny 2016), kilkuset reportaży prasowych, radiowych i słuchowisk oraz artykułów o tematyce żeglarskiej a także publikacji naukowych.

E-mail z Kanady (Toronto) od Wojciecha Wejera.

 

Temat: Od Wejera Fwd: Re: Zeszyty
Data: Tue, 28 Feb 2017 17:13:54 +0100

 

(…) OCC uzupełniła detale nagród na swojej stronie. Zobacz na:

https://www.oceancruisingclub.org/about-the-occ/occ-awards.html?layout=edit&id=2770

(…) Klub ten powstał w 1954 roku w Anglii  i obecnie liczy ok. 1800 członków z całego świata. Aby uzyskać członkostwo tego klubu należy przepłynąć 1000 mil non-stop na jachcie nie większym jak 70 ft. (21.3 m LOA z jednego portu do drugiego po najkrótszej linii (great circle). Tylko członkowie klubu mogą wystawić kandydaturę do Nagrody corocznej i nazwisko wystawiającego kandydaturę jest znane tylko komisji orzekającej.

Cruising Kluby na świecie powstały na wzór Royal Cruising Club (GBR) który powstał w 1902 roku. Następnym takim jest Cruising Club of America (CCA 1921) i tam jednym z motorów tego klubu był Alexander Bell (ten od telefonów). To ten Klub nagradza najbardziej prestiżową nagrodę Blue Water Medal i uroczystości zawsze są w siedzibie New York Yacht Club i nagrodzeni mają opłacone wszystkie wydatki związane z przybyciem tam (all expenses paid). Członkostwo do tego klubu jest tylko „za zaproszeniem”. Jest jeszcze jeden, inny Klub o tej niby formie: World Cruising Club ale to jest prywatna amerykańska instytucja, która kupiła ARC Jimmy Cornella za kilka $$ milionów.

W tym roku ten młody Szkot, Gavin Reid, jest najbardziej nagrodzonym żeglarzem. Otrzymał już najwyższą nagrodę Stowarzyszenia Dziennikarzy w Anglii i teraz CCA i OCC. Spotkam jego w Henley. 

Trochę wcześniej,  jak wiesz, w styczniu otrzymałem medal Franklin’s Lost Expedition fundowany prywatnie przez Royal Canadian Yacht Club.Jest to srebrny medal z czystego srebra o wadze jednej uncji (30 gr.)wybity przez Mennicę Kanadyjską na okoliczność odnalezienia okrętu MHS Erebus Franklina. Mentorem tej nagrody jest Jack Nye Esq, który jeszcze jako chłopak służył w Royal Navy w czasie II Wojny Światowej. Później przepłynął swoim jachtem Atlantyk 19 razy, jak również żeglował z Afryki przez Horn do Australii ze złamanym sterem i bez silnika.(…)

Cheers,  Wojtek

ZŻ 32e luty 2017

print screen gwWOJCIECH JACOBSON laureatem pierwszej Międzynarodowej Nagrody Żeglarskiej Szczecina.

25.03.2017 Szczecin, Łasztownia: „Stara Rzeźnia”.                                 Prezydent Miasta Piotr Krzystek:    – Gala Nagród Żeglarskich jest bliska sercu każdego z nas, bo Szczecin od lat przecież żeglarstwem stoi. W tym gronie z pewnością nikomu nie trzeba tego udowadniać. Wręczamy dziś pierwsze Nagrody Żeglarskie Szczecina. Było w kim wybierać – zgłoszeń nadesłano bowiem ponad 90. To pokazuje, w jakim środowisku funkcjonujemy i jak wiele się u nas dzieje. Dziękuję za zaangażowanie kapitule i wszystkim żeglarzom.

Uzasadnienie: Dla żeglarskiego ambasadora Szczecina, za wieloletnią działalność na polu żeglarstwa, szerzenie jego idei, jako płaszczyzny porozumienia, współpracy i przyjaźni.

 Wojciech Jacobson:                                                                                                                                                           100_8598              – Dziękuję za wyróżnienie. Doceniam, że jestem pierwszym laureatem nagrody o charakterze, prestiżu i zasięgu międzynarodowym – mówił podczas gali Wojciech Jacobson, laureat nagrody im. kpt. Ludomira Mączki. – Moje sukcesy żeglarskie sięgają dawnych lat i były one związane z osobą Ludomira Mączki, gdyż wiele rejsów odbyliśmy wspólnie. Ta nagroda niejako przypłynęła do mnie od Ludomira. W imieniu wszystkich żeglarzy dziękuję za ustanowienie Nagród Żeglarskich Szczecina. Mam nadzieję, ze staną się one marką miasta.

                                                                                

 

 

Wojciech Jacobson jest również członkiem zespołu redakcyjnego Zeszytów Żeglarskich.         _____________________________________________________________________________________________________

img175

 

Morskie Żeglarskie Mistrzostwa Polski na Bałtyku – 1971 rok.

Siła spokoju…Tak żeglują Mistrzowie!

25 VIII-4 IX 1971      MŻMP (Świnoujście); kl. IOR 27,5 ft: Dal II kpt. Eugeniusz Ryżewski (Mistrz Polski), załoga: Roman Kisłowski, Andrzej Sokołowski, Jan Płachta, Marek Lewenstein, Michał Domański – 1m/14.

Fot. A. Sokołowski.

                                                                                                                            _________________________________________________________________________________________________

(zs):                                                                            ARTYKUŁY

„… We wrześniu 1959 roku w polskim żeglarstwie miał miejsce nielegalny – w świetle obowiązujących wówczas przepisów żeglugowych i granicznych – przypadek opuszczenia kraju przez żeglarzy w kabinowej joli mieczowej…”. 

__________________________________________________________________________

Wojciech Jacobson:                                                  LISTY

Z wielką radością informuję, że Wojtek (Victor) Wejer – polski żeglarz z Toronto, były członek szczecińskiego JK AZS (w latach 1958 – 1967 – przyp. red.), został wyróżniony Nagrodą za Zasługi (excellence, gratitude) Ocean Cruising Club roku 2016 za „Wybitne dokonania w społeczności żeglarskiej….

_________________________________________________________________________

Mariola Landowska:                                            KORESPONDENCJE

„…Najważniejszym jednak było, na następny dzień po przybyciu, malowanie ciała. Indianki wzięły mnie za rękę i wyciągnęły z chaty. (…)  Śmiały się i były radosne, a ja byłam zdenerwowana w tej nowej sytuacji. Kazały mi zdjąć górę od bikini; no dobrze, ostatecznie one też były gołe, wiec… co mi tam; zdjęłam…”.

_________________________________________________________________________

Jan Protasowicz:                                                    WIERSZE

„…Żeglować i puszczać się daleko na morze, …”   invent

_________________________________________________________________________

F O T O:  Widokówka żeglarska.

     widokówka

E-mail od Wojciecha Jacobsona

1d. Wojtek Wejer 2014E-mail od Wojciecha Jacobsona:  …Z wielką radością informuję, że Wojtek (Victor) Wejer – polski żeglarz z Toronto, były członek szczecińskiego Jacht Klubu AZS (w latach 1958 – 1967 – przyp. red.), został wyróżniony Nagrodą za Zasługi (excellence, gratitude) Ocean Cruising Club roku 2016 za „Wybitne dokonania w społeczności żeglarskiej.

Do nagrody tej został nominowany podwójnie:

  1. Za szerokie, zdalne, wspieranie jachtów żeglujących przez Przejście Północno-Zachodnie. W latach 2006-2016   Wojtek (Victor) Wejer dostarczał wielu jachtom bezinteresowne rady dotyczące pogody, zalodzenia i wyboru trasy.
  1. Wojtek (Victor) Wejer przyczynił się do bezpiecznego i pomyślnego pokonania Przejścia Północno-Zachodniego przez wiele jachtów. Dostarczał bezinteresownie wyważone informacje i ekspertyzy wszystkim, którzy prosili go o pomoc i ostrzegał marzycieli i lekkomyślnych przed podjęciem niebezpiecznych decyzji. Od roku 2006 do 2016 dał wsparcie 42 jachtom płynącym przez NW Passage wraz z jachtem, który w r.2016 jako pierwszy w historii przeszedł przez cieśninę Fury and Hecla.

Uzasadnienie i otrzymane zawiadomienie jest w oryginale znacznie szersze i bardziej pochlebne. Polskie jachty, które pokonały Przejście Północno-Zachodnie: Stary, Nekton, Solanus i Lady Dana 44 i polsko-szwedzka załoga jachtu Anna również korzystały z rad Wojtka Wejera.

Wręczenie nagrody będzie miało miejsce podczas dorocznego wręczenia nagród Ocean Cruising Club, 2. kwietnia 2017 r. w Greenland Campus, Henley-on-Thames, w Wielkiej Brytanii.

Wielkie gratulacje dla Wojtka Victora Wejera!!

Poniżej przesyłam oryginalną wiadomość otrzymaną od Wojtka Wejera.
Pozdrawiam,   Wojtek Jacobson

 

2016 Winner of Ocean Cruising Club Award of Merit – Congratulations!
——– Forwarded Message ——–
Subject:     2016 Winner of OCC Award of Merit – Congratulations!
Date:     Mon, 6 Feb 2017 12:24:51 +0200
From:     Jenny Crickmore-Thompson <occawards@gmail.com>
To:     Victor Wejer <vic11@bell.net>
CC:     Daria Blackwell <dariablackwell@gmail.com>

Dear Victor,
On behalf of the 2016 OCC Awards Sub-committee, it gives me great pleasure to inform you that you have been voted as the winner of the 2016 OCC Award of Merit, “for an outstanding achievement in the sailing community …” May I be the first to offer you both officially my sincere congratulations – it is an extremely well-deserved award.
Your two nominations for this award read:

*Award of Merit1*

For extensive, remote, support of yachts sailing the Northwest Passage.

Victor has provided free weather, ice and routing advice to many yachts
(42 from 2006-2016), including several OCC yachts.

Before I met Victor, he contacted me via email and offered his help with anything.  I was coming south from Baffin Island and looking to winter in Toronto, where he lived, so I asked him to find a marina I could get my boat into and live aboard for the winter, which he did.  When I sailed the NW Passage (2011), he cheerfully provided periodic weather and ice updates to my satphone via (free) SMS messages.

Victor seems well-known among NW Passage sailors, and his name came up multiple times last year in Ushuaia when talking with other boats heading to Antarctica who knew of him from the NW Passage.

*Award of Merit2*

Victor Wejer has been instrumental in the success and safety of many transits of the Northwest Passage – mine among them.

He has provided critical information and expertise without any recompense to those who have approached him for advice as well as cautioning the dreamers and the unwary concerning a dangerous undertaking. From 2006 until 2016 he has given assistance to 42 sailing vessels making the passage including the first sailboat to transit by way of Fury and Hecla Strait (2016). Over the years he has collected information concerning methods, shelters, anchorages, ice conditions and equipment from both voyagers who have succeeded as well as those who have failed in their attempts to sail this unique and often very unpredictable passage. Victor has collated various accounts to create a truly valuable body of work which he updates and regularly shares. He takes an interest in voyagers in the NW Passage as I can personally attest and is a friend to many as well as an advisor taking into account crew as well as vessel strength. I can think of no better example of Victor’s invaluable advise than to quote an early communication to me;  „I have gotten many calls from different adventurers wanting to make the NW crossing. For most I strongly advise them to stay away. One has to have the correct mindset. This is not an adventure, it’s a dangerous trip for the unprepared. A perfect crossing will have no story to tell at the end. No problems. No issues. No disasters. All ice openings are taken advantage of. As one Arctic explorer used to say 'adventure is a sign of incompetence.'” I think Victor Wejer is strongly deserving of the OCC Award of Merit for his unselfish and outstanding service and advise to international

Arctic sailors.
Franklin's Lost Expedition

Trochę wcześniej w styczniu br. otrzymałem srebrny medal “Franklin’s Lost Expedition” prywatnie ufundowany w Royal Canadian Yacht Club.Jest to srebrna (99.9%) moneta $20,- nominał o wadze 1 uncji wybita w Kanadyjskiej Mennicy o wartości $100,-… (Wojtek Victor Wejer).