Marek Słodownik: Zanim ukazały się „Żagle”…

 Zanim ukazały się „Żagle” – w styczniu 1959 roku – na polskim rynku prasowym okresu powojennego funkcjonowało już z powodzeniem kilka tytułów prasy żeglarskiej; pierwsze, ukazało się już w 1945 roku. Interesujące w szacie graficznej, przyciągały czytelników zachęcając do aktywności na wodzie, do pracy na morzu, pokazując inny, nieznany, ale pociągający, czasami egzotyczny świat żagli i morza.

Jeszcze wcześniej, wkrótce po odzyskaniu niepodległości, sto lat temu, w maju 1919 roku ukazało się pierwsze czasopismo o problematyce morskiej „Bandera Polska”.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                              Marek Słodownik

  Żeglarstwo i sprawy morskie w mediach do roku 1959.

Zanim w 1959 roku na scenę mediów w Polsce wkroczył magazyn „Żagle” w sprawach czasopiśmiennictwa poświęconego nie tylko sprawom wodnym w ogóle, ale także żeglarstwa, działo się wiele.

Prasa poświęcona morzu po wojnie ukazuje się już od 1945 roku. Już w listopadzie wydano pierwszy numer miesięcznika „Młodzież Morska” z podtytułem „Miesięcznik Młodzieżowy Ligi Morskiej”.

M_Strona_06  2a. M_Strona_04  3a. M_Strona_05 4a. M_Strona_02  5a. M_Strona_03  6a. M_Strona_01

W numerze marcowym z następnego roku w stopce pojawiło się nazwisko Wacława Słobczyńskiego, którego następnie zamienił Walery Przyborowski. Od numeru lipcowego osobę redaktora zamienia kolegium redakcyjne. W połowie roku 1948 pismo zostaje połączone z miesięcznikiem „Żeglarz”[1], które wszelako nie miało nic wspólnego z zasłużonym przedwojennym tytułem.

1a. MORZE_Strona_05  2a. MORZE_Strona_04  3a. MORZE_Strona_03

Było to pismo wydawane przez Państwowe Centrum Wychowania Morskiego, miało charakter szkoleniowo-instruktażowy i koncentrowało się na popularyzacji zawodów związanych z morzem i gospodarką morską.

Z połączenia tych dwóch tytułów powstał w 1949 roku magazyn „Młody Żeglarz” ukazujący się w nakładzie od ośmiu do dziesięciu tysięcy egzemplarzy.

1a. M_Strona_11  2a. M_Strona_12  3a. M_Strona_13 4a.M_Strona_14  5a. M_Strona_09  6a.M_Strona_10 7a. M_Strona_07  8a. MORZE_Strona_04

Wydawcą została organizacja Służba Polsce przy aktywnym współdziałaniu wspomnianego już Państwowego Centrum Wychowania Morskiego oraz Ligi Morskiej i Marynarki Wojennej.[2] Już rok później samodzielnym wydawcą zostaje Państwowe Centrum Wychowania Morskiego, a od roku 1951 zmienia podtytuł na „Młodzieżowe pismo popularyzacyjno-szkoleniowe Ligi Morskiej” i wkrótce także dokonuje się zmiana szaty graficznej. Na łamach odnowionego tytułu coraz mniej miejsca poświęca się sprawom żeglarstwa, pismo zyskuje charakter periodyku agitacyjnego wobec nowej władzy, co nie zyskuje aprobaty czytelników i w efekcie w listopadzie tegoż roku ukazał się jego ostatni numer.

Nieco wcześniej, bo już w październiku 1945 roku, reaktywowano czasopismo „Morze”, ale zmieniła się zupełnie jego formuła w stosunku do okresu międzywojennego.

1. MORZE_Strona_01  2. MORZE_Strona_12  3. MORZE 2_Strona_5

4. MORZE 2_Strona_7  5. MORZE_Strona_03  6. MORZE_Strona_05

7. MORZE_Strona_06

Wkrótce połączono go z innym tytułem, „Marynarz Polski” by w kilka lat później powrócić do swego pierwotnego tytułu.

1a. RE_Strona_8  2a. RE_Strona_9  3a. P1410699

4a. RE_Strona_6  5a. RE_Strona_7  6a. MORZE 2_Strona_3Pismem kierowali kolejno: Franciszek Walicki (w późniejszym czasie dziennikarz muzyczny, ojciec polskiego big-beatu i rocka – przyp. red.), Bronisław Miazgowski, Alicja Azembska i Józef Wójcicki.[3] Ważną postacią związaną z „Morzem” był Jerzy Miciński, który pracował w redakcji od 1946 roku, a od roku 1967  kierował pismem jako redaktor naczelny. Na emeryturę przeszedł w roku 1987. Zmarł w marcu 1996 roku. Drogę do pracy dziennikarskiej i swoje związki z pismem podsumował krótko w numerze sześćsetnym, z listopada 1980 roku: „Od „Morza” zaczęła się moja cała morska kariera. (…) Najpierw było czytanie, później kurs korespondencyjny prowadzony przez redakcję, wreszcie-w 1952 roku- kurs żeglarski. W tym czasie, zgodnie z radą „Morza” miałem już złożone podanie do Szkoły Morskiej”[4]

Współpracownikami pisma byli min: Karol Olgierd Borchardt, Wincenty Milenuszkin, Czesław Adamowicz, Wiesław Gawłowicz, Krzysztof Baranowski, Waldemar Łysiak. Od roku 1957 zaczęły ukazywać się regularne materiały poświęcone żeglarstwu, pisywał je Stanisław Wilga, a za tym pseudonimem krył się Włodzimierz Głowacki. O wielkich imprezach żeglarskich pisał również komandor Julian Czerwiński oraz Bolesław Kowalski. Wielokrotnie publikowano również relacje w ważnych wypraw żeglarskich, których w latach siedemdziesiątych było coraz więcej.

W czerwcu 1955 roku na rynku prasowym dość nieoczekiwanie pojawił się nowy tytuł. „Wodami Polski” wydawało Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze, a redakcja mieściła się w Warszawie, przy ulicy Senatorskiej 11.

1a. 5kolor  3a. kolor  4a. kolorRedaktorem naczelnym był Marian Sobański, a nad pismem sprawował pieczę Komitet Redakcyjny, na którego czele stał Lesław Dobrucki. Pismo od początku napotkało niemałe trudności wydawnicze wynikające w dużej mierze z sytuacji politycznej i gospodarczej kraju. Pierwsze cztery numery wydano jeszcze przed przemianami politycznymi Października 1956 roku, co w istotny sposób rzutowało na politykę personalną oraz na linię redakcyjną. Tematy polityczne sporadycznie gościły na łamach tytułu, jednak bez wątpienia miały istotny wpływ na kształt nowego czasopisma. Redaktor naczelny po przemianach październikowych pisał na ten temat: Od VIII Plenum upłynęło już trochę czasu. Cała Polska żyje zagadnieniem naprawiania i przestawiania na nowe tory panujących dotychczas stosunków. Również w PTTK przedsięwzięto w tej sprawie pierwsze kroki. Uchwałą Plenum ZG PTTK przekazuje się program z zakresu turystyki kwalifikowanej do wykonania komisjom społecznym wraz ze środkami finansowymi.[5] Kiedy w 1958 roku obchodzono uroczyście Tydzień Ziem Zachodnich, redakcja stanęła w pierwszym szeregu frontu ideologicznego informując o zwartych szeregach i mobilizacji całego środowiska żeglarzy turystycznych: Cały kraj obchodzi w dniach 5 – 14 maja br Tydzień Ziem Zachodnich. Społeczeństwo polskie w ciągu tego tygodnia manifestuje wszelkimi formami silną więź tych ziem z resztą kraju. I żeglarze-turyści obchodzą również Tydzień Ziem zachodnich. Dziwny jednak jest ten tydzień, ma on bowiem 365 dni. Tak jest, gdyż cały okrągły rok trwa praca Klubów i Sekcji Turystyki Żeglarskiej Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego nad utrwaleniem związku ziem zachodnich z Macierzą.[6] Tak pryncypialne materiały były jednak rzadkością na łamach pisma turystycznego, a przez czytelników były przyjmowane jako naturalna danina na rzecz dysponenta politycznego decydującego o dalszym istnieniu tytułu ważnego dla środowiska.

Pismo zawierało zmienną liczbę stron, ukazywało się również bardzo nieregularnie, a przerwy w publikacji kolejnych wydań sięgały nawet kilku miesięcy. Zmienny był również nakład czasopisma, co pokazuje na jakie problemy napotykał zespół redakcyjny w codziennej pracy. Mimo to nie poddawano się i kontynuowano misję wydawania pierwszego czasopisma o profilu turystycznym adresowanym do środowiska wodniackiego.

  „Wodami Polski” to skromny tytuł, wydawany w technice czarno-białej na słabej jakości papierze, zawierał niewiele zdjęć, ale poza nimi starano się zamieszczać rysunki i tabele podnoszące walor ilustracyjny periodyku. Redakcja nie trzymała się ściśle przyjętych na wstępie rozwiązań graficznych, dokonywała zmian na okładkach, modyfikowano logotyp pisma, zmieniano także układ graficzny wewnątrz kolejnych numerów. Problemem były zapasy redakcyjne, chociaż w tych latach turystyka wodniacka istniała, to jednak bariery formalne były wciąż bardzo silne, niewielu turystów dokumentowało swoje wyprawy zdjęciami, a ponadto wyprawy te ograniczały się do terenów Polski, co notabene wpisywało się w zakres tematyczny nowego pisma.

W słowie wstępnym redakcja zwracała się do czytelników nie kryjąc satysfakcji: „Wodami Polski” (…) pierwsze drukowane we własnym organie wodniackie słowo. Długie i mozolne starania działaczy turystyki wodnej o swoje pismo znalazły wreszcie rozwiązanie.[7]

W kolejnych miesiącach wokół pisma skupiła się grupa wielu bardzo aktywnych działaczy związanych z różnymi nurtami wodnej turystyki. Tematyka żeglarska od początku znalazła poczesne miejsce na stronach pisma, a do najważniejszych publicystów należeli wspomniany już Marian Sobański, Tadeusz Jabłoński piszący pod pseudonimem Paweł Dzianisz, Marian Mickiewicz, Janusz Drzewiecki, Witold Tobis, jeden z późniejszych filarów miesięcznika „Żagle” czy Lech Jankowski, postaci bardzo popularne w środowisku  żeglarskim.

Zagadnienia żeglarskie poruszane na łamach „Wód Polski” koncentrowały się wokół kilku głównych grup zagadnień. Najważniejszym była prezentacja rodzimych akwenów i konieczność dobrego utrzymania szlaków żeglownych dla turystyki, co postulowano wielokrotnie na łamach pisma.[8] Prezentowano także najbardziej popularne wówczas konstrukcje jachtowe pod kątem wykorzystania ich w rekreacji i radzono jak dostosować je do dłuższych wypadów, a także prezentowano ofertę producentów zagranicznych, oczywiście wyłącznie z krajów bloku socjalistycznego.[9] Radzono jak manewrować łodziami na prądzie rzecznym i jak przygotować jacht do wyprawy.[10] Postulowano również rozwój turystyki morskiej, a także nawiązywano wprost do uchwał gremiów zajmujących się turystyką na szczeblu centralnym.[11] Najbardziej zaangażowany materiał w tej sprawie dotyczył umasowienia żeglarstwa morskiego, na co wówczas nie było jeszcze zgody politycznej. Marian Mickiewicz, znany warszawski kapitan, pisał nawiązując wprost do poetyki Mariusza Zaruskiego: Czas już i u nas skończyć z tą kompromitującą polskie żeglarstwo sytuacją – nie dziesiątki, lecz setki żeglarzy powinny w sezonie pływać po naszym morzu. To zupełnie możliwe, a nawet więcej – to jest konieczne, jeżeli mamy wszechstronnie wykorzystywać dobrodziejstwo posiadania wybrzeża morskiego, jeżeli mamy wszechstronni szkolić i wychowywać naszą młodzież.[12]

Pojawiały się także zagadnienia z dziedziny ekologii, wówczas określanymi jako ochrona wód, ale nie pisano o tych zagadnieniach w sposób zorganizowany choć na uwagę zasługuje fakt, że już wówczas dostrzegano zagrożenie ze strony przemysłu i wskutek złych nawyków właścicieli gospodarstw domowych.[13]

Pismo było pionierem w segmencie periodyków turystycznych i wywarło istotny wpływ na czytelników. Kolejne tytuły nawiązywały do niego czerpiąc doświadczenie zarówno z tematyki, sposobu jej ujęcia jak też angażując autorów periodyku do swoich zespołów redakcyjnych. Dla wielu pozostaje wciąż, mimo wielu słabości i wydaniu zaledwie 14 numerów, wzorem dobrze redagowanego czasopisma.

Przełomem w latach powojennych był rok 1956. Wówczas, na fali październikowej odwilży zmieniły się całkowicie realia polityczne. Dla żeglarstwa oznaczało to przywrócenie możliwości organizowania rejsów morskich, choć do prawdziwej swobody droga była jeszcze bardzo daleka. „Regaty” weszły na rynek prasowy dość nieoczekiwanie na dwa miesiące przed zmianami politycznymi, w sierpniu 1956 roku, a jego debiutem zaskoczone zostało nawet środowisko wodniackie.

1a. RE_Strona_1  2a. RE_Strona_2  3a. RE_Strona_3     Wydawcą była RSW Prasa, Wydawnictwo Prasa Sportowa, Redakcja Miesięczników Fachowych, ale w praktyce był to organ sekcji wioślarstwa, kajakarstwa, żeglarstwa i sportu motorowodnego GKKF.[14] Redaktorem naczelnym była Magdalena Godlewska, pracownica etatowa tej instytucji, a biuro redakcji usytuowano w Warszawie, przy ulicy Kredytowej 1. Pismo wydawane w formacie A4 jako dwubarwne, o nieujawnionym nakładzie i zmiennej objętości, wahającej się od 16 do 28 kolumn. Cenę egzemplarza ustalono na 5 złotych, było to zatem pismo relatywnie drogie. Miało atrakcyjną szatę graficzną, dwułamowy układ ułatwiający czytanie, dużo materiałów ilustracyjnych, zarówno zdjęć jak i rysunków ułatwiających zrozumienie skomplikowanych czasem tekstów. Staranny druk i dobrej klasy papier dopełniały wrażenia pisma profesjonalnie przygotowanego przez kompetentny zespół redakcyjny. Nowy periodyk miał grubą okładkę, która stwarzała wrażenie pisma bardziej obszernego niż było w rzeczywistości, a ponadto także ten element ułatwiał lekturę. Okładka miały stały wzór, wymieniano na niej tylko zdjęcie.

Pismo ukazywało się ale regularnie, ale z niewielkimi opóźnieniami, w roku 1956 wydano 5 numerów, kolejny rok przyniósł tylko jedno wydanie, po czym „Regaty” zniknęły z punktów sprzedaży.

W pierwszym numerze redakcja zwraca się do czytelników: „Regaty” wypływają na szerokie wody. Oczekujecie zapewne poważnego artykułu wstępnego. Nie znajdziecie go. Redakcja postanowiła zerwać z utartymi, powszechnie stosowanymi zwyczajami i w miejsce artykułu wstępnego zwrócić się do wszystkich żeglarzy, wioślarzy, kajakarzy motorowodniaków” – Pamiętajcie- „Regaty” są naszym wspólnym pismem. (…) Chcemy, by „Regaty” stały się przyjacielem wszystkich, którzy ukochali sporty wodne.[15]

Pismo starało się godzić interesy kilku niezależnych grup wodniaków i dzieliło miejsce na łamach według specyficznego klucza. Zbyt eklektyczna zawartość nie zachęcała do lektury czytelników zajmujących się aktywnie wybraną dziedziną wodnej rekreacji. Starano się pisać pobieżnie o wszystkim, co nie zadowalało chyba żadnej ze wspomnianych grup. Ale zdarzały się materiały godzące wszystkie, nierzadko zwaśnione stron, kiedy pisano o planach rozwoju akwenów przeznaczanych do turystyki i rekreacji. Bardzo ciekawy materiał z tego nurtu ukazał się już w pierwszym wydaniu pisma, a dotyczy planowanej budowy stopni wodnych na Wiśle.[16] Żeglarstwo na łamach nowego periodyku znalazło swoje miejsce i jego znaczenie z miesiąca na miesiąc rosło. Podzielone było na kilka niezależnych wątków, których autorami byli specjaliści różnych żeglarskich zagadnień. Technika reprezentowana była przez profesora Czesława Marchaja, największego w Polsce specjalisty od zagadnień teorii żeglowania, który w początku lat 60-tych emigruje do Anglii. Materiały o technice koncentrowały się konstrukcji jachtów i ich utrzymaniu w należytym stanie technicznym. [17]

Redakcji udało się skupić wokół spraw żeglarskich znakomitych autorów. Sprawami wychowawczymi i organizacyjnymi zajmował się na łamach pisma Włodzimierz Głowacki. Na łamach „Regat” opublikował on słynny artykuł, w którym udowadniał wyższość żeglarstwa klubowego nad indywidualnym.[18] O regatach śródlądowych pisywało do „Regat” kilku autorów, najbardziej aktywni byli Andrzej Dąbkowski i Wojciech Roszak, a plonem ich pracy były głównie relacje w etapowych regat Warszawa-Gdańsk, bardzo wówczas popularnych w środowisku.[19] Zagadnieniami sędziowskimi zajmował się Stefan Wysocki, działacz żeglarski i promotor tej dyscypliny, ale publikował on również artykuły na tematy techniczne.

Działania redakcji nie szły w parze z zainteresowaniem czytelników i tytuł niespodziewanie zniknął z rynku prasowego w początku 1957 roku. O okolicznościach zamknięcia redakcji na łamach „Żagli” pisał po latach Włodzimierz Głowacki: „Byłem członkiem kolegium redakcyjnego „Regat”. Gdy pewnego dnia przybyłem do redakcji z materiałem gotowym do następnego numeru, okazało się, że trudziłem się niepotrzebnie, Nie było już redakcji, ani „Regat”, ani kolegium redakcyjnego.[20]

Przyczyn należy poszukiwać w nietrafionej formule wydawniczej, która powodowała, że był to tytuł próbujący integrować środowiska wodniackie, ale czyniący to w sposób trudny do zaakceptowania przez adresatów oferty. Model pisma, w którym każda z dziedzin ma swoje kolumny nie zadowolił żadnego z tych środowisk, ponieważ każde z nich uważało, że zasłużyło na własny tytuł, a kolejne dziedziny wodnej aktywności stoją na przeszkodzie do posiadania pisma na wyłączność.

Redakcja zdawała sobie sprawę, że pismo ma kłopoty, wskazywano na konieczność dokonania zmian, jednak ostatecznie decyzją komisji złożonej z przedstawicieli KC PZPR, Zarządu Głównego RSW „Prasa”, GKKF i Wydawnictwa „Prasa Sportowa” zniknęło nagle z rynku.[21] Nie był to wówczas przypadek odosobniony, z uwagi na trudności w zakupie papieru szukano na szczeblu centralnym oszczędności i dokonywano analizy tytułów prasowych pod kątem ich ekonomicznego potencjału.

„Regaty” nie zawierały w ogóle reklam, co powodowało, że wpływy na jego utrzymanie były niewystarczające, jednak w roku 1956 publikowanie reklam prasowych nie było w ogóle rozpatrywane, nie tylko w kontekście poprawy rentowności tytułów prasowych.

Marek Słodownik

___________________________________________

1.„Żeglarz” był pismem wydawanym przez struktury ZHP w latach 1934-1939 z przerwą w roku 1938. Początkowo ukazywał się jako dodatek do pisma „Na Tropie”, później stał się samodzielnym bytem. Łącznie ukazało się 45 numerów pisma.

[2] „Młody Żeglarz” nr 1/1949, str. 2

[3] Henryk Mąka, „750 numerów Morza”, „Morze” nr 4/1997, str. 2-4

[4]  ba (Jerzy Miciński) „Od Redaktora” „Morze” nr 11/1980, str. 2

[5]  Marian Sobański, „Na nowe tory”, „Wodami Polski, nr 5/1956, str. 1

[6]  (Sigis), Żeglarski tydzień Ziem Zachodnich, Przemysław Bussse, „Ptasi raj”, „Wodami Polski” nr 5/1958, str. 2

[7]   (ba), „Od redakcji”, „Wodami Polski nr 1/1955, str. 3

[8]   Paweł Dzianisz (Tadeusz Jabłoński),  „Wodami ukochanego kraju”, „Wodami Polski” nr 1/1955, str. 6, Marian Sobański, „Wisła”, Wodami Polski” nr 1/1955, str. 1/1955, str. 7, Lech Jankowski, „Budowa stopni piętrzących na Wiśle a turystyka wodna”, „ Wodami Polski” nr 4/1956, str. 7-8, Wiesław Nasiłowski, „Moje doświadczenia z rejsów mazurskich”, „Wodami Polski” nr  2/1958, str. 5-6, Przemysław Busse, „Ptasi raj”, „Wodami Polski” nr 3-4/1958, str. 3

[9]   Zbigniew Kościński, „Finn, Słonka, Hetka, „Wodami Polski” nr 1/1955, str. 1/1955, str. 6, Józef Wierzbicki, „Amatorska budowa łodzi żaglowych, Wodami Polski” nr 2/1955, str.2/1955, str. 7-8, Zbigniew Kościński, „T-10, nowa turystyczna łódź żeglarska, „Wodami Polski” nr 5/1956, str. 14-15, Witold Tobis, „Sprzęt żeglarski z NRD”, „Wodami Polski” nr 10/1957, str. 9, Witold Tobis, „Katamaran”, „Wodami Polski” nr 10/1957, str. 10, (ba), „Łodzie żaglowe dla młodzieży” Przemysław Bussse, „Ptasi raj”, „Wodami Polski” nr 5/1958, str. 11-12

[10]   (Jaskar), „O załodze słów kilka”, „Wodami Polski” nr 1/1955, str. 15-16,  Stanisław Bogdanowicz, Andrzej Iżycki, „Manewrowanie łodzią żaglową na prądzie rzecznym”, „Wodami Polski” nr 6/1957, str, 5-7, kontynuacja w numerach: nr 8/1957, str. 5-7

[11]   Marian Mickiewicz, „O turystyczne żeglarstwo morskie, „Wodami Polski” nr 4/1956, str. 4, Antoni Łukasiewicz, „Rejs do Helsinek”, „Wodami Polski” nr 5/1956, str. 10, Marian Mickiewicz, „Pod Skagen, Mariusz Zaruski i Zew Morza do Narviku”, „Wodami Polski” nr 2/1958, str. 5-6

[12]   Marian Mickiewicz, „O turystyczne żeglarstwo morskie”, „Wodami Polski” nr 4/1956, str. 4

[13]   Edward Muszalski, „Zanieczyszczenia rzek, „Wodami Polski” nr 1/1955, str. 25-26

[14]  W latach 1951-56 związki sportowe zostały zlikwidowane, a w ich miejsce wprowadzono, na wzór radziecki, sekcje poszczególnych dyscyplin skupione wokół Głównego Komitetu Kultury Fizycznej pełniącego de facto rolę ministerstwa sportu. Przewodniczącym Sekcji Żeglarskiej GKKF w tych latach był Jerzy Putrament.

[15]  (ba), bez tytułu, „Regaty” nr 1/1956, str. 1

[16]  (ba), „Warszawski węzeł wodny”, „Regaty”,  nr 1/1956, str. 24-25

[17]  Czesław Marchaj, „Formuły pomiaru wartości regatowej jachtu”, „Regaty”,  nr 1/1956, str. 9-11, kontynuacja w numerach: 2/1956, str. 8-9, nr 3/1956, str. 15-17,  Czesław Marchaj, „Zagadnienia rozkołysu klasy Finn”, „Regaty”,  nr3/1956, str. 6-8, Stefan Wysocki, „Maszt jest ważny”, „Regaty”,  nr 4/1956, str. 10-11

[18]  Włodzimierz Głowacki, „Polski Związek Żeglarski”, „Regaty”,  nr 5/1956, str. 4-5

[19]  Andrzej Dąbkowski, „Po raz pierwszy Warszawa – Gdańsk”, „Regaty”,  nr 2/1956, str. 2-3,  Wojciech Roszak, „O regatach Warszawa – Gdańsk”, „Regaty”,  nr 4/1956, str. 12

[20]  Włodzimierz Głowacki „O „Żaglach” mówią ich redaktorzy” „Żagle” nr 1/1969, str. 4-5

[21]  Włodzimierz Głowacki, „Zanim doszło do „Żagli”, „Żagle”, nr 1/1984, str. 6-7

Zamieszczone scany okładek czasopism żeglarskich pochodzą z prywatnego archiwum Autora artykułu.

________________________________________________________________________________________________________Marek Słodownik – dziennikarz (Instytut Dziennikarstwa Uniwersytet Warszawski, mass media communication w                                                            University of Westminster) zajmujący się tematyką żeglarską (ponad 1000 opublikowanych                                                                materiałów, w tym artykułów o wielkich regatach oceanicznych, wywiadów ze światowymi sławami                                                  żeglarskimi, reportaży i analiz). Autor książek o  żeglarstwie, wystaw żeglarskich, różnych akcji, np.                                                   kino żeglarskie, „Ratujmy Dezety”, Rok Zaruskiego, członek Kapituły i Rady  Konkursu „Kolosy”. Żegluje od                                         1973 roku.